Koronawirus w Polsce. Gwałtowny przyrost zakażeń i aż 250 zgonów [4 listopada]

W czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 15 515 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. To rekord IV fali epidemii w Polsce. W związku z COVID-19 zmarło 250 osób.
Zobacz wideo

Resort zdrowia poinformował w czwartek o 15 515 nowych i potwierdzonych przypadkach zakażeń koronawirusem. Odnotowano je w województwach: mazowieckim (3206), lubelskim (2110), śląskim (1241), podlaskim (1101), łódzkim (1031), małopolskim (925), dolnośląskim (866), pomorskim (746), zachodniopomorskim (730), podkarpackim (691), wielkopolskim (674), warmińsko-mazurskim (673), kujawsko-pomorskim (664), świętokrzyskim (277), lubuskim (235), opolskim (201).

Z powodu COVID-19 zmarły 44 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 206 osób.

Łącznie od 4 marca ub.r., gdy wykryto w Polsce pierwsze zakażenie SARS-CoV-2, potwierdzono 3 060 613 przypadków. Zmarło 77 395 osób.

Koronawirus w Polsce. Bilans zakażeń

W środę nowych zachorowań było 10 429, co stanowiło dotychczasowy rekord IV fali epidemii w Polsce. Zmarło 124 pacjentów chorych na COVID-19 oraz na COVID-19 i choroby współistniejące. 

Dzień wcześniej - we wtorek (2 listopada) - nowo wykrytych zakażeń było 4 514, zmarło dziewięciu chorych. 

1 listopada nowych zachorowań było 4 894. Najwięcej na Mazowszu, bo aż 1154. Ofiar śmiertelnych tego dnia było 13. Dzień wcześniej - w niedzielę (31 października) - resort zdrowia informował o 7145 nowych zakażeniach (najwięcej znów w woj. mazowieckim - 1768) i dziewięciu zgonach. 

W sobotę (30 października) zakażeń było aż 9798. I to był nowy rekord czwartej fali epidemii koronawirusa. Tego dnia ministerstwo informowało też o 115 ofiarach śmiertelnych. 

Koronawirus w Polsce. Kiedy szczepienia dla dzieci?

Oprócz nowych zachorowań, rośnie także liczba zajętych łóżek "covidowych" w szpitalach. Tylko wczoraj (w środę) rząd informował o 700 kolejnych pacjentach. Zdecydowana większość osób trafiających do szpitali "to osoby w sile wieku, od 30 do 50 roku życia, w głównej mierze niezaszczepione", jak mówił rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. - Nawet kiedy trafiają pod respirator, jeszcze ostatnimi słowami mówią, że nie wierzyły i nadal nie wierzą w COVID-19 zaznaczył.

- Albo zaczniemy się bardziej gremialnie szczepić, albo zaczniemy ponownie przestrzegać reguł covidowych - dodał rzecznik.

Andrusiewicz mówił też o szczepieniach dzieci przeciwko COVID-19. Jak podał, pierwszych dawek szczepionek dla dzieci w wieku 5-11 lat spodziewamy się w grudniu. Ma to być około miliona dawek.

Koronawirus w Polsce. Będzie lockdown?

Mimo rosnącej liczby nowych zakażeń rząd na razie nie zdecydował się na wprowadzenie dodatkowych obostrzeń. Pytany o nie rzecznik rządy Piotr Müller zwracał uwagę, że sytuacja jest inna niż rok temu m.in. ze względu na to, że wiele osób zostało zaszczepionych przeciw COVID-19 i dlatego mniej osób jest hospitalizowanych przy takiej samej liczbie zakażeń jak przed rokiem.

- Jeżeli chodzi o potencjał wzrostu tych hospitalizacji, to siłą rzeczy jest mniejszy, bo 60 proc. społeczeństwa zostało zaszczepionych - powiedział Müller. Zaznaczył jednak, że nie zmienia to faktu, że w tej chwili "czynnikiem, który będzie brany pod uwagę najbardziej jest liczba hospitalizacji na danym terenie i wydolność systemu zdrowia".

Wielu ekspertów zwraca uwagę, że wprowadzenie pewnych obostrzeń jest konieczne, by ograniczyć tempo IV fali epidemii. Mówił o tym na naszej antenie prof. Tyll Krüger z grupy MOCOS. - Rząd musi coś zrobić, bo zmierzamy w kierunku następnej katastrofy w szpitalach - ostrzegał. 

DOSTĘP PREMIUM