Kolejna granica przekroczona. Rzecznik rządu: Mamy ponad 10 tys. nowych zakażeń

Tak źle nie było od końca kwietnia. - Ostatniej doby odnotowano ponad 10 400 zakażeń koronawirusem - poinformował rzecznik rządu Piotr Müller.
Zobacz wideo

- Dynamika zakażeń rośnie i niestety widzimy, że ona w najbliższym czasie zwalniać nie będzie - powiedział rzecznik rządu. Podał, że ostatniej doby odnotowano ponad 10 400 potwierdzonych zakażeń na COVID-19. 

Dopytywany o wprowadzanie ograniczeń w związku ze wzrostem liczby zakażeń zwracał uwagę, że sytuacja jest inna niż rok temu m.in. ze względu na to, że wiele osób zostało zaszczepionych przeciw COVID-19 i dlatego mniej osób jest hospitalizowanych przy takiej samej liczbie zakażeń jak przed rokiem.

- Jeżeli chodzi o potencjał wzrostu tych hospitalizacji, to siłą rzeczy jest mniejszy, bo 60 proc. społeczeństwa zostało zaszczepionych - powiedział Müller. Zaznaczył jednak, że nie zmienia to faktu, że w tej chwili "czynnikiem, który będzie brany pod uwagę najbardziej jest liczba hospitalizacji na danym terenie i wydolność systemu zdrowia".

Chodzi o to - mówił - by zapewnić maksymalną możliwość funkcjonowania życia społecznego i gospodarczego, ale jest też próg wydolności służby zdrowia na danym terenie, po którego przekroczeniu, ograniczenia mogą być wprowadzane.

Rośnie też liczba zajętych miejsc

Z kolei wiceminister zdrowia Waldemar Kraska poinformował, że w ciągu ostatniej doby w szpitalach przybyło 707 pacjentów. - W tej chwili już ponad 8 tys. pacjentów jest w polskich szpitalach zakażonych COVID-19. Mamy sygnały, że tych pacjentów niestety przybywa i to już nie tylko w tych województwach wschodnich - mówił.

Kraska zwrócił też uwagę, że na COVID-19 chorują w większości osoby niezaszczepione.  Jak dodał, "epidemia upomina się o te osoby", które mieszkają w województwach o najniższym wyszczepieniu. - Żeby osiągnąć odporność populacyjną muszą zaszczepić się osoby, które do tej pory się nie zaszczepiły. Są to osoby z przedziału najczęściej między 20. a 50. rokiem życia. Z tego przedziału najwięcej osób trafia w tej chwili do polskich szpitali - mówi Kraska.

Koronawirus. Tak źle nie było od wiosny

Do tej pory najwięcej zakażeń w czasie czwartej fali odnotowano w minioną sobotę 30 października. Wtedy Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 9798 nowych przypadkach. Po raz ostatni 10 000 zakażeń dziennie mieliśmy pod koniec kwietnia, czyli w czasie trzeciej fali epidemii.

We wtorek resort zdrowia informował, że badania potwierdziły 4514 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Warto jednak pamiętać, że pierwszy dzień po weekendzie dane dotyczące zachorowań zawsze są nieco niższe i dopiero w następnych dniach "odbijają", co widać już w środowym raporcie. 

Rząd na razie nie wprowadza żadnych dodatkowych restrykcji dla osób niezaszczepionych. 

Kiedy szczyt IV fali?

Jak mówił w TOK FM prof. Tyll Krüger z Katedry Automatyki, Mechatroniki i Systemów Sterowania Politechniki Wrocławskiej i przedstawiciel grupy MOCOS, szczyt jesiennej fali przewidywany jest albo pod koniec, albo połowie grudnia. To kiedy faktycznie się pojawi i ile będziemy mieć wtedy zachorowań, zależy od tego, czy rząd wprowadzi jakieś dodatkowe restrykcje, np. czy wyśle studentów na nauczanie zdalne. 

Niepokojące są prognozy dotyczące sytuacji w szpitalach. Jak informował gość TOK FM, szacuje się, że liczba zajętych łóżek - w szczycie czwartej fali - może przekroczyć 40 000. - To jest bardzo dużo. Nawet tyle nie mamy - zauważył prof. Krüger. - Efekt może być taki, że szpitale nie będą przyjmować nowych pacjentów, więc możemy obserwować nadmiarowe zgony osób, którym nie uda się znaleźć miejsca w szpitalu - ostrzegał rozmówca Mikołaja Lizuta.

DOSTĘP PREMIUM