Ludzie "boją się" respiratora. "Opowiadają, że zabija". Lekarz o trudnych wyborach w IV fali pandemii

- Mamy zdecydowanie więcej chorych pacjentów niż wyspecjalizowanych miejsc, gdzie możliwe jest ich leczenie. Często stajemy przed dramatycznymi wyborami - mówił w Poranku Radia TOK FM dr hab. med. Paweł Balsam, specjalista chorób wewnętrznych i kardiolog z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Zobacz wideo

Ponad 2000 pacjentów z COVID-19 musi korzystać z respiratorów - takie dane podało w środę ministerstwo zdrowia. Profesor Paweł Balsam specjalista chorób wewnętrznych i kardiolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przyznawał w TOK FM, że często na oddziale spotyka się z pytaniami rodzin pacjentów, czy respirator "nie rozerwie płuc" ich bliskiego. - Ludzie mówią, że słyszeli, iż respirator zabija. Odpowiadam, że respirator ratuje, a nie zabija. To, że pacjent umiera podłączony pod respirator wynika z postępu choroby, z niezaszczepienia i z tego, że często pacjent zbyt długo przeciwstawia się podłączeniu - tłumaczył ekspert.

- Jeśli pacjent jest podłączany, gdy już stracił świadomość, poziom uszkodzenia płuc jest często tak duży, że nawet respirator sobie w tej sytuacji nie da rady - dodał.

"Musimy dokonywać wyborów"

Prof. Paweł Balsam mówił, że podłączenie do respiratora to przedostatni etap leczenia pacjentów chorych na COVID-19. Ostatnim jest podłączenie pod ECMO, urządzenia, które zastępuje serce i płuca na zewnątrz. Stosowanie tych urządzeń wymaga jednak wyspecjalizowanej kadry i sprzętu. - Mamy zdecydowanie więcej pacjentów niż wyspecjalizowanych miejsc, gdzie takie leczenie jest możliwe - alarmował lekarz.

Przyznawał jednocześnie, że na oddziałach covidowych lekarze często stają przed bardzo trudnymi wyborami. - Mając dwóch lub trzech pacjentów, którzy są już w stanie, kiedy respirator sobie nie radzi, musimy wybrać tego jednego, którego możemy podłączyć pod ECMO. A często jest też tak, że jeszcze wcześniej, mając dwóch czy trzech pacjentów nie radzących sobie bez respiratora musimy wybrać tego jednego, dla którego mamy dostępne urządzenie - opisywał gość audycji.

Wyjaśniał też, w jaki sposób podejmowane są te trudne decyzje. - Tego wyboru dokonują lekarze - zespoły lekarskie, bo często jedna osoba boi się takiej odpowiedzialności. Lekarze podejmują takie decyzje i muszą później z nimi żyć - przyznawała prof. Balsam. Ekspert wskazał, że kryterium jest wiek pacjenta, choroby współistniejące oraz rokowania co do stanu zdrowia. - Staramy się wybrać pacjenta, który ma większe szanse na przeżycie - powiedział.

"W naszym kraju bardziej dba się o osoby niezaszczepione niż zaszczepione"

Gość audycji podkreślał, że aby uchronić się przed takim dramatem, należy słuchać zaleceń lekarzy, szczepić się oraz nie zwlekać ze zgłaszaniem się do szpitala kiedy mamy objawy infekcji. - Dane pokazują jasno, w krajach wyszczepionych umiera znacznie mniej osób, niż w kraju takim jak Polska, gdzie mamy tylko 54 proc. w pełni zaszczepionych obywateli - wskazał ekspert.

Profesor Balsam skrytykował także podejście rządu do szczepień. - Sprawdzanie paszportów covidowych w Polsce to fikcja, zaczynam czuć, że w naszym kraju bardziej dba się o osoby niezaszczepione niż zaszczepione. Nie jest w żaden sposób gratyfikowane to, że jesteśmy zaszczepieni - mówił.

Dodał, że ruchy rządu są spóźnione. - Ucieszyłbym się, gdyby informacja o obowiązkowych szczepienia była sprzed pół roku, tak jak sugerowała wtedy Rada Medyczna. Teraz już mamy grudzień, a do tego ta decyzja ma wejść w życie dopiero w marcu. - powiedział prof. Balsam.

- Nie rozumiem, na co my czekamy. To dzisiaj mamy IV falę, dzisiaj umiera ponad 500 osób dziennie i to tylko na COVID-19. Inni pacjenci nie są leczeni, bo mamy pełne oddziały pacjentów chorych na koronawirusa i nie są to statyści, jak mówią niektórzy celebryci - podsumował prof. Paweł Balsam. 

DOSTĘP PREMIUM