Co zrobić, by zatrzymać IV falę epidemii? "Rząd musi przestać bać się antyszczepionkowców"

- Ze względu na interes osób, które dbają o swoje zdrowie i zdrowie publiczne, powinno się wprowadzić ograniczenia dla osób niezaszczepionych - uważa dr Piotr Karniej. Jak mówił w TOK FM ekspert Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, rząd musi "przestać bać się antyszczepionkowców".
Zobacz wideo

Z każdym tygodniem rośnie liczba nowych zachorowań na koronawirusa oraz zgonów spowodowanych COVID-19. We wtorek (16 listopada) Ministerstwo Zdrowia informowało o 16 590 kolejnych zakażeniach oraz aż o 282 kolejnych osobach, które zmarły. W poprzedni wtorek nowych zachorowań było blisko 14 tysięcy zakażeń, a zgonów 220. 

Adam Ozga o to, co rząd mógłby zrobić, by tych ofiar uniknąć, pytał dra Piotra Karnieja z Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego. - Przede wszystkim nie bać się obostrzeń - odparł krótko ekspert. Jego zdaniem Polska powinna pójść tą samą drogą, co chociażby Austria, gdzie wprowadzono lockdown dla osób niezaszczepionych. Zgodnie z decyzją austriackich władz, takie osoby mogą wychodzić tam jedynie do pracy, lekarza i do sklepu spożywczego.

Dr Karniej podkreślił, że również w Polsce - ze względu na interes osób, które dbają o swoje zdrowie i zdrowie publiczne - powinno się takie ograniczenia wprowadzić. - Moim zdaniem powinny być one jak najszybciej wprowadzone, ze względu na bardzo szybko rosnący współczynnik nowych zachorowań - argumentował.

- Rząd musi przestać bać się antyszczepionkowców. Przestać bać się tych, którzy sieją ideologię antyszczepionkową, ponieważ jest to absolutnie ze szkodą dla pozostałej części społeczeństwa  - podsumował.

Rząd na razie nie zapowiada wprowadzenia dodatkowych obostrzeń epidemicznych. Zapowiada jedynie bardziej restrykcyjne sprawdzanie, czy przestrzegane są już te obowiązujące obostrzenia. 

A co może zrobić każdy z nas, by lepiej chronić siebie i innych? Tu dr Karniej też odpowiedź miał krótką - zaszczepić się przeciwko COVID-19 i zachęcać do tego tych, którzy jeszcze się nie zaszczepili. Jak mówił, to najprostsza, najtańsza i najbezpieczniejsza forma ochrony przed wirusem. 

Gdzie najtrudniejsza sytuacja?

Najtrudniejsza sytuacja epidemiczna jest obecnie na Lubelszczyźnie. We wtorek z 282 zgonów, o których poinformowało MZ, aż 68 to ofiary z tego właśnie regionu. Szpitale prawie nie mają już miejsc. W szczycie trzeciej fali zajętych było 1600 łóżek, teraz już jest ponad 1900. - To efekt tych wcześniejszych, bardzo wysokich poziomów zakażeń - mówił wojewoda lubelski Lech Sprawka. 

W szpitalach w całej Polsce przebywa blisko 15 000 pacjentów z COVID-19. W systemie, jak podaje rząd, jest obecnie ok. 20 200 tzw. łóżek covidowych. Rzecznik resortu zdrowia przekonywał, że do 20 grudnia uruchomione zostanie dodatkowe 13 000 łóżek dla pacjentów z COVID-19, z czego w samym tylko listopadzie – siedem tysięcy. - W okolicach 20 grudnia chcemy mieć ok. 33 000 miejsc covidowych w systemie, przygotowanych na ten odroczony o tydzień, dwa, szczyt czwartej fali, który będzie miał miejsce w szpitalach - poinformował Wojciech Andrusiewicz.

DOSTĘP PREMIUM