"Czy można dla celów politycznych poświęcać zdrowie rodaków?". Skończył się czas "na miękką perswazję"

Wszystkie straszne sceny, które oglądamy, zrozpaczone rodziny, młodzi ludzie opuszczający ten świat, to jest wszystko niepotrzebne - mówił w TOK FM prof. Mirosław Czuczwar. Kierownik II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie codziennie widzi, jak kończy się bagatelizowanie pandemii. Podkreślił, że pacjentów, którzy walczą o życie, łączy to, że nie zaszczepili się. Ekspert zwrócił też uwagę na to, jak ważną rolę w walce z pandemią odgrywa u nas polityka.
Zobacz wideo

Wczoraj (20 października) resort zdrowia poinformował o 5559 nowych zakażeniach koronawirusem. Mimo tego rząd nie zdecydował się na wprowadzenie żadnych dodatkowych rozwiązań. Wcześniej słyszeliśmy, że decyzje będą podejmowane, gdy dziennie będziemy mieć 1000 zakażeń. Dziś zakażeń jest jeszcze więcej - 5592.

W środę min. Niedzielski mówił o "eksplozji pandemii", ale jedynie zapowiedział - po raz kolejny - "zdecydowane kroki". I ostrzegł, że za brak maseczki będą wlepiane mandaty, choć przez tygodnie nie było reakcji na łamanie obowiązujących regulacji, czyli np. brak maseczki w pomieszczeniach zamkniętych np. galerii handlowej, czy komunikacji miejskiej.

- Czas na egzekwowanie obostrzeń to rzeczywiście chyba został przegapiony - komentował w TOK FM prof. Mirosław Czuczwar, kierownik II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. To właśnie na Lubelszczyźnie jest dużo zakażonych i zgonów, wiele osób trafia do szpitali

- Czas na miękką perswazję minął. Myśmy przespali ten moment, żeby zwiększyć świadomość co niektórych grup społecznych. Nie mam pretensji o to, że kampanie informacyjne były źle prowadzone, bo nie były. Jak ktoś chciał dowiedzieć się z wiarygodnych źródeł, jakie jest zagrożenie, jakie są sposoby radzenia sobie z nim, to mógł. Jeżeli ktoś chciał się zaszczepić, było mnóstwo ułatwień - wyliczał gość Karoliny Lewickiej.

- Natomiast wydaje mi się, że to, czego zabrakło, to świadomości, że dla części ludzi to będzie za mało. Czyli oprócz dużej dawki marchewki zabrakło przysłowiowego kijka - ocenił. 

Pandemia i polityka

Zdaniem prof. Czuczwara wprowadzenie, wzorem innych krajów, ograniczeń dla niezaszczepionych, byłoby "z oczywistych względów" działaniem "pożądanym i skutecznym". - Na pewno spowodowałyby, że pandemia by wyhamowała, byłoby mniej zakażeń, mniej ciężkich stanów. Korzyści z takiego działania są niepodważalne - ocenił.

Ale zaraz dodał, że nie sposób mówić o pandemii bez uwzględnienia aspektów politycznych. Bo żyjemy "w kraju, w którym egzekwowanie mało uciążliwych obostrzeń staje się problemem, bo jeszcze ktoś poczuje się urażony, ktoś zmieni barwy polityczne, rozpadnie się koalicja czy cokolwiek innego". - Polityk musi wziąć to pod uwagę. I pytanie, czy można dla celów politycznych poświęcać zdrowie ludzi, zdrowie rodaków? To jest pytanie, które nie jest do mnie - stwierdził lekarz.

- Moim zdaniem powinniśmy robić wszystko, żeby pandemię jak najszybciej pokonać, natomiast z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie tylko względy merytoryczne, nie tylko względy medyczne są brane pod uwagę - dodał. 

"Ludzie, którzy umierają, zlekceważyli zagrożenie"

Pogarszającą się sytuację profesor widzi każdego dnia na swoim oddziale intensywnej terapii. - W tej chwili mamy wypełniony oddział, mamy 10 chorych w stanie krytycznie ciężkim. To są pacjenci, którzy mają bardzo dużą szansę na to, że niestety nie przeżyją. Większość z nich to są osoby w sile wieku - 30, 40, 50-latkowi - poinformował.

Prof. Czuczwar przyznał, że "te wszystkie straszne sceny, które oglądamy, zrozpaczone rodziny, młodzi ludzie opuszczający ten świat, to jest wszystko niepotrzebne". - Bo to, co łączy tych pacjentów (w najcięższym stanie), to to, że wszyscy byli niezaszczepieni. Czyli można powiedzieć, że te wszystkie śmierci są niepotrzebne - stwierdził.

Jak podkreślił ekspert, "COVID-19 jest straszną chorobą, to jest coś, co wymyka się dotychczasowym standardom".  - Jest bardziej niebezpieczny, podstępny. Ci ludzie, którzy u mnie w tej chwili leżą i często umierają, zlekceważyli zagrożenie i teraz płacą za to cenę - ocenił rozmówca Karoliny Lewickiej.

Z wieloma z tych osób, nie można porozmawiać i spytać, dlaczego się nie zaszczepili, zlekceważyli pandemię, bo po prostu umierają. Ale ostatnio profesor mógł porozmawiać z pacjentką, która została odłączona od respiratora, jej stan zdrowia się poprawił.

- Próbowaliśmy się od niej dowiedzieć, dlaczego młoda, 30-letnia matka dwójki czy trójki dzieci postanowiła tak zaryzykować własnym życiem. W końcu nam powiedziała, że chyba po prostu z głupoty - opowiadał. - Ci ludzie na ogół nie mają konkretnych argumentów. Albo jest, że się bałem/bałam, albo że ktoś mnie nastraszył, bo mi przysłowiowa Goździkowa powiedziała, żeby się nie szczepić. Ja mówię, że z drugiej strony  jest akcja medialna, minister się wypowiada, wielu ekspertów utytułowanych; a wy słuchacie jakiegoś trolla z internetu? I co taka osoba ma odpowiedzieć? Chyba ta pani, pacjentka odpowiedziała szczerze - podsumował kierownik II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

DOSTĘP PREMIUM