"Duszą się tym covidem, są cali sini, a dalej z ich ust leci bełkot nienawiści". Prof. Simon ostro o antyszczepionkowcach

O pandemii moglibyśmy zapomnieć już dziś, gdyby wszyscy się zaszczepili i stosowali się do zaleceń epidemicznych - mówił w TOK FM prof. Krzysztof Simon. - Ale to wywołuje furię antyszczepionkowców. Widzę ich u siebie na oddziale. Duszą się tym covidem, są cali sini, a dalej z ich ust leci ten bełkot nienawiści, że lekarze i firmy (farmaceutyczne) spiskują i są złodziejami. Aż się od niego trzęsą. Jeszcze nie widziałem takiego obłędu w oczach ludzi - dodał.
Zobacz wideo

W niedzielę Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że badania potwierdziły 7145 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. W poprzednich dniach resort zdrowia odnotowywał rekordy zachorowań na COVID-19 w IV fali pandemii - w sobotę było ich 9798 (zmarło 115 osób), w piątek 9387 (zmarło 102 osoby), a w czwartek 8378 (zmarło 101 chorych).

Prof. Krzysztof Simon - kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu - przyznał w TOK FM, że nie spodziewał się aż tak dużego nasilenia epidemii. - Oddziały (covidowe) są kompletnie obłożone. U mnie jest 100 proc. obłożenia, a jeszcze pacjenci czekają na miejsce - stwierdził.

Jak dodał, patrzy z przerażaniem na to, że rząd nie wprowadza ostrych restrykcji w województwach wschodnich (Lubelszczyzna, Podlasie, Podkarpacie), gdzie jest najwięcej zakażeń koronawirusem. Potwierdził, że eksperci Rady Medycznej, której jest członkiem, bezskutecznie starają się namówić rząd do przywrócenia obostrzeń w tych regionach.

- To jest nieszczęście. Służba zdrowia jeszcze wytrzymuje to, że dzisiaj mamy 8-10 tys. nowych przypadków zakażeń (w skali kraju). Ale nie wiadomo, jak to skoczy za 2 tygodnie. Absolutnie trzeba zaostrzyć restrykcje we wschodnich województwach. Od pół roku mówimy, że epidemia będzie się tam zaostrzała. Wirus jest siedmiokrotnie bardziej zakaźny niż poprzednio, w związku z tym wali w te rejony. Ostrzegaliśmy, że będzie problem - podkreślił gość Karoliny Głowackiej.

"Niezaszczepieni są kilerami"

Prof. Simon nie szczędził też ostrych słów pod adresem ludzi, którzy nie chcą się szczepić przeciw koronawirusowi. Podkreślił, że gdyby wszyscy przyjęli wakcynę, trzymali dystans, myli ręce, nosili maseczki, o pandemii moglibyśmy zapomnieć.

- W ostatnich 50 latach cała populacja ludzka zwiększyła się kilkukrotnie właśnie dzięki szczepieniom, postępowi higienizacji i postępowi w medycynie. Dzięki szczepieniom wyeliminowaliśmy ospę, zminimalizowaliśmy koklusz i szereg innych schorzeń. Dzięki szczepieniom żyjemy, ale to wywołuje furię antyszczepionkowców - mówił.

Jak dodał, często się z tą furią spotyka. - Widzę u siebie na oddziale tych antyszczepionkowców. Duszą się tym covidem, są cali sini, a dalej z ich ust leci ten bełkot nienawiści, że lekarze i firmy (farmaceutyczne) spiskują i są złodziejami. Aż się od niego trzęsą. To coś przerażającego, jeszcze nie widziałem takiego obłędu w oczach ludzi - przyznał.

- Jest wielu ludzi, którzy nie mogli się zaszczepić, w tym wielu starszych. Żyją tylko dlatego, że są w otoczce zaszczepionych. Niezaszczepieni przenoszą zakażenia, są kilerami, odpowiadają za los pozostałych - podsumował emocjonalnie gość TOK FM.

"Nie ma już szans na wyhamowanie IV fali"

Na alarm bije również kierownik Zakładu Wirusologii Molekularnej Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu dr Paweł Zmora. - Nie kontrolujemy już nowych zakażeń - ocenił w rozmowie z PAP i dodał, że nie ma już szans na wyhamowanie IV fali zakażeń koronawirusem.

- Nie kontrolujemy jej od dwóch-trzech tygodni, od momentu, w którym poziom pozytywnych wyników testów na obecność SARS-CoV-2 przekroczył próg 5 proc. WHO i towarzystwa epidemiologiczne wskazują, że w momencie przekroczenia pięcioprocentowego progu pozytywnych wyników przeprowadzanych testów tracimy kontrolę nad pandemią, a wirus rozprzestrzenia się gwałtownie - powiedział.

Dodał, że na obecnym poziomie nie uda się powstrzymać nowych zakażeń przez działania sanitarno-epidemiologiczne. - Musimy po prostu dojść do pułapu, w którym wirus nie będzie mógł się dalej rozprzestrzeniać, m.in. ze względu na liczbę osób chorych nie będzie miał nowych nosicieli - wskazał wirusolog. - Trochę się obawiam, że nawet do świąt Bożego Narodzenia możemy obserwować wysoki poziom zakażeń - dodał ekspert.

Zaznaczył, że za kolejne masowe zakażenia SARS-CoV-2 odpowiadają głównie niezaszczepieni. - Osoby zaszczepione są chronione przed zachorowaniem i ciężkim przebiegiem COVID-19. Nawet jeżeli część tych osób przenosi wirusa, to jest to znikomy odsetek - podkreślił.

DOSTĘP PREMIUM