Jeden lekarz - jeden etat. Apel środowiska o pracę jak w cywilizowanym świecie

Naczelna Rada Lekarska apeluje do lekarzy i lekarzy dentystów o powstrzymanie się od pracy ponad przepisowe 48 godzin tygodniowo. Według Rady chodzi o "spojrzenie na kwestię bezpieczeństwa pacjentów przez pryzmat własnego stanu zdrowia, przemęczenia czy przepracowania podczas niesienia im pomocy". Powodem znacznego przeciążenia lekarzy pracą są braki kadrowe w publicznej ochronie zdrowia spotęgowane pandemią.
Zobacz wideo

"Wydolność organizmu lekarza (...), jak każdego człowieka, ma ograniczenia, a notoryczne ich przekraczanie wskutek ciągłej pracy zawodowej w wymiarze przekraczającym 48 godzin w tygodniu prowadzić może do utraty zdrowia, zmniejszenia koncentracji, a także zwiększenia ryzyka wystąpienia zdarzeń niepożądanych" - pisze Naczelna Rada Lekarska w swoim apelu. Na potwierdzenie przytacza fakt, że od 2028 r. lekarze będą mieć ustawowy zakaz pracy ponad 48 godzin w tygodniu. Zdaniem NRL to poziom bezpieczny dla samych lekarzy oraz ich pacjentów.

Samorząd lekarski podkreśla, że podtrzymywanie systemu ochrony zdrowia nie może się opierać jedynie na zaangażowaniu lekarzy i całego personelu medycznego, bo "za organizację systemu i panujące w nim warunki odpowiadają rządzący". Zaś "przepracowany i przemęczony lekarz, lekarz dentysta nie jest rozwiązaniem problemów systemu ochrony zdrowia".

Już teraz lekarzy brakuje w wielu szpitalach w całym kraju. Starostwo i szpital w Cieszynie zaapelowali do lekarzy rodzinnych, internistów i pediatrów z powiatu o pomoc w obsadzie dyżurów na oddziale pediatrycznym. Z powodu braków kadrowych istnieje groźba jego zamknięcia – zakomunikowało w piątek starostwo. - To jedyny taki oddział w naszym powiecie. Wszyscy jesteśmy zobowiązani do zapewnienia poczucia bezpieczeństwa dzieciom oraz ich rodzicom - powiedziała zastępczyni starosty Cieszyna, Janina Żagan.

Oddziały pediatryczne pękają w szwach w związku z falą zachorowań na RSV - wirusowe zapalenie górnych dróg oddechowych, które często kończy się u małych dzieci ciężkim zapaleniem oskrzeli lub płuc. Na pediatrii w Cieszynie zajęte są w tej chwili wszystkie miejsca, a podobny tłok panuje w sąsiednich powiatach. Zamknięcie oddziału oznaczałoby wożenie pacjentów po całym województwie. Ratujmy oddział - apeluje starostwo cieszyńskie, odwołując się do sumień, poczucia obowiązku i ideałów: "dajmy tam naszych lekarzy, chociaż na jeden dyżur w miesiącu". I ocenia, że oddział da się utrzymać, jeżeli przychodnie lekarskie z powiatu cieszyńskiego oddelegują co najmniej jednego lekarza rodzinnego, internistę czy pediatrię na jeden dyżur w miesiącu".

Lekarzy brakuje też w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie Prokocimiu. Po tym, jak część medyków w akcie protestu złożyła wypowiedzenia z pracy, zagrożona jest praca placówki. Tylko w listopadzie brakuje obsady na kilkadziesiąt dyżurów na szpitalnym Oddziale Ratunkowym - mówi TOK FM Agata Dynkiewicz, lekarz-rezydent na szpitalnym oddziale ratunkowym. Jeżeli nie będzie żadnego rozwiązania, to 1 listopada SOR stanie. Według zakładowych związków zawodowych na SOR szpitala w Prokocimiu jest obecnie trzech lekarzy - jeden specjalista i dwóch rezydentów; a w czwartek po południu przyjmował tylko jeden lekarz pediatra. - Jak jeden lekarz ma pracować za trzech? To jest awykonalne, kiedy na dyżurze jest tam ok. 100 dzieci, przyjmowanych w różnym stanie - pyta Agata Hałabuda, radiolog i przewodnicząca związku zawodowego lekarzy w placówce.

W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu, jedynym takim specjalistycznym szpitalu pediatrycznym na całym południu Polski, wypowiedzenia złożyło już 26 lekarzy specjalistów, kolejne 36 osób zamierza to zrobić. Powodem jest nie tylko brak podwyżek; czarę goryczy przelało zmaganie się ze złą organizacją pracy, wskutek czego lekarze brali po kilkanaście dodatkowych dyżurów w miesiącu. W Krakowie głośnym echem odbiła się również rezygnacja z pracy prof. Mikołaja Spodaryka. Pediatra i ordynator oddziału zajmującego się żywieniem pozajelitowym złożył wypowiedzenie w sierpniu 2021. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mówił: "Powiedziałem sobie dość, dłużej nie wytrzymam tego systemu braku wszystkiego. Nawet gdybym miał już całkiem zrezygnować z zawodu".

DOSTĘP PREMIUM