"To niesamowite, że mając taką wiedzę, z niej nie skorzystaliśmy". Ekspert o działaniu państwa w pandemii. Co poszło nie tak?

Rada Medyczna przy premierze to za mało. Potrzebne są zespoły wielozadaniowe, których szefowie w czasie kryzysu powinni stawać się ważnymi koordynatorami, nawet w randze wicepremiera - mówił w TOK FM dr Artur Bartoszewicz, współautor raportu dotyczącego tego, jak przygotować się na kolejne pandemie. Bo co do tego, że one będą eksperci nie mają wątpliwości.
Zobacz wideo

W tym tygodniu opublikowano raport Instytutu Jagiellońskiego pt. "Jak przygotować polską ochronę zdrowia na kolejne epidemie", autorstwa Katarzyny Obłąkowskiej, Artura Bartoszewicza i Grzegorza Gieleraka - szefa Wojskowego Instytutu Medycznego. Zawiera on wytyczne dla rządzących na kolejne fale epidemii, ale nie tylko. 

Dr Bartoszewicz - który był gościem Karoliny Lewickiej w TOK FM - zwracał uwagę, że w Polsce rządzący nie potrafią wyciągać wniosków z tego, co się wydarzyło. Podawał przykład Wielkiej Brytanii, gdzie w pewnym momencie dokonano bardzo precyzyjnej oceny tego, jak działał rząd i cały system ochrony zdrowia w trakcie epidemii COVID-19. - Część doradców przyznała się do tego, że nigdy nie powinni pełnić takiej roli, jaką pełnili, bo nie mieli do tego kompetencji. Tymczasem w Polsce mamy do czynienia z sytuacją, w której nie do końca potrafimy przyznać się do tego, że popełniliśmy błąd albo byliśmy nieprzygotowani. Każdy tego typu raport odbierany jest jako uderzenie personalne. I tak odbiera to też minister zdrowia. Niepotrzebnie - powiedział gość TOK FM.

Jak mówił, w raporcie wskazano, że jest on oceną nie tylko obecnego rządu, ale wszystkich rządów, które sprawowały władze w naszym kraju do tej pory. - Bo wszystkie one są tak samo odpowiedzialne za zaniechanie systemu ochrony zdrowia, ratownictwa medycznego, obrony cywilnej, za zaniechania w obrębie tworzenia polityki lekowej i rezerw w tym zakresie czy zaniechania w obszarze systemu zarządzania kryzysowego - wyjaśniał Bartoszewicz.

"Przekazy, które dostajemy są często sprzeczne"

Ekspert z Katedry Polityki Publicznej SGH podkreślał, że w takich sytuacjach, jak kryzys wywołany pandemią koronawirusa - różne decyzje powinny być podejmowane nie tylko w oparciu o optykę medyczną, ale też szereg innych aspektów. Wymienił m.in. sprawy społeczne, gospodarcze, jak również problem komunikacji społecznej. - Kwestia języka to jest w ogóle jeden z najważniejszych aspektów naszego raportu - powiedział Bartoszewicz. - Zwracamy uwagę na to, że nikt nie był na coś takiego przygotowany i do dzisiaj nie jest. Nie umie komunikować się ze społeczeństwem. Przekazy, które dostajemy są często sprzeczne, niespójne. I to powoduje, że wprowadzani jesteśmy w błąd - powiedział rozmówca Karoliny Lewickiej.

- To, co staramy się powiedzieć w raporcie, to nie to, że czekają nas kolejne pandemie. To już wiemy, że nawet w tym wieku możemy się spodziewać kolejnych takich zjawisk - nadmienił ekspert. Podkreślał, że państwo musi i będzie musiało się mierzyć także z szeregiem innych zagrożeń. Jako przykład podał chociażby to, co dzieje się obecnie na granicy polsko-białoruskiej. 

Bartoszewicz wyjaśniał, że państwo musi mieć odpowiednie kadry, wiedzę, infrastrukturę i "cały system, który nas obroni". Jak mówił, nie można "płakać nad rozlanym mlekiem", ale robić wszystko, żeby społeczeństwo odczuwało takie kryzysy w możliwie jak najmniejszym stopniu. 

Bartoszewicz zwrócił uwagę na jeszcze jedną ciekawą rzecz. - Polska miała ogromne doświadczenia. Nabyła je nabyła w marcu, kwietniu i maju zeszłego roku, kiedy wysłaliśmy specjalnie lekarzy do Lombardii. To było niesamowite, że - mając taką wiedzę - my z niej nie skorzystaliśmy. Nie potrafiliśmy ani nie chcieliśmy jej zaimplementować - dziwił się. Jak mówił, po przyjeździe polskich lekarzy z Lombardii też został opracowany raport z szeregiem wytycznych w sprawie tego, jak walczyć z COVID-19. Wiele z nich nigdy nie zostało wprowadzonych w Polsce. 

Co w takim razie ekspert radzi rządzącym w obliczu przyszłych kryzysów? - Gromadzenie kompetencji, budowanie stałych zespołów zarzadzania kryzysowego, budowanie zespołów związanych z doradztwem medycznym - wyliczał. Podkreślał też, że przewodniczący takich zespołów - w chwili zagrożenia - powinni stawać się ważnymi koordynatorami w państwie, nawet w randze wicepremiera ds. zarządzania kryzysowego.

Według dra Bartoszewicza - sama Rada Medyczna przy premierze nie wystarczy. Zwłaszcza, że wydaje ona (obecnie w Polsce) jedynie rekomendacje, które rząd może, ale wcale nie musi brać pod uwagę. 

DOSTĘP PREMIUM