"Rząd zamknął oczy i pędzimy na ścianę". Ekspert o IV fali i zabieraniu łóżek pacjentom bez COVID-19

Min. Niedzielski optymistycznie patrzy w przyszłość, stwierdził, że "jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli święta zakłócone covidem i dodatkowymi restrykcjami". - W grudniu nie będzie prawdopodobnie żadnych wolnych miejsc w szpitalach - tak słowa Niedzielskiego skomentował w TOK FM prof. Krzysztof J. Filipiak. Przypomniał, że umiera coraz więcej osób: dziś 370, wczoraj aż 460. - To tak, jakby jednego dnia pięć tupolewów się rozbiło, a zainteresowania tym rządzących nie ma - ocenił.
Zobacz wideo

Resort zdrowia poinformował dziś o 24 882 nowych zakażeniach koronawirusem (rekord IV fali epidemii) oraz o śmierci 370 osób. W środę mieliśmy 24 239 nowych zakażeń koronawirusem, w związku z COVID-19 zmarły 463 osoby.

Zdaniem rektora Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie prof. Krzysztofa J. Filipiaka, rząd "kompletnie nie ma planu", by powstrzymać IV falę pandemii. - Widać, że zamknął oczy i pędzimy na ścianę, do katastrofy, która jest kolejnym przeciążeniem szpitali - ocenił gość TOK FM.

Ekspert stwierdził, że jedynym komunikatem rządzących, jaki najczęściej obecnie słyszymy, dotyczy tego, że zwiększana jest pula tzw. łóżek covidowych. - A to znaczy, że łóżka zabierane są pacjentom niecovidowym. Czyli będzie coraz więcej zgonów niezwiązanych z COVID-19 - ostrzegał rozmówca Piotra Maślaka.

Prof. Filipiak przypomniał, że od początku pandemii umarło już 150 tys. Polaków, z czego połowa z powodu COVID-19, a połowa z powodu niewydolności systemu ochrony zdrowia.

"Jakby jednego dnia pięć tupolewów się rozbiło"

Gość TOK FM zwrócił uwagę na to, że przy poprzedniej fali pandemii rządzący znacznie bardziej zwracali uwagę na rekomendacje ekspertów Rady Medycznej. Teraz, choć zakażeń przybywa, politycy postulatów członków rady nie słuchają.

- Wydaje mi się też, że wcześniej było większe zainteresowanie (rządu) tym, co się dzieje podczas pandemii. A teraz inne informacje odwracają uwagę od tej tragedii, jaką jest liczba zgonów, którą mamy. Przypomnę, że wczoraj było ich aż 460. To tak, jakby jednego dnia pięć tupolewów się rozbiło, a zainteresowania tym rządzących nie ma - podkreślił.

Zdaniem prof. Filipiaka skoro rząd nie słucha krajowych ekspertów od epidemiologii, może powinien popatrzeć na rozwiązania, które wprowadzają inne kraje europejskie. A to metody, które przynoszą pozytywne rezultaty.  - W Polsce tylko 53 proc. osób jest zaszczepionych. W krajach, gdzie jest wysoki stopień wyszczepienia, nie ma takiej tragedii w zakresie liczby zgonów. Jestem przerażony tym, że Polska nie korzysta z przykładu Francji, Włoch czy Austrii (kraje te wprowadziły ograniczenia w dostępie do usług publicznych dla niezaszczepionych). Drastyczne ograniczanie kontaktów z osobami niezaszczepionymi jest teraz jedyną metodą na walkę z pandemią - ocenił. 

I dodał, kiedy jako rektor uczelni medycznej nakłaniał studentów do szczepienia, "od razu miał interwencje posłów PiS-u, Konfederacji, którzy mówili, że łamiemy wolności obywatelskie". - Czyli powinniśmy pozwolić, żeby wszyscy się zarażali i żeby jeszcze więcej osób zmarło - stwierdził.

"Rząd działa bez żadnego szacunku dla umierających"

Ekspert skomentował też optymistyczne wypowiedzi ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, że "jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli święta Bożego Narodzenia zakłócone covidem i dodatkowymi restrykcjami". Profesor zupełnie inaczej ocenił sytuację.

- W grudniu nie będzie prawdopodobnie już żadnych wolnych miejsc w szpitalach. Osoby z zawałami, udarami, nowotworami tego miejsca nie znajdą. Czyli ten dramat zabierania im łóżek będzie trwał, jeśli dobrze rozumiem wypowiedź pana ministra - mówił prof. Filipek.

Jak dodał, "jesteśmy zakładnikami osób, które się nie szczepią" i w pewnym momencie rząd musi to zmienić. - Rozumiem, że to decyzja polityczna, bo rząd się boi tego, co wprowadziła Francja, Włochy, Austria, Słowacja, Niemcy, ale to konieczne. Rząd działa nieracjonalnie, niepragmatycznie, bez żadnego szacunku dla umierających - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM