Kryzys w szpitalu dziecięcym w krakowskim Prokocimiu. "Na początku roku pracę wstrzyma część oddziałów"

Złożenie wypowiedzeń przez 26 lekarzy specjalistów w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu oznacza, że na początku roku pracę wstrzyma część oddziałów - wynika z informacji przekazanych przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL).
Zobacz wideo

Działanie mogą zawiesić oddziały: pediatrii, nefrologii, pulmonologii z alergologią, reumatologii i nowoczesny Oddział Leczenia Żywieniowego.

W ubiegłym tygodniu wypowiedzenia złożyło 26 lekarzy specjalistów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. Z funkcji dyrektora zrezygnował także prof. Krzysztof Fyderek. Jego przełożony - prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum Tomasz Grodzicki ocenił, że odpowiedzialność jest po stronie rządu. Jak stwierdził, "sytuacja finansowa szpitala nie pozwala na spełnienie oczekiwań lekarzy".

Krakowski szpital zadłużony jest na 40 mln złotych.

Niestety pewne jest, że na 26 wypowiedzeniach lekarzy oraz odejściu dyrektora kryzys się nie skończy. - Można się spodziewać, że liczba wypowiedzeń będzie rosła. Czy lawinowo?  To najbliższe dni pokażą – powiedział dr Łukasz Klasa z OZZL w szpitalu. - Ci lekarze powiedzieli: dość. I koniec – podkreślił.

Lekarze odchodzą, bo od kilku lat nie mogą się doczekać podwyżek. Ale to nie jest jedyny powód. Od lata jest sygnalizowany problem starzejącej się kadry, ale - jak mówili lekarze podczas dzisiejszej konferencji - "nic się nie zmieniło".  Średnia wieku lekarza w prokocimskim szpitalu to 55 lat i dziura pokoleniowa – jak mówił dr Klasa – wciąż rośnie.

Zgodnie z zapowiedziami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, dyżurów nie wezmą lekarze rezydenci, którzy solidarnie z trwającym od 11 września 2021 r. protestem medyków wypowiedzieli klauzulę opt-out.

"To nie kryzys, ale rezultat zaniechań poszczególnych rządów"

Przedstawiciele lekarskiego związku podkreślili, że składają wypowiedzenia "w poczuciu odpowiedzialności za bezpieczeństwo pacjentów".

Podczas poniedziałkowej konferencji przewodniczący OZZL dr Krzysztof Bukiel ocenił, że to, co stało się w szpitalu w Prokocimiu, ale i co dzieje się w innych szpitalach, "to nie kryzys, ale rezultat zaniechań poszczególnych rządów, jeśli chodzi o publiczną opiekę zdrowia". Jego zdaniem "w Polsce za katastrofalny stan systemu ochrony zdrowia obarcza się lekarzy; tymczasem lekarz, podobnie jak pacjent, jest tylko ofiarą tego systemu". Bukiel zaapelował do Ministerstwa Zdrowia o rozmowy.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM