"Robimy w Polsce Szwecję, którą tak krytykowaliśmy". Lekarz surowo o taktyce rządu

Zdaniem dr. Michała Sutkowskiego bierność w walce z epidemią i brak restrykcji to "policzek dla osób, które się zaszczepiły, policzek dla nauki i dla pamięci ofiar koronawirusa". - Tak nie możemy postępować, że przyjmujemy narrację ludzi, którzy się kompletnie na medycynie nie znają - uważa prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.
Zobacz wideo

Gdy dr Michał Sutkowski mówił o aktualnej sytuacji epidemicznej w Polsce, użył porównania do operacji, w której pacjentem jest system opieki zdrowotnej. Jak mówił, jest on już w tak złym stanie, że operacja już dawno powinna była się zacząć. - Tymczasem my [rządzący krajem - red.] zachowujemy się tak, jakbyśmy jeszcze nie weszli na blok operacyjny - ocenił w TOK FM.

Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych podkreślał, że w jego opinii rządzący powinni skupić się na trzech rzeczach, jeśli chcą ograniczyć rozprzestrzenianie się czwartej fali epidemii. Pierwsza i druga kwestia to powtarzane od dawna: szczepienia przeciwko koronawirusowi oraz ścisłe przestrzeganie zasady "DDM", czyli "dystans - dezynfekcja - maseczka". Ale najważniejsza - jak mówił dr Sutkowski - jest trzecia rzecz, czyli paszporty covidowe. - Użyć tego, użyć! - apelował w rozmowie z Michałem Janczurą. 

- Na razie zachowujemy jak Szwecja. Tak krytykowaliśmy Szwecję, i słusznie, a teraz właśnie robimy Szwecję - ocenił lekarz.

Przypomnijmy, że na początku 2020 roku wybuchła pandemia koronawirusa, to władze Szwecji nie wprowadziły restrykcji, które obowiązywały w większości państw, a jedynie zalecenia. Nie było więc tam lockdownu, obowiązku noszenia maseczek, cała gospodarka działała normalnie.

Przeciwnicy obostrzeń patrzyli z zazdrością na Szwecję, zachwalali stosowany tam model. Ale w kraju było dużo ofiar śmiertelnych. Specjalna komisja, którą powołano, by ocenić działanie państwa w czasie pandemii, przygotowała krytyczny raport. Najwięcej uwag dotyczyło opieki nad osobami starszymi - wskazano wiele zaniedbań dotyczących systemu opieki zdrowotnej.

"Ja się na to nie godzę"

Dr Sutkowski mówił, że zdecydowana większość środowiska medycznego mówi bardzo głośno, jakie kroki w Polsce należy podjąć. Mówią o tym także - w rozmowach z mediami - członkowie Rady Medycznej, która działa przy premierze. Głosy medyków są jednak przez rząd bagatelizowane. 

- My [tj. państwo, rządzący - red.] nie chcemy urazić egoistów, radykałów albo kogoś tam jeszcze i pewnie polityka niestety nad medycyną zwycięży - przyznał z rezygnacją rozmówca Michała Janczury.  - Ja się na to nie godzę i dlatego mówię to, co mówię - dodał. 

Według eksperta należałoby wprowadzić pewne lokalne obostrzenia. Jak wyjaśnił, nie chodzi nawet o całkowite lockdowny, ale o pewien zakres restrykcji, który pozwoliłby oddzielić osoby zaszczepione od niezaszczepionych. Lekarz zwracał uwagę, że sprawdzanie paszportów covidowych "fantastycznie mobilizuje społeczeństwo do szczepień".

Zdaniem dr. Sutkowskiego bierność w walce z epidemią i brak restrykcji, to "policzek dla osób, które się zaszczepiły, policzek dla nauki i dla pamięci ofiar koronawirusa i ich rodzin". - Tak nie możemy postępować, że przyjmujemy narrację ludzi, którzy się kompletnie na medycynie nie znają - podkreślił.

Piątek to kolejny dzień, w którym liczba nowych zakażeń przekracza znacznie 20 tysięcy. Resort zdrowia informował dokładnie o 23 242 zachorowaniach. W związku z COVID-19 zmarły 403 osoby. Dzień wcześniej zgonów było 370, a dwa dni wcześniej aż 463 - to rekord czwartej fali epidemii w naszym kraju. 

Wiceminister Waldemar Kraska, mówiąc dziś o tym, że dodatkowych obostrzeń nie będzie, otwarcie powołał się na sondaż, jaki przygotowano na zlecenie rządu. - My zrobiliśmy sondaż, który pokazał, że i wyborcy PiS i Platformy Obywatelskiej po równo są przeciwni pewnym restrykcjom, a największa grupa, która jest przeciwna, to są oczywiście osoby, które najczęściej nie chodzą do wyborów i oczywiście zwolennicy Konfederacji - powiedział wiceszef Ministerstwa Zdrowia.

DOSTĘP PREMIUM