"Uzależniony szef jest w podwójnie złej sytuacji". Co robić, gdy od przełożonego czuć alkohol?

Uzależnienie od alkoholu na wysokich stanowiskach wcale nie zdarza się rzadko. Niestety, jak mówiła w TOK FM Anna Zwolińska, dyrektorka Centrum Psychoterapii Ametis, wysoka pozycja zawodowa osoby uzależnionej często zniechęca do szukania pomocy. Pojawia się obawa o utratę szacunku, która - zdaniem ekspertki - często jest nieuzasadniona.
Zobacz wideo

Kiedy to pracownik jest uzależniony od alkoholu, jego szef ma całą gamę narzędzi, których może użyć, by pomóc mu w walce z chorobą. Sytuacja jest trudniejsza, gdy osobą uzależnioną jest szef.

- Bo kto ma zwrócić uwagę i wpłynąć na szefa, jeśli on ma problem i sam tego nie widzi? Pracownik jest w innej sytuacji - mówiła w TOK FM Anna Zwolińska, dyrektorka Centrum Psychoterapii Ametis.

Podkreśliła, że uzależnienie szefa wpływa zarówno na kondycję firmy i jej pozycję na rynku pracy, jak też na pracowników i relacje w zespole. - Oczywiście uzależnienie jest procesem, rozwija się. Nie zaczyna się od razu od destrukcyjnych zachowań, ale one się w czasie nasilają i proces degradacji firmy prowadzonej przez takiego człowieka też jest rozłożony w czasie - mówiła ekspertka.

Początkowo problem szefa może być mało zauważalny dla otoczenia. Szybko jednak się to zmienia i w zespole pewnego rodzaju tajemnicą staje się to, że szef pije. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale wszyscy boją się też powiedzieć o tym głośno.  Częstą konsekwencją takiego zjawiska, jak mówiła Zwolińska, jest również odchodzenie dobrych pracowników, którzy są cenieni na rynku i atrakcyjni dla innych firm. - I jeśli w ich firmie dzieje się źle, to dlaczego mają w niej tkwić - stwierdziła.

Pomoc czy donosicielstwo?

Prowadząca audycję Marzena Mazur zwróciła uwagę na dwie sytuacje. Pierwsza, w której szef jest jednocześnie właścicielem firmy. I druga - kiedy przełożony-menadżer ma nad sobą jeszcze inną osobę. Mimo to, jak mówiła, bardzo rzadko zdarza się, że pracownicy idą "wyżej", by zgłosić problem swojego bezpośredniego przełożonego. Dlaczego? 

- Najczęściej stoi za tym lęk związany z donoszeniem. Bo to właśnie tak jest traktowane: nie jako pomoc, ale jako donosicielstwo i nikt nie chce tego robić - odparła Anna Zwolińska. 

Konieczna jest zatem zmiana myślenia i zrozumienie, że jeśli coś komuś zgłaszamy, to nie po to, by na niego donieść i pogorszyć jego sytuację, ale po to, by mu pomóc. 

Gospodyni audycji zwróciła uwagę, że uzależnionym szefom trudniej znaleźć osobę, która zwróci im uwagę i "popchnie" do działania, ale też boją się, że przez swój problem stracą stanowisko. Wysoka pozycja często zniechęca do szukania pomocy. - Ale to jest bardzo ważna sprawa, żeby szukać pomocy w takiej sytuacji. Poddać się tej terapii, która jest odpowiedzią na istnienie choroby - przekonywała Anna Zwolińska.

Ekspertka podkreślała, że pójście na terapię to jest przełomowa decyzja. I - co ważne - obawy o utratę wizerunku są w takiej sytuacji zupełnie nieuzasadnione. - Wręcz przeciwnie. Z tego bije bowiem pewna siła. To się spotyka z szacunkiem - przekonywała dyrektor Centrum Psychoterapii Ametis.

DOSTĘP PREMIUM