IV fala pandemii zamienia się w rozpędzony pociąg. "Trzeba było to zatrzymać na początku"

- Proszę zwrócić uwagę, że osoby, które są dzisiaj w szpitalach, to te, które zaraziły się kilka tygodni temu. Lawinę trzeba powstrzymywać na samym początku, a nie na końcu - tłumaczył w TOK FM prof. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych.
Zobacz wideo

W czwartek 11 listopada Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 19 074 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem w Polsce. W związku z COVID-19 zmarły 274 osoby. To kolejne rekordy IV fali epidemii w Polsce. W piątek, sobotę i niedzielę dane były nieco niższe, ale święto narodowe i długi weekend mogły wypaczyć dane.

Maciej Zakrocki, prowadzący audycję w TOK FM, pytał profesora Ernesta Kuchara, dlaczego w Polsce nie wprowadza się regulacji, które na korzystanie np. z transportu publicznego czy chodzenie do pracy pozwalałyby tylko zaszczepionym. - Rząd patrzy na wskaźniki, badania opinii publicznej. Tak się mogę domyślać. Jest głośna grupa osób, które uważają, że powszechne szczepienia są znacznym ograniczeniem wolności, nadużyciem sytuacji - mówił prof. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych, kierownik kliniki pediatrii WUM, ekspert Luxmed.

- Wysuwa się argumenty, że np. palenie papierosów nie jest zabronione, chociaż wszyscy wiedzą, że jest szkodliwe. To dlaczego zmuszać ludzi do szczepienia, jeśli świadomie wybierają nieszczepienie? - dodał. 

Dziennikarz TOK FM zauważył, że opieka medyczna nad jednym chorym, po którego wyjeżdża karetka, a który kończy na rehabilitacji, kosztuje milion złotych. - Leczenie raka płuca też jest bardzo kosztowne. Ale zwrócę uwagę na co innego - na podejście społeczne. Rząd nie jest obarczany sytuacją, bo społeczeństwo oswoiło się z pandemią, wszyscy funkcjonują normalnie - tłumaczył lekarz. 

IV falę porównał do rozpędzonego pociągu, którego już nie można tak łatwo zatrzymać. - Proszę zwrócić uwagę, że osoby, które są dzisiaj w szpitalach, to te, które zaraziły się kilka tygodni temu. Lawinę trzeba powstrzymywać na samym początku, a nie na końcu - dodawał w TOK FM. 

Maciej Zakrocki nawiązał do regulacji, które wprowadzono w Singapurze. Tam osoby niezaszczepione, które zachorują na COVID-19, zapłacą za leczenie. Wskazywał, że to odwaga robienia rzeczy niepopularnych. - Człowiek, który się nie szczepi, uważa, że on nie zachoruje. A szczepienia się boi, bo jest przekonany, że wiąże się z działaniami niepożądanymi. W ciągu ostatnich lat mamy odwrót od dobra publicznego na rzecz indywidualizmu i to chyba jest objaw tego zjawiska - stwierdził lekarz. 

Dodał jednak, że czas pracuje na naszą korzyść. - To nie jest pierwsza pandemia, jaka dotknęła ludzkość. Mamy doświadczenie z kilku poprzednich. Tego typu zjawiska wygasają samoistnie. Myślę, że pomalutku sprawa sama się rozwiąże, odsetek osób uodpornionych stale się zwiększa - tłumaczył.

- Trzecia dawka szczepionki ma więc ograniczyć cenę, którą zapłacimy w trakcie trwania epidemii, czyli liczbę zgonów - dodał Kuchar. 

DOSTĘP PREMIUM