Rekordy zakażeń, długie kolejki do zrobienia testu. Nowy Jork poligonem doświadczalnym dla USA

W Nowym Jorku z powodu rosnącej liczby zakażeń koronawirusem zamykanych jest coraz więcej restauracji, odwoływane są mecze i przedstawienia w teatrach na Broadwayu. W sobotę drugi dzień z rzędu odnotowało największą od początku pandemii liczbę nowych zakażeń - prawie 22 000.
Zobacz wideo

W piątek informowało o rekordzie - 21 000 zakażeń. Dzień później zakażeń było jeszcze więcej - blisko 22 000. To nowy rekord zakażeń w Nowym Jorku. Według statystyk prowadzonych przez dziennik "New York Times" liczba testów, które kończą się diagnozą o zakażeniu, w ciągu dwóch tygodni wzrosła w Nowym Jorku o ponad 50 proc. A poziom hospitalizacji co 25 proc.

Przed punktami testowania znów ustawiają się kolejki. Radio City Music Hall ogłosiło w piątek, że zdejmuje z afisza cztery pozostałe świąteczne programy z udziałem tancerzy "Rockette". Powołało się na "rosnące wyzwania związane z pandemią". Podobnie jest na Broadwayu, gdzie z powodu choroby większości artystów, niektóre przedstawienia są odwoływane tuż przed rozpoczęciem spektaklu, gdy widzowie siedzą już na widowni.

Nie lepiej jest, gdy chodzi o wydarzenia sportowe. Od poniedziałku do piątku pozytywny wynik testu na COVID-19 otrzymało prawie stu graczy ligi futbolu amerykańskiego NFL. To największa liczba zakażeń w lidze od wybuchu pandemii w 2020 roku. Część przedświątecznych rozgrywek odwołała też liga hokejowa NHL.

Koronawirus. Nowy Jork w roli poligonu doświadczalnego

Wobec pogarszającej się sytuacji władze próbują zrobić wszystko, by przyspieszyć podawanie trzeciej dawki szczepionki. Gubernator stanu Nowy Jork Kathy Hochul zapowiedziała zmianę urzędowej definicji osoby w pełni zaszczepione; będzie to osoba, która przyjęła dawkę przypominającą. Burmistrz miasta ogłosił rozdawanie darmowych masek KN95 i milionów testów antygenowych do wykorzystania w domu. Wydłużone zostaną godziny pracy punktów testowania, bo kolejki do nich ciągną się setkami metrów. Policja ma ściśle kontrolować przestrzeganie przepisów epidemicznych.

Amerykańscy epidemiolodzy uważają, że powodem gwałtownego wzrostu liczby zakażeń jest nowy wariant koronawirusa. W ich ocenie tak, jak przy poprzedniej fali, Nowy Jork znów będzie dla całych Stanów Zjednoczonych poligonem doświadczalnym w walce z epidemią. Według ekspertów jest za wcześnie, by stawiać twarde naukowe wnioski, ale oceniają, że omikron rozprzestrzenia się szybko zarówno wśród osób niezaszczepionych, jak i tych, którzy się szczepili.

Dowodem na tę tezę mają być najnowsze statystyki epidemiczne z Cornell University w Itace w stanie Nowy Jork. Pomimo zaszczepienia tam 99 proc. studentów, to w ostatnim tygodniu zachorowało ponad 1,5 tys. spośród 26 000 mieszkańców tamtejszego kampusu. Nie wiadomo dokładnie, jaka część zachorowań jest wynikiem zakażenia omikronem, bo amerykańskie laboratoria nie nadążają z wyłapywaniem przypadków nowej mutacji. Jak mówią eksperci, rozprzestrzenia się ona z prędkością światła. - Omikron rozniósł się po całym świecie w niecałe dwa tygodnie, prawdopodobnie pojawi się na wielu świątecznych spotkaniach - ostrzegał Jake Lemieux, specjalista chorób zakaźnych w Harvard Medical School.

W jednej z największych metropolii świata wracają więc obawy przed powtórką z dramatycznych wydarzeń z początku 2021 roku. Wtedy metropolia licząca 8,5 miliona mieszkańców, nazywana "miastem, które nigdy nie śpi", tygodniami wydawała się niemal całkowicie opuszczona. Wyludnione ulice Nowego Jorku przypominały wtedy scenografię z postapokaliptycznego filmu. Jedynym dźwiękiem rozbrzmiewającym na szerokich alejach Manhattanu były wtedy syreny ambulansów. Na przyszpitalnych parkingach parkowały szeregi ciężarówek chłodni do przechowywania ciał, które nie mieściły się w kostnicach. Jak podkreśla agencja AFP, Nowy Jork - a zwłaszcza Manhattan - nigdy w pełni nie odzyskał  energii sprzed wybuchu pandemii COVID-19.

DOSTĘP PREMIUM