PiS celowo dalej trzyma Mejzę w rządzie? "To na rękę Nowogrodzkiej"

- Większości parlamentarnej było na rękę, żeby mieć kompromitujące fakty o Łukaszu Mejzie - tak w Poranku Radia TOK FM wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski odniósł się do afery z udziałem wiceministra sportu. Zgorzelski mówił o kontroli służb, którą powinien przejść każdy polityk zanim trafi do rządu.
Zobacz wideo

W ubiegłym tygodniu Wirtualna Polska napisała, że firma obecnego wiceministra sportu Łukasza Mejzy obiecywała leczyć umierających na raka, stwardnienie rozsiane, Alzheimera, Parkinsona oraz inne nieuleczalne przypadłości. Mejza miał osobiście przekonywać rodziców chorych dzieci, że terapia jego firmy je wyleczy. Cena wyjściowa to 80 tys. dolarów. Metoda, którą zachwalał polityk, nie ma medycznego potwierdzenia. W poniedziałek portal opublikował kolejny artykuł o "biznesach" Mejzy. Do dziennikarzy zgłosiły się rodziny chorych dzieci, z którymi kontaktowali się ludzie wiceministra.

- Gdy powiedziałam, że jestem za biedna, przestali się do mnie odzywać - mówiła portalowi jedna z matek. Na razie politycy rządu w bardzo oszczędny sposób komentują doniesienia o Mejzie. Decyzja, czy pozostanie on w rządzie, należy do ministra sportu oraz premiera; decyzji w tej sprawie nie ma  - ocenił w poniedziałek prezes Partii Republikańskiej Adam Bielan.

O Mejzę był też pytany w TOK FM Piotr Zgorzelski z PSL, bo to właśnie z list Koalicji Polskiej wiceminister - bezskutecznie - starał się uzyskać mandat poselskich w ostatnich wyborach. Wicemarszałek Sejmu tłumaczył, że Łukasz Mejza był związany z ruchem Bezpartyjnych Samorządowców. - On został posłem nie dlatego, że go wybrano, ale w wyniku tragicznego zdarzenia, czyli śmierci pani Jolanty Fedak. On był kolejny na liście i dlatego wszedł do Sejmu. On nie ma z nami nic wspólnego, bo od pierwszego dnia na Wiejskiej romansował z PiS - przekonywał Zgorzelski.

Jak podkreślał, działalność firm Mejzy jest "nieakceptowalna moralnie". Zgorzelski mówił też, że w sprawie wiceministra "biczują się wszyscy", ale najmniej ci, którzy faktycznie powinni to robić. - Każdy polityk, który zamierza wejść do rządu, powinien wejść to tzw. wirówki, czyli zostać dokładnie prześwietlony przez służby specjalne. Jeśli Mejza ten proces przeszedł pozytywnie, to znaczy, że ona działa na użytek Nowogrodzkiej (siedziba PiS-  red.). Tam tylko zacierają ręce, jeśli coś jest nie halo z danym kandydatem, bo są na niego haki - mówił Zgorzelski.  

Ocenił, że kontrowersyjne "biznesy" mogły być na rękę Zjednoczonej Prawicy. - To tak działa. Są haki, więc w ten sposób mogą mieć go w swojej większości - wskazywał polityk PSL. Wicemarszałek Sejmu mówił też na antenie TOKFM, że według jego wiedzy sprawą Łukasza Mejzy zajmie się CBA.

DOSTĘP PREMIUM