Szczepienia dzieci. "Mamy zapisanych ośmioro, na kolejny tydzień siedmioro". Są miejsca, gdzie szczepień nie będzie

Ministerstwo Zdrowa poinformowało, że są miejsca, w których zainteresowanie szczepieniami młodszych dzieci jest tak duże, że zabrakło już miejsc. Ale nie wszędzie jest tak dobrze. - W niektórych małych miejscowościach do szczepień zgłosiło się tylko jedno lub dwójka dzieci. Tam szczepień w ogóle nie będzie - mówiła w TOK FM lekarka z Białegostoku Joanna Zabielska-Cieciuch.
Zobacz wideo

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia poinformował, że do tej pory zarejestrowanych zostało do szczepienia przeciwko COVID-19 blisko 145 000 dzieci w wieku 5-11. Jak mówił Wojciech Andrusiewicz, są punkty szczepień, w których nie ma już miejsc.

Ale są też miejsca, gdzie sytuacja wygląda inaczej. - U nas jest małe zainteresowanie. Szczepienia zaplanowaliśmy po dziesięcioro dzieci. Na pierwszy dzień mamy zapisanych ośmioro, na kolejny tydzień siedmioro - mówiła w TOK FM lekarka rodzinna z Białegostoku Joanna Zabielska-Cieciuch.

- W niektórych małych miejscowościach do szczepień zgłosiło się tylko jedno lub dwójka dzieci. Tam szczepień w ogóle nie będzie - dodała rozmówczyni Piotra Maślaka.

Gościni TOK FM przywołała też rozmowę z lekarką z Dolnego Śląska, która prowadzi dwa punkty szczepień. - Tam jest bardzo dużo chętnych. Są to jednak osiedla młodych ludzi, z dużą liczbą dzieci, którzy pracują i kupują dzieciom dużo szczepień, również dodatkowych. Wynika to z tego, że zdają sobie sprawę, że choroba dziecka to absencje w pracy, organizowanie opiekunek itd. - oceniła przedstawicielka Porozumienia Zielonogórskiego.

"Białe plamy"

Podlasie to jeden z regionów, gdzie osób zaszczepionych jest najmniej. Joanna Zabielska-Cieciuch mówiła, że są gminy, gdzie poziom wyszczepienia wynosi zaledwie 20-22 proc. Tam w ogóle nie ma punktów szczepień. Jak wyjaśniała lekarka z Białegostoku, wynika to m.in. z tego, że na wsiach jest wielu lekarzy seniorów, którzy mają ponad 70 lat i nie są w stanie obsłużyć zinformatyzowanego procesu szczepień.

W kontekście szczepień dzieci kłopotem dla wielu punktów szczepień okazało się to, że szczepionka pakowana jest po 100 dawek. - Mogą się szybko przeterminować. Sama zastanawiałam się, czy nie poczekać, bo mają się pojawić mniejsze opakowania - po 20 dawek. Uznałam jednak, że ci, którzy chcą się szczepić, powinni móc to zrobić jak najszybciej, bez czekania - podkreśliła lekarka.

Oceniła też, że nawet, gdy w najbliższej okolicy nie ma punktu szczepień, to dla chcących się zaszczepić nie powinno być to przeszkodą. - Widzę ostatnio, ile osób z terenów wiejskich jedzie w soboty do miasta, na zakupy w galeriach. Więc dla osoby, która naprawdę chce, nie powinno być problemem, żeby przyjechać i to dziecko zaszczepić - uważa Joanna Zabielska-Cieciuch.

DOSTĘP PREMIUM