"Fakt, że to się dzieje na naszych oczach od ponad roku, jest straszny". Dr Grzesiowski o leczeniu COVID-19 amantadyną

Ministerstwo Zdrowia ograniczyło sprzedaż amantadyny. Niektórzy jednak wciąż chcą przepisywać ją chorym na koronawirusa, co krytykował w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. - Gdyby to dotyczyło jakiejkolwiek innej choroby, gdyby ktoś na przykład próbował leczyć raka węglem lekarskim, to pewnie już dawno siedziałby w więzieniu - komentował ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19.
Zobacz wideo

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że zdecydowało się ograniczyć dostępność amantadyny. Lek ma być teraz wydawany wyłącznie w przypadku zespołu Parkinsona oraz dyskinezy późnej u osób dorosłych. Rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz podkreślał, że w ostatnim czasie zbyt dużo tego leku było sprzedawane poza tymi wskazaniami medycznymi.

Przypomnijmy, że niektórzy próbują wykorzystać amantadynę do leczenia chorych na COVID-19. Na ten moment badania nie potwierdzają jej skuteczności.

W piątek na pierwszej stronie "Naszego Dziennika" ukazała się jednak informacja, że amantadynę w dalszym ciągu można przepisywać chorym na koronawirusa. "Lekarze mogą stosować amantadynę w terapii COVID-19, ale jako lek nierefundowany" - podaje gazeta. Wprowadzona przez Ministerstwo Zdrowia reglamentacja amantadyny dotyczy tylko leku refundowanego - twierdzi lekarz cytowany przez autorów artykułu. O komentarz do tego prosił dra Pawła Grzesiowskiego Jacek Żakowski w piątkowym Poranku TOK FM. - To dowód na zupełną bezradność władz i mechanizmów prawnych w tym państwie - powiedział wprost immunolog, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19.

Podkreślał, że przepisywanie leku nieposiadającego dowodów na skuteczność "jest po prostu karalne". - Fakt, że to się dzieje na naszych oczach od ponad roku, jest po prostu straszny. Gdyby to dotyczyło jakiejkolwiek innej choroby, gdyby ktoś np. próbował leczyć raka węglem lekarskim, to już dawno pewnie siedziałby w więzieniu - powiedział. Zwracał także uwagę, że nie wiadomo, czy amantadyna podawana chorym na COVID-19 jest bezpieczna. - Osoby, które biorą leki, które nie mają badań, mogą sobie zaszkodzić. Amantadyna jest tego przykładem. Jest sporo osób, które mają ciężkie objawy po amantadynie - mówił ekspert. 

"Pandemia w Polsce stała się zakładnikiem polityków"

W opinii dra Grzesiowskiego niedopuszczalne jest także to, aby jakaś gazeta promowała leczenie lekiem na receptę. - Gdyby ktoś przestrzegał prawa, to tego rodzaju publikacja byłaby natychmiast zakwestionowana, ponieważ w Polsce nie wolno reklamować leków przepisywanych na receptę. Jeśli próbuje się namówić chorych na wydawanie pieniędzy, bo jeśli to są sugestie dotyczące leków zagranicznych, to trzeba będzie je sprowadzić i zapłacić za nie spore pieniądze, to ktoś przy okazji na tym zarabia - zauważył.

- Myślę, że to kolejny dowód na to, że pandemia w Polsce nie jest w rękach lekarzy, tylko stała się zakładnikiem polityków - podsumował gość Poranka TOK FM.

Obowiązkowe szczepienia dla nauczycieli i medyków. "Tego nawet nie powinniśmy dyskutować"

Dr Grzesiowski pytany był także o kwestię ewentualnych obowiązkowych szczepień na COVID-19 np. dla nauczycieli. Jego zdaniem, wszystkie profesje, które mają wpisane w swoją naturę liczne kontakty międzyludzkie, powinny być objęte takim obowiązkiem. - Czy to nauczyciel, czy kierowca autobusu czy medyk albo strażak, wszystkie te zawody powinny podlegać szczepieniom - powiedział.

- Wystarczy jeden podpis ministra zdrowia, tego nawet nie powinniśmy dyskutować, to powinno być wdrożone w lutym, marcu kiedy tylko szczepienia się pojawiły - dodał gość audycji.

DOSTĘP PREMIUM