"Pan wiceminister myli się, jeśli sądzi, że omikrona w Polsce nie ma". Ekspert zarzuca rządowi nicnierobienie

- W ubiegłym roku, gdy świat się zamykał przed przybyszami z zagranicy, myśmy przywozili do Polski dreamlinerami na Boże Narodzenie nietestowanych rodaków. Wszyscy pamiętamy, czym się to skończyło - przypominał w TOK FM prof. Krzysztof J. Filipiak i zastanawiał się, czy w tym roku rząd popełni ten sam błąd.
Zobacz wideo

Uczelnia Medyczna im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie przechodzi serię kontroli po tym, jak jej władze wprowadziły zakaz uczestniczenia w zajęciach dla osób niezaszczepionych. - Kontroluje nas Rzecznik Praw Obywatelskich. Czeka nas kontrola Ministerstwa Edukacji i Nauki. Są też interwencje  posłanki PiS Anny Marii Siarkowskiej i posła Konfederacji Grzegorza Brauna - wyliczał w TOK FM prof. Krzysztof J. Filipiak, rektor uczelni. - Wszyscy domagają się natychmiastowego uchylenia zarządzenia, chyba tylko po to, żeby uczestnicy zajęć mogli się swobodnie zarażać - dodał.

Gość Macieja Głogowskiego zapowiadał, że jeśli otrzyma od ministerstwa decyzję o unieważnieniu zakazu, nie będzie mieć możliwości odwołania. - Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem władze uczelni nie mogą pytać studentów o paszporty szczepionkowe, nie mogą też domagać się informacji o odporności na COVID-19 od pracowników. Nie będę mieć możliwości powołania się na żaden akt prawny - ubolewał rektor. 

Filipiak krytycznie oceniał brak rządowej strategii walki z wirusem, chociażby najprostszego do wprowadzania nakazu legitymowania się paszportem covidowym w miejscach publicznych. - Na zachodzie Europy trzeba takie zaświadczenie pokazać nawet wchodząc do zwykłej budki z hamburgerami, a u nas ja - jako rektor - nie mogą zapytać o to studentów - dziwił się profesor.

Powątpiewał też w skuteczność zapowiadanych przez przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia kwarantann dla osób przybywających z państw, gdzie pojawił się nowy wariant wirusa - omikron. - Pan wiceminister Waldemar Kraska myli się, sądząc, że tej wersji w Polsce nie ma. Myślę, że ten wariant jest, skoro jest opisany w krajach sąsiadujących z nami, np. w Niemczech - oceniał rektor.

W jego opinii polityka rządu znów sprowadza się do nicnierobienia. - Tak jak w ubiegłym roku, gdy świat się zamykał przed przybyszami z zagranicy, myśmy w tym czasie przywozili do Polski Dreamlinerami na Boże Narodzenie nietestowanych rodaków. Wszyscy pamiętamy czym się to w ubiegłym roku skończyło, kolejnym wzrostem liczby zakażeń - przypominał prof. Filipiak. I zastanawiał się, czy tak jak wtedy, nie wprowadzając żadnych ograniczeń, rząd doprowadzi do kolejnego wzrostu liczby dodatkowych zgonów.

- A już dzisiaj, według danych GUS, mamy od początku ubiegłego roku 170 tys. nadmiarowych śmierci. To jakby umarły dwa duże, prawie 100-tysięczne miasta - podawał gość TOK FM. Rektor UMSC wyliczał dalej, że oprócz braku restrykcji Polska ma niski stopień zaszczepienia, ponad 20 tysięcy zajętych łóżek covidowych w szpitalach, ponad 700 tys. osób w szczytowej kwarantannie i "rządzących, którzy - zdaje się - przyjęli model szwedzki, polegający na tym, że kto ma umrzeć, ten umrze".

- Wszystko to dzieje się w kraju, który ma najgorzej finansowaną ochronę zdrowia w Unii Europejskiej i najniższy wskaźnik liczby lekarzy na 100 tys. mieszkańców spośród wszystkich krajów rozwiniętych, należących do OECD - podsumowywał Krzysztof J. Filipiak.

DOSTĘP PREMIUM