Dlaczego nie ma obowiązku szczepień? Niedzielski o "incydentach, które mają charakter agresywny"

- Ruch antyszczepionkowy w Polsce jest stosunkowo silny i w pewnym sensie sprofesjonalizowany. Występują tu incydenty, które mają charakter agresywny. Naszym celem nie jest teraz sprowokowanie ludzi do wyjścia na ulicę - tak Adam Niedzielski mówił, pytany o to, czemu w Polsce nie ma obowiązku szczepień przeciwko COVID-19. Szef resortu zdrowia mówił też, jak może wyglądać zbliżające się Boże Narodzenie.
Zobacz wideo

Szef resortu zdrowia w wywiadzie dla PAP mówił, że utrzymujący się przez dłuższy czas poziom 35-40 tys. zakażeń dziennie - krytyczny dla wydolności systemu opieki - byłby sygnałem mówiącym o konieczności wprowadzania dodatkowych instrumentów np. nowych obostrzeń czy pewnych form przymusu szczepiennego dla wybranych, zagrożonych grup. - Teraz nie ma żadnych przesłanek, by tak postępować - podkreślił.

- Mamy dwa scenariusze - jeden zakłada szczyt czwartej fali pandemii w ciągu dwóch tygodni w granicach 25-30 tys. zakażeń dziennie, drugi odsuwa apogeum w czasie na pierwszą połowę grudnia z pułapem 35-40 tys. przypadków - ocenił minister zdrowia Adam Niedzielski.

Polska Agencja Prasowa zauważyła w rozmowie z ministrem, że ryzyko zakażenia jest jednak duże, koszty dla systemu gigantyczne, a specjaliści podnoszą, że należałoby wprowadzić obowiązek szczepień np. medyków czy nauczycieli, jeśli chcą wykonywać swój zawód, a także dla osób powyżej 50. roku życia. - Punkt widzenia ekspertów z wąskiej dziedziny nauki w tym medycyny, ma tę wadę, że w żaden sposób nie bierze pod uwagę realiów życia społeczno-gospodarczego. To cenne rady, ale podejmowanie decyzji na poziomie rządu nie może uwzględniać punktu widzenia jednej grupy, jednego grona ekspertów - odpowiedział Adam Niedzielski.

- Trzeba sobie zdawać sprawę, że u nas pewne środki przymusu nie tylko że są źle odbierane, ale potrafią działać przeciwskutecznie i zniechęcać ludzi, uruchamiać postawę jeszcze bardziej negatywną, czy wręcz agresywną. Ruch antyszczepionkowy w Polsce - z przykrością to muszę powiedzieć - jest stosunkowo silny i w pewnym sensie sprofesjonalizowany. Występują tu incydenty, które mają charakter agresywny. Naszym celem nie jest teraz sprowokowanie ludzi do wyjścia na ulicę i mówię tu o zacznie szerszych grupach, niż w Austrii, Francji czy Niemczech - dodał.

Na pytanie, jak odpowie osobom, które uważają, że niewprowadzanie przymusu szczepień to polityczna kalkulacja, obliczona na utrzymanie poparcia części elektoratu, szef resortu zdrowia odpowiedział, że "to kompletnie chybiona teza". - Patrzymy i analizujemy różne badania. Widzimy, że jeśli chodzi o stosunek do szczepień, czy restrykcji, to największą grupą przeciwników w sensie podziału politycznego, są ci, którzy nie uczestniczą w ogóle w życiu politycznym - stwierdził Niedzielski.

Minister spokojnie patrzy na woj. podlaskie i lubelskie

Minister zaskoczył także oceną sytuacji w dwóch województwach (podlaskim i lubelskim), którą specjaliści wręcz nazywają krytyczna. - Patrząc na przykład na woj. podlaskie i lubelskie widzimy, że nasza polityka jest niezwykle pragmatyczna. Tam właśnie zakażenia zaczynają spadać, obserwujemy spadki dynamiki od ponad tygodnia. Widzimy więc, że nie zwiększając restrykcji możemy poniekąd falą zakażeń zarządzać - mówił.

- A może spadki to efekt tego, że ludzie nie robią testów, a nie tego, że zakażeń nie ma? Co z hospitalizacjami w tych województwach? - zapytała PAP.

- W obu województwach w ostatnim dniu hospitalizacje netto spadły o kilkadziesiąt osób. Ludzie, jeśli mają skłonność do niebadania się to ona jest przez całą falę, a nie na jej końcu. Jeśli widzimy spadek infekcji, to można przyjąć, że taki jest przebieg fali. Paradoksalnie wykonujemy teraz więcej badań, niż wykonywaliśmy w poprzednich falach. Dziś mamy blisko 100 tys. testów na dobę, co w poprzednich falach było szczytem badań przy poziomie zakażeń ponad 30 tys. - uspokaja Niedzielski.

Co z przepisami o weryfikowaniu szczepień przez pracodawców?

Projekt ustawy umożliwiającej sprawdzenie przez pracodawcę, czy pracownik jest zaszczepiony, zgłosiła w Sejmie w środę grupa posłów PiS. - To dobry kierunek. Restrykcje w postaci zawężania, czy ograniczania prowadzenia działalności gospodarczej to nie jest dobry kierunek, bo to odbieranie sobie perspektywy rozwojowej kraju. Natomiast zmiany dotyczące organizacji pracy, wykorzystujące informacje, kto jest zaszczepiony, a kto nie, to kierunek skuteczny. Narzędzia zawsze stosuje się adekwatnie do sytuacji, w której się znajdujemy. Musimy dać pracodawcom narzędzie do zarządzania możliwą transmisją we własnej firmie. Nie możemy dopuszczać do zamykania firm - mówi minister.

Adam Niedzielski przyznał, że "nie jest w stanie odpowiedzieć definitywnie na pytanie" o to, czy resort zdrowia planuje dodatkowe benefity dla zaszczepionych. - Na razie działamy stosując politykę monitorowania przepływów w systemie i dostępnością infrastruktury. Oczywiście jest poziom, kiedy sprawność organizacyjna może być nadwątlona i zostanie osiągnięty punkt krytyczny wydolności szpitalnictwa. Staramy się by takiego punktu nie osiągnąć - stwierdził.

Boże Narodzenie z obostrzeniami?

W wywiadzie, który ma zapewne za zadanie uspokojenie obywateli, których zaniepokoiły codzienne dane pokazujące, że zakażeń jest coraz więcej i coraz też więcej osób umiera z powodu COVID-19, minister zdrowia mówił też o zbliżającym się Bożym Narodzeniu.

- Pandemia już wielokrotnie nas zaskakiwała. Zgodnie ze wszystkimi prognozami jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli święta Bożego Narodzenia zakłócone falą covidu - uważa Adam Niedzielski.

DOSTĘP PREMIUM