Amantadyna leczy COVID-19? "Pacjenci mają szereg działań niepożądanych"

- Amantadyna jest lekiem, który stosujemy z powodzeniem w leczeniu choroby Parkinsona, natomiast co do koronawirusa - nie odnotowaliśmy żadnych efektów przemawiających za tym, że jest to lek, który powinien być stosowany w leczeniu pacjentów z COVID-19 - powiedziała w TOK FM specjalistka chorób zakaźnych Karolina Pyziak-Kowalska.
Zobacz wideo

Za sprawą Marcina Warchoła wrócił temat amantadyny w kontekście COVID-19. Wiceminister sprawiedliwości zapytał bowiem Adama Niedzielskiego, dlaczego blokowane są badania nad skutecznością amantadyny w leczeniu koronawirusa i zwrócił się z prośbą o ich intensyfikację. "Kolejne doniesienia naukowe świadczą o tym, że amantadyna może mieć pozytywne skutki dla zakażonych" - napisał Warchoł.

Minister zdrowia - w odpowiedzi - napisał do Warchoła, że cieszy go troska i zaangażowanie w walkę z pandemią. "W odpowiedzi na Pana pismo pragnę poinformować, że wspomniane przez Pana wyniki badań nad amantadyną opublikowane w piśmie 'Communications Biology' (które błędnie wskazał Pan jako pismo 'Nature') niestety opacznie Pan zrozumiał i z tego powodu niewłaściwie cytuje. Wyniki, o których Pan pisze, stanowią jedynie przesłankę do realizacji badań klinicznych toczących się obecnie w ramach finansowania Agencji Badań Medycznych" - napisał szef MZ.

"Podkreślam, co mogło umknąć w natłoku informacji, że badania nad możliwością wykorzystania amantadyny w leczeniu COVID-19 zostały uruchomione natychmiast po zleceniu ich przez Ministerstwo Zdrowia, tj. po pojawieniu się pierwszych przesłanek, mogących sugerować, że ten lek może być skuteczny w walce z COVID-19" - dodał, zapewniając, że nic nie jest blokowane.

Ekspertka o amantadynie

Sprawę komentowała w TOK FM Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie. - Amantadyna jest lekiem, który stosujemy z powodzeniem w leczeniu choroby Parkinsona, natomiast co do koronawirusa - nie odnotowaliśmy żadnych efektów przemawiających za tym, że jest to lek, który powinien być stosowany w leczeniu pacjentów z COVID-19 - powiedziała stanowczo. 

Ekspertka podkreśliła też, że pacjenci stosujący amantadynę na koronawirusa "mają szereg działań niepożądanych". - A przez to, że wierzą w skuteczność tego leku bardzo późno zgłaszają się do szpitala. Nie można ich podłączyć wcześniej do leczenia chociażby wysokoprzepływową tlenoterapią czy zastosowaniem leków o już udowodnionym działaniu w skuteczności przeciw COVID-19 - podkreśliła lekarka i apelowała: "Proszę, aby wszyscy to wzięli pod uwagę".

Mimo wszystko, na co zwrócił uwagę prowadzący audycję red. Piotr Maślak - chorzy często biorą amantadynę, kiedy chorują na koronawirusa. Kilka dni temu Ministerstwo Zdrowia musiało ograniczyć sprzedaż tego produktu, ponieważ - jak podano w komunikacie - "zbyt dużo produktu było sprzedawane poza wskazaniami medycznymi".

Sam wiceminister Warchoł rok temu w mediach społecznościowych informował, że kiedy przechodził koronawirusa - leczył się na własną rękę - właśnie amantadyną. W rozmowie z Wirtualną Polską Warchoł przyznał, że przyjął go bez konsultacji z lekarzem.

- Zdarza się, że pacjenci przyjmują różne leki, na przykład takie, które są stosowane tylko i wyłącznie u zwierząt do leczenia chorób pasożytniczych, też wierząc w ich skuteczność i zaprzeczając temu, że mamy już bardziej sprawdzone środki, które mają zdecydowanie mniej działań niepożądanych - komentowała Pyziak-Kowalska. - Stosujmy sprawdzone metody, które wiemy, że działają i które na dużych grupach osób zostały zastosowane z powodzeniem - zaapelowała.

DOSTĘP PREMIUM