"Nauka na poziomie TikTokowym". Ekspert ostro o celebrytach krytykujących szczepienia

- Przeczenie postępowi i działania zniechęcające do szczepień powodują zwiększenie liczby ofiar śmiertelnych. To jest po prostu przestępstwo, bioterroryzm - mówił w TOK FM dr Konstanty Szułdrzyński z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, członek Rady Medycznej przy premierze.
Zobacz wideo

W niedzielę Lewica zapowiedziała ustawę, która wprowadziłaby obowiązek szczepienia się przeciw COVID-19. Sceptykom groziłyby kary grzywny. Choć projekt polityków Lewicy nie ma większych szans w Sejmie, to wywołał sporą dyskusję. Zdaniem doktora Konstantego Szułdrzyńskiego to dobry pomysł. - Argument, że ludzie nie będą się do tego przymusu dostosowywać jest równie dobry jak ten, żeby pozwolić ludziom jeździć po pijanemu, bo przecież i tak jeżdżą - skomentował ekspert Rady Medycznej przy premierze. 

Gość TOK FM ganił też osoby publiczne, celebrytów, które zniechęcają ludzi do szczepień. Z takich poglądów "znana jest chociażby piosenkarka, Edyta Górniak. - Były czasy jaskiniowe, wtedy jak ktoś wolał polować za pomocą niezaostrzonego na końcu patyka, to po prostu szedł do innej jaskini i to nikomu nie szkodziło. Natomiast teraz przeczenie postępowi i działania zniechęcające do szczepień powodują zwiększenie liczby ofiar śmiertelnych. To jest po prostu przestępstwo, bioterroryzm - komentował dr Szułdrzyński. Podkreślał, że takie podejście jest oparte na kompletnym niezrozumieniu problemu. - Wypowiadają się na ten temat osoby, które nie mają żadnego przygotowania. To taka nauka na poziomie TikTokowym - mówił gość TOK FM. 

"Szczepionki ratują życie"

Ekspert przekonywał, że choć koronawirus mutuje, to szczepionki cały czas ratują życie ludzi. - Wiadomo, że nie są skuteczne w stu procentach, ale jak będziemy czekać na takie szczepionki, to nam w międzyczasie 10 proc. ludzkości wyginie, a nie tędy droga - wskazał.

Jego zdaniem szczepionki to jedyne rozwiązanie, które pozwala nam wrócić do względnie normalnego życia. - Obawiam się, że do takiej normalności do której byliśmy przyzwyczajeni dwa lata temu prędko nie wrócimy, jeśli w ogóle - ocenił lekarz. - Jednak dzieci muszą chodzić do szkoły, gospodarka musi pracować a starsze osoby muszą móc wyjść z domu bez obawy o to, że jakaś nieodpowiedzialna osoba je zarazi - powiedział. 

DOSTĘP PREMIUM