"To nie będzie piąta fala, tylko pierwsza nowej epidemii". Ekspert o wariancie omikron

- Jest takie niebezpieczeństwo, że pojawi się nowa fala związana z omikronem. Ona będzie trochę niezależna od poprzednich. Jeśli potwierdzi się to, co wiemy o omikronie, to nie będzie to piąta fala, tylko pierwsza nowej epidemii - mówił w TOK FM dr Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW.
Zobacz wideo

W sobotę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 23 764 nowych zakażeniach koronawirusem i o śmierci 486 osób z COVID-19. Od poniedziałku 6 grudnia odnotowano 113 607 nowych przypadków zachorowań na koronawirusa, a w związku z COVID-19 zmarły 2254 osoby. O to, w jakiej fazie IV fali pandemii się znajdujemy, Karolina Głowacka pytała w TOK FM dr. Franciszka Rakowskiego z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW.

- Jesteśmy lekko po szczycie zakażeń w IV fali pandemii. Natomiast jeśli chodzi o szczyt hospitalizacji i zgonów, to on jest jeszcze przed nami, bo zawsze przychodzi od kilku do kilkunastu dni po szczycie zakażeń. A to z tego powodu, że najpierw stwierdza się chorobę, a później ponosi się jej konsekwencje - tłumaczył.

Oficjalne dane mówią, że od początku pandemii liczba zgonów w związku z COVID-19 przekroczyła już 80 tys. Jednak zdaniem gościa TOK FM, ta liczba jest zaniżona. Według szacunków zespołu dr. Rakowskiego, sama IV fala koronawirusa zbierze śmiertelne żniwo na poziomie 35-55 tys. osób. - Dochodzą do nas dane z Głównego Urzędu Statystycznego, na podstawie których można wyliczyć nadmiarowe zgony w IV fali. Widać wyraźnie, że ta nadmiarowa zgonowość jest większa, niż mówią oficjalne dane covidowe - podkreślił.

"Pierwsza fala nowej epidemii"

Ekspert odniósł się też do nowych restrykcji, które zaczną obowiązywać 15 grudnia. Przypomnijmy, że dotychczasowy limit obłożenia w restauracjach, hotelach, kościołach, teatrach czy na basenach zostanie obniżony z dotychczasowych 50 do 30 proc. - Jeśli chodzi o czwartą falę, to te obostrzenia niewiele zmienią, bo też niewiele już da się zmienić. Natomiast to jest absolutnie wyjątkowy moment w historii pandemii, ponieważ czwarta fala - w przeciwieństwie do wszystkich innych - zawraca nie dlatego, że była ścięta lockdownem czy jakimiś mocniejszymi restrykcjami, ale dlatego że doszliśmy do tej pożądanej odporności zbiorowej. Szacujemy, że ok. 84-85 proc. społeczeństwa jest zaimmunizowana i stąd jest to "wysycenie" epidemii. Ona sama z siebie zawraca - wyjaśniał.

Jak jednak dodał, restrykcje mają dać systemowi opieki zdrowotnej czas i jak najbardziej opóźnić wejście wariantu omikron koronawirusa, który – jak podkreślił - "jest jedną wielką niewiadomą". Czy więc nowa mutacja COVID-19 może przełamać tę barierę odporności polskiego społeczeństwa, o której wspominał?

- Faktycznie jest takie niebezpieczeństwo, że pojawi się nowa fala związana z omikronem. Ona będzie trochę niezależna od poprzednich. Jeśli potwierdzi się to, co wiemy o omikronie, to nie będzie to piąta fala, tylko pierwsza nowej epidemii. Ponieważ zależność pomiędzy omikronem a poprzednimi wariantami jest dosyć mała, on będzie się niezależnie rozwijał. Nadzieja jest jednak taka, że mimo iż jest on zakaźliwy, to może okazać się mało groźny. Niektórzy nawet mówią, że będzie naturalną szczepionką, czyli przechorujemy go, ale nie będziemy ponosić kosztów choroby - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM