Tak wielu zakażeń na świecie jeszcze nie było. Omikron może sparaliżować pracę szpitali, szkół, policji

W poniedziałek zanotowano najwięcej nowych zakażeń koronawirusem na świecie w czasie całej pandemii. Pozytywny wynik testu otrzymało 1,44 mln ludzi. Za wzrost zachorowań odpowiada wariant omikron. Naukowcy już wiedzą, kiedy najłatwiej się nim zarazić. Dlatego rządy wielu krajów skracają kwarantanny, żeby nie sparaliżować całego życia społecznego. Co na to Polska?
Zobacz wideo

Naukowcy nie mają wątpliwości, że to omikron odpowiada za skokowy wzrost zakażeń i staje się dominującym wariantem na całym świecie. Wirus "przebija" bowiem odporność uzyskaną po szczepieniach i po przejściu choroby. Na zakażenie narażeni są zatem wszyscy, jednak nadal najbardziej - niezaszczepieni. Najmniej osoby zaszczepione trzecią dawką - przypominającą.

Rządy ostrzegają, że infekcje i hospitalizacje mogą gwałtownie wzrosnąć po przerwie świątecznej. Szczególnie tam, gdzie wskaźnik szczepień w społeczeństwie jest niski. Nadzieję przynoszą wyniki wstępnych badan laboratoryjnych. Wynika z nich, że omikron wywołuje łagodniejsze objawy chorobowe, słabiej atakuje układ oddechowy, a to właśnie z powodu ciężkiego zapalenia płuc - powodowanego przez wcześniejsze warianty wirusa - do szpitali trafiało najwięcej chorych.

Omikron może sparaliżować działania służb publicznych

Rekordowa liczba zakażeń zmusza rządy do zmiany strategii epidemicznych, w tym zaleceń dotyczących izolacji i kwarantanny. W Wielkiej Brytanii przepisy złagodzono już przed Bożym Narodzeniem - izolację skrócono do siedmiu dni dla wszystkich obywateli. Do tej pory minimum to było 10 dni izolacji.

W Stanach Zjednoczonych najpierw wprowadzono nowe zasady dla pracowników opieki zdrowotnej, a teraz dla wszystkich Amerykanów. Zgodnie z najnowszymi zaleceniami federalnej instytucji ds. kontroli zakażeń, izolacja dla chorych bezobjawowych będzie trwać o połowę krócej, czyli 5 dni. Decyzja została podjęta na podstawie badań, które wykazały, że większość transmisji następuje na wczesnym etapie choroby. - Osoby zainfekowane zarażają zwykle na jeden do dwóch dni przed wystąpieniem objawów, a następnie przez dwa do trzech dni później - uzasadniły amerykańskie władze sanitarne.

Skracają kwarantanny 

Skrócenie izolacji i kwarantanny to jedna ze strategii utrzymania w działaniu najważniejszych służb publicznych: ochrony zdrowia, edukacji, policji, komunikacji miejskiej i wymiaru sprawiedliwość. Gwałtowny wzrost liczby chorych wysyłanych na długą izolację sparaliżowałby funkcjonowanie tych służb.

W Wielkiej Brytanii z powodu fali zakażeń omikronem już doszło m.in. do odwołania kursowania części pociągów. Także w szkołach odwołano niektóre zajęcia, z powodu nieobecności nauczycieli. Na wielu lotniskach w USA, Europie i Chinach od ubiegłego tygodnia panuje chaos związany z likwidacją tysięcy połączeń w świątecznym szczycie komunikacyjnym.

W Polsce na razie bez zmian

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia był pytany, czy rząd rozważa skrócenie kwarantanny, tak jak zrobiono to np. w Stanach Zjednoczonych. -  Z jednej strony pytacie państwo, jakie będą większe obostrzenia, a z drugiej, czy nie skracamy kwarantanny. Trochę to stoi w sprzeczności między sobą. Nie, nie skracamy kwarantanny. Nie ma takiej dyskusji na dzień dzisiejszy - przekazał Wojciech Andrusiewicz.

Kwarantanna to odosobnienie osoby zdrowej z powodu narażenia na zarażenie, np. po kontakcie z osobą chorą na koronawirusa. Co do zasady kwarantanna trwa 10 dni. Jednak w niektórych przypadkach okres ten jest dłuższy, np. wobec osób przebywających na kwarantannie w związku z zachorowaniem współdomownika. W czasie izolacji nie można opuszczać domu, zakazane są więc np. spacery z psem, czy wyjście do sklepu. W przypadku niepokojących objawów choroby należy skontaktować się z lekarzem.

DOSTĘP PREMIUM