Rząd "całkowicie bierny" wobec IV fali pandemii. Grzesiowski: Jesteśmy zdani na siebie

Przedstawiciele rządu powtarzają, że nie mają zamiaru wprowadzać żadnych nowych obostrzeń pandemicznych. Sytuacja może się zmienić, jeśli liczba nowych infekcji przez kilka dni utrzymywałaby się na poziomie około 40 000. - Takie działanie ze strony rządu to kapitulacja w walce z pandemią - uważa dr Paweł Grzesiowski.
Zobacz wideo

V fala pandemii bije niechlubne rekordy. W czwartek odnotowano prawie 25 tysięcy nowych zakażeń i niemal 400 zgonów. Dziś dane były nieco lepsze, resort zdrowia poinformował 23 242 nowych zakażeniach.

Rząd cały czas nie decyduje się na wprowadzenie nowych obostrzeń. - Mamy dwa scenariusze – jeden zakłada szczyt czwartej fali pandemii w ciągu dwóch tygodni w granicach 25-30 tys. zakażeń dziennie, drugi odsuwa apogeum w czasie na pierwszą połowę grudnia z pułapem 35-40 tys. przypadków. Jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli święta Bożego Narodzenia zakłócone covidem i dodatkowymi restrykcjami – mówił Adam Niedzielski.

Ze słowami ministra zdrowia nie zgadzał się dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19. – Rząd postanowił, że nie będzie walczył z pandemią. Nie chce wykonywać żadnych działań prewencyjnych, żeby ograniczyć szerzenie się wirusa. Jesteśmy zdani na siebie – przyznał gość TOK FM i dodał, że nie wie dlaczego, rząd postanowił być w kwestii pandemii "całkowicie bierny".

Grzesiowski podkreślał, że w żadnym kraju na świecie "nie prowadzi się obserwacji naturalnego przebiegu pandemii", jak czynią to polskie władze. – To zaniechanie, w którym nie widać żadnego wzorca. Każdy wie, jak wygląda choroba zakaźna, która szerzy się drogą kropelkową. Przy wariancie delta jedna osoba zaraża przeciętnie od pięciu kolejnych. Przyrost zakażeń będzie zatem następował, bo to jest naturalna konsekwencja obecności wirusa w środowisku – wyjaśniał lekarz.

Dlatego – jego zdaniem – jeśli społeczeństwu zostawi się wybór, jak chronić się przed wirusem w ramach szczepień i maseczek, to ludzie podświadomie wybiorą najwygodniejsze rozwiązania. – Czyli nie będą się szczepić, ani nosić masek. Tutaj rząd też jest bierny. Co z resztą ochrony zdrowia poza COVID-19? Zamienia się łóżka w szpitalach, a co z całą resztą pacjentów? Jestem tym zdruzgotany – przyznał ekspert NRL.

Gość TOK FM odniósł się też do słów ministra Niedzielskiego, że brak nowych restrykcji to "ukłon w stronę zaszczepionych". – Albo to smutny dowcip, albo szalone nieporozumienie – ocenił gorzko dr Grzesiowski. Przypomniał, że "olbrzymia" większość chorych i umierających teraz na COVID-19 to osoby niezaszczepione. – Możemy sprawić, że osoby niezaszczepione będą objęte restrykcjami. Chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa. Spójrzmy na Austrię. Ruch, który wykonały tamtejsze władze, czyli lockdown dla niezaszczepionych, to właśnie gest humanitarny, a nie segregacje. To ratowanie tych ludzi, którzy są bardziej podatni na śmierć – wyjaśniał dr Paweł Grzesiowski.

Posłuchaj audycji!

DOSTĘP PREMIUM