Najpierw "tymczasowo" zamknęli pediatrię, a teraz muszą szukać lekarzy na Facebooku. "Szok i niedowierzanie"

W połowie roku w szpitalu w Zamościu zamknięto oddział pediatryczny, bo władze nie były w stanie dogadać się z personelem o wynagrodzenia. Teraz, gdy infekcji jest bardzo dużo, mali pacjenci muszą być wożeni do innych miejscowości. Tymczasem prezydent miasta - bo chodzi o szpital miejski - szuka lekarzy... przez Facebooka.
Zobacz wideo

- Może będziecie mogli pomóc? Niestety, nie ma chętnych do pracy na tym oddziale - żali się na Facebooku prezydent Zamościa, Andrzej Wnuk (związany z PiS). Film zamieścił po tym, jak sprawą zainteresowały się media, w tym ogólnopolskie. - Jak się pali grunt pod nogami, to się wysyła apel z prośbą o pomoc. Rodzice nie odpuszczą oddziału dla dzieci - napisała jedna z internautek. - No szok i niedowierzanie... Teraz okazało się, że oddział pediatryczny potrzebny - dowodzi inny z mieszkańców Zamościa.

Zamość jeszcze do niedawna miał oddział pediatryczny, który działał w Zamojskim Szpitalu Niepublicznym. W czerwcu okazało się jednak, że nie ma, kto w nim pracować. Najpierw jedno wypowiedzenie, potem drugie; a na emeryturę z kolei odeszła pani ordynator. W efekcie - pediatrię w dużym mieście - trzeba było zamknąć. Władza obiecywała: to tylko tymczasowo.

Wrzesień jednak minął, a pediatrii w Zamościu, w którym mieszka ponad 60 tysięcy mieszkańców, dalej nie ma. - Nie mam wątpliwości, że zabrakło dobrej woli. Poszło o pieniądze, o stawki dla lekarzy, ale tak naprawdę problem jest szerszy. Gdyby władzy, prezydentowi Zamościa rzeczywiście na pediatrii zależało, stanąłby na głowie, by oddziału nie zamykać. Teraz dzieci muszą być wożone po kilkadziesiąt kilometrów - mówi nam jedna z lekarek (prosi o anonimowość). - Rozumiem, że są braki kadrowe, że były trudności ze znalezieniem specjalistów, ale gdyby zaproponowano im dobre warunki, może np. mieszkanie, by lekarz się tu do Zamościa przeprowadził, może wtedy byłaby szansa? Nie można zamykać oddziału dla dzieci i bezradnie rozkładać rąk - dodaje inny z zamojskich medyków.

Dziś, gdy tak wiele dzieci choruje na RSV, oddział pediatryczny byłby szczególnie potrzebny. Wielu rodziców musi jechać z dzieckiem do Hrubieszowa, Tomaszowa czy Lublina. Po kilkadziesiąt kilometrów. Bywa, że dzwonią, a tam też nie ma już miejsc i trzeba szukać dalej. - To nie może tak wyglądać - mówi zamojski radny, Rafał Zwolak. Napisał prośbę o pomoc m.in. do Ministerstwa Zdrowia. - Jako wieloletniemu radnemu wstyd mi za to, co dzieje się w naszym mieście - mówi Zwolak.

Rodzice nie kryją zażenowania i przerażenia

- Boję się, co będzie, jak moje dzieci zachorują. Uważam, że nas jako społeczność miasta Zamość musi być stać na to, by taki oddział utrzymać - mówi pani Olga, mama dwóch dziewczynek.

Inna z mam opisała na Facebooku: "Pojechaliśmy z 7-tygodniowym dzieckiem z podejrzeniem zapalenia płuc. Okazało się, że miał zapalenie oskrzeli (...) Na drugi dzień synek zaczął się dusić tak, że musiał być reanimowany. Został zawieziony do Lublina karetką, w stanie krytycznym". I kolejna z internautek: "Biłgoraj (jeden ze szpitali - przyp. red.) faktycznie nie ma miejsc. My byliśmy w ubiegłym tygodniu. Łóżka stały nawet w świetlicy. My byliśmy w jakimś schowku, bez okien, pozastawiane wszystko różnymi sprzętami. Karetka za karetką dowoziła kolejne dzieci".

Pomoc dla Zamościa deklaruje wojewoda. Chce spróbować przekonać lekarzy, którzy właśnie zdają egzaminy specjalizacyjne m.in. z pediatrii, by na swoje miejsce pracy wybrali właśnie Zamość. - Spróbujemy pomóc szpitalowi w poszukiwaniu kadry - mówi wojewoda Lech Sprawka - Być może to pozwoli nam zabezpieczyć ten szpital kadrowo i uda się odwiesić funkcjonowanie oddziału pediatrii - dodaje.

W tej chwili problem jest szczególny, bo wiele dzieci ma RSV. To wirus powodujący problemy układu oddechowego - groźny szczególnie u małych dzieci. W tej chwili ewidentnie widać, że zachorowań - nie tylko na Lubelszczyźnie - jest ogrom. W wielu placówkach zaczyna brakować miejsc dla małych pacjentów.

DOSTĘP PREMIUM