"Czerwona chorągiewka, ale nie powód do paniki". Co wiemy o omikronie, nowym wariancie koronawirusa

Od poniedziałku obywatele 8 krajów z Afryki nie przekroczą granicy ze stanami zjednoczonymi - ogłosił prezydent USA - Joe Biden. Amerykański przywódca w ten sposób chce ograniczyć możliwość transmisji nowego wariantu koronawirusa o nazwie Omikron. Mamy szansę zareagować wcześniej, a nie tak jak w przypadku wariantów alfa i delta, kiedy byliśmy tylko biernymi obserwatorami - mówił w TOK FM prof. Krzysztof Pyrć.
Zobacz wideo

Omikron – to nowy wariant koronwirusa wykryty w Afryce południowej. Wirus dotarł już do Europy. Pierwszy przypadek nowego wariantu koronawirusa w Europie wykryto w Belgii. Stwierdzono go u turysty, który wrócił z Egiptu i nie był zaszczepiony. Szefowa Komisji Europejskiej wezwała do zawieszenia połączeń lotniczych do miejsc, w których wykryto nowy wariant koronawirusa. Taką decyzję już podjął Joe Biden, prezydent USA. Omikron mógł się też pojawić już w Czechach i Niemczech - tamtejsze służby badają podejrzane próbki. 

Prof. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ oraz członek Rady Medycznej przy premierze mówił w TOK FM, że w przypadku nowego wariantu rzeczywiście dobrze jest reagować szybko. – To dla świata czerwona chorągiewka, że trzeba na niego zwrócić uwagę, ale też nie jest to powód do paniki. Pierwszy raz nowy wariant wykryto w miarę wcześnie, kiedy tych przypadków jest kilkadziesiąt, a nie wówczas, gdy fala nowych zachorowań już się rozlała po świecie. Mamy szansę zareagować wcześniej, a nie tak jak w przypadku wariantu alfa i delta, kiedy byliśmy tylko biernymi obserwatorami – przekonywał Pyrć.

Jednak na razie nadal mamy bardzo mało informacji o omikronie. Nie wiemy choćby, jak wygląda choroba COVID-19 wywołana tym wariantem. – Mamy jedynie doniesienia, że wirus mutował i posiada takie zmiany w swoim genomie, które mogą być powiązane z problemami dla nas. Chodzi o zwiększoną transmisyjność czy zwiększone ukrywanie się przed naszym układem odpornościowym. Tam gdzie występował, bardzo szybko wyparł poprzednie warianty – wskazywał ekspert.

Gość TOK FM wyjaśniał, że na "twarde dowody" trzeba jeszcze poczekać. – Nie wiemy nic na temat fenotypu wirusa. To znaczy, że nie wiemy, jak zmiany w sekwencji RNA wirusa przepiszą się na faktyczne cechy tego organizmu. Na te informacje musimy poczekać pewnie 2-3 tygodnie. Zanim jednak uzyskamy te twarde dowody, to trzeba założyć, że ten wariant może stanowić zagrożenie dla nas – tłumaczył prof. Pyrć.

Dlatego apelował, żeby ludzie nie panikowali, a dalej się szczepili i trzymali się pandemicznych zaleceń dotyczących noszenia maseczek czy dezynfekcji.

DOSTĘP PREMIUM