"Nie mam dobrych wiadomości. Przed nami bardzo ciężki okres". Ekspert o "inwazji" nowego wariantu

- Chciałem znaleźć jakieś dobre wiadomości dla państwa w okresie przedświątecznym. Proszę mi jednak wybaczyć, ale niestety ich nie mam. Przed nami bardzo ciężki czas - powiedział w TOK FM prof. Tomasz J. Wąsik ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, w kontekście rozwoju epidemii COVID-19 w Polsce.
Zobacz wideo

W środę - 22 grudnia, czyli tuż przed świętami - zanotowaliśmy najwyższą liczbę zgonów w czasie IV fali pandemii. Zmarło 775 osób z COVID-19. W czwartek resort zdrowia podał informację o kolejnych ośmiu przypadkach wariantu omikron w Polsce.

Przed nami już kolejne Boże Narodzenie w cieniu pandemii koronawirusa. Prof. Tomasz J. Wąsik ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach - pytany, jak powinniśmy je spędzić - odparł krótko: "bezpiecznie". - Święta przed nami i chciałem znaleźć jakieś dobre wiadomości dla państwa w okresie przedświątecznym. Proszę mi jednak wybaczyć, ale niestety ich nie mam. Przed nami bardzo ciężki czas. Mamy w perspektywie inwazję nowego wariantu, bardzo zakaźnego - przestrzegał już na wstępie gość Macieja Głogowskiego.

- Jako społeczeństwo nie jesteśmy wystarczająco wyczepieni. Nie mamy działań chroniących nas przed transmisją tego wirusa. Zostaliśmy zostawieni sami sobie. Czy te święta przeżyjemy i jak, to zależy od nas samych - dodał.

Ekspert sugerował - i przyznał, że sam też tak zrobi - spotkać się w te święta tylko w najbliższym, bardzo wąskim rodzinnym gronie. - Prezenty sobie zrobimy kiedy indziej. Największym prezentem będzie dla nas to, kiedy przeżyjemy te święta bezpiecznie. A prezentem, który sobie można zrobić to jak najszybsze przyjęcie dawki przypominającej - powiedział. I apelował, by "nie wpadać w przedświąteczną gorączkę i nie stać w długich kolejkach", a trzecią dawkę przyjąć jeszcze przed świętami (jeśli jest taka możliwość). 

Przełom stycznia i lutego - kilkadziesiąt tysięcy zakażeń

Zdaniem profesora Wąsika, większość polskiego społeczeństwa pandemię bagatelizuje. Osób z dawką przypominającą jest mało (5,8 mln), co oznacza, że populacja jest "wrażliwa". Gość TOK FM wskazał też, że dzień wcześniej analizował wykresy zakażeń m.in. we Francji czy Danii, które są bardzo dobrze wyszczepione, a obecnie przeżywają prawdziwą inwazję nowych zachorowań. - Proszę mi wierzyć, całkiem niedługo u nas będzie taka sama sytuacja. Będziemy mieć gwałtowny wzrost nowych zakażeń spowodowanych omikronem - przestrzegał. I doprecyzował, że na przełomie stycznia i lutego możemy znów notować kilkadziesiąt tysięcy nowych zachorowań każdego dnia. - W mojej opinii do marca każdy z nas z omikronem będzie miał kontakt. Wyliczenia podają, że w pomieszczeniu zamkniętym wystarczą 2-3 minuty z osobą zakażoną omikronem bez maseczki, by się zakazić - wskazał.

Jeśli chodzi jeszcze o święta - prof. Wąsik wskazał, że "bezpieczna" wydaje się sytuacja, jeśli w czasie rodzinnego spotkania wszyscy jego uczestnicy są co najmniej tydzień od przyjęcia dawki przypominającej. Jeśli takiej dawki nie mieli jeszcze okazji przyjąć, ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa jest już większe, zwłaszcza dla osób z obniżoną odpornością i profesor nie wziąłby w takim wydarzeniu udziału. - Ja w ogóle bałbym się iść do kina. Albo jestem strachliwy, albo po prostu wiem więcej o wirusie - przyznał.

Prowadzący audycję red. Maciej Głogowski pytał też swojego gościa o ewentualne dodatkowe restrykcje. Prof. Wąsik odparł, że przychylałby do decyzji, by uczniowie nie wracali do szkół po przerwie świątecznej 9 stycznia, ale zostali jeszcze na nauce zdalnej. Zaznaczył, że wie, z jak ogromną stratą to się wiąże dla dzieci i młodzieży, ale jednak zdrowie i życie jest najważniejsze. Poza tym, jak mówił, powinno się ograniczyć np. zawody sportowe (żeby odbywały się bez publiczności), a także zaostrzyć i restrykcyjnie przestrzegać limitów w restauracjach czy kinach. 

DOSTĘP PREMIUM