Biolożka o szczepionkach na COVID-19: Gdybym mogła zaszczepić trzyletniego wnuka, to bym to zrobiła

- Zaszczepiłam siebie trzy razy. Zaszczepił się mój mąż, mój syn, jego żona, wszyscy naokoło mnie. Gdybym mogła zaszczepić trzyletniego wnuka, to bym to zrobiła. Mówię to z całą odpowiedzialnością. Naprawdę wierzę w to, a nawet nie wierzę - wiem, że te szczepionki są bezpieczne i skuteczne - mówiła w TOK FM prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, szefowa Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów na Uniwersytecie Gdańskim.
Zobacz wideo

W poniedziałek zanotowaliśmy ponad 11 000 nowych zakażeń i 29 zgonów w związku z COVID-19. Jednak dane też po weekendzie - jak przyznaje sam resort zdrowia - mogą nie oddawać rzeczywistości, bo nie działają choćby Urzędy Stanu Cywilnego, które zajmują się zgonami. W niedzielę wykonuje się też mniej testów. W ubiegłym tygodniu niemal codziennie dostawaliśmy informację, że około 500 osób "nie poradziło sobie z koronawirusem". Rekordowa była środa, kiedy poinformowano o 592 zgonach, co stanowiło smutny "rekord" IV fali pandemii

Na niepokojąco dużą liczbę osób umierających zwracała uwagę w TOK FM prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk. - Sytuacja jest u nas naprawdę zastraszająca. Od momentu, w którym zaczęło się pojawiać te kilkaset zgonów dziennie, jest to dla mnie niewyobrażalne. W dodatku w jakich warunkach ci ludzie umierają, w izolacji, na zamkniętych oddziałach, duszą się - mówiła gościni audycji. 

W ocenie ekspertki dzieje się tak nie tylko dlatego, że choroba jest niebezpieczna. - Niewątpliwie jest groźna, ten wirus potrafi zabić - mówiła. Wskazywała jednak na przeciążoną i niedofinansowaną służbę zdrowia. - Dlatego cała nadzieja w szczepionkach - podkreśliła prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk. Wskazała także, że mamy już dobre szczepionki. - Zaszczepiłam siebie trzy razy, zaszczepił się mój mąż, mój syn, jego żona, wszyscy naokoło mnie. Gdybym mogła zaszczepić trzyletniego wnuka, to bym to zrobiła. Mówię to z całą odpowiedzialnością, naprawdę wierzę w to, a nawet nie wierzę, wiem, że te szczepionki są bezpieczne i skuteczne - mówiła prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk.

To nie walka z pandemią, to polityka

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut zwrócił uwagę, że w Polsce restrykcje ciągle są bardzo łagodne, a obostrzenia dotyczące osób niezaszczepionych mają wątpliwą podstawę prawną. - Wygląda na to, że do walki z pandemią w Polsce przede wszystkim wkrada się polityka i to jest nasze nieszczęście - zauważył. - Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, ale cenę za to płacą ludzie, którzy umierają w szpitalach - odpowiedziała prof. Bieńkowska-Szewczyk. - Byłam na koncercie we Włoszech, jakie to było sympatyczne, jak wszyscy mieli sprawdzone te certyfikaty przy kupnie biletów i przy wejściu na salę. Człowiekowi daje to poczucie bezpieczeństwa i to naprawdę ważna rzecz, żeby nie szerzyć tej epidemii - powiedziała ekspertka.

Gościni audycji apelowała, by przede wszystkim zachować teraz zdrowy rozsądek, unikać dużych przyjęć. - Duże skupiska, szczególnie dla osób niezaszczepionych, to nie jest najlepszy pomysł. Zbliża się okres świąteczny, nie chcemy tych świąt spędzić w izolacji, ale jakieś granice powinny być - mówiła prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, szefowa Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów na Uniwersytecie Gdańskim.

Przypomnijmy, do Polski ma w poniedziałek dotrzeć ponad milion dawek dziecięcych szczepionek przeciw COVID-19. Skierowania na szczepienia dla dzieci w wieku 5-11 lat są już wystawione i pojawiają się na Internetowych Kontach Pacjentów. Akcja szczepień dzieci ma zacząć się w czwartek.

DOSTĘP PREMIUM