Ekspert podsumował rok ze szczepieniami przeciw COVID-19. "Odporność populacyjna już Polsce nie grozi"

Polska znajduje się w czołówce krajów europejskich pod względem liczby zgonów w związku z COVID-19. - Nasi pacjenci są podzieleni już nie tylko politycznie, lecz także zdrowotnie. Doszło do intensywnego rozwoju ruchów antyszczepionkowych, co nam nie pomaga - komentował w TOK FM dr Piotr Karniej z Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.
Zobacz wideo

Dr Piotr Karniej podsumowywał w "Wywiadzie politycznym" ostatni rok w ochronie zdrowia. - Pandemia przyniosła nam wiele złego. Dezorganizowała nam pracę, ale doprowadziła też do wielu podziałów - zauważył. Jego zdaniem obserwujemy zmianę społecznego nastawienia do systemu ochrony zdrowia. - Nasi pacjenci są podzieleni już nie tylko politycznie, lecz także zdrowotnie. Doszło do intensywnego rozwoju ruchów antyszczepionkowych, co nam nie pomaga dzisiaj i nie pomoże też w przyszłości - ubolewał.

Prowadzący Mikołaj Lizut przypomniał, że Polska znajduje się w czołówce krajów europejskich pod względem liczby zgonów w związku z COVID-19. - Mamy blisko 100 tys. zgonów nadmiarowych, a więc takich, które nie musiały się wydarzyć - podkreślił dr Karniej. Wskazał również przyczyny tego stanu rzeczy. - Nie zaszczepiliśmy się tak, jak inne narody na świecie. Chcielibyśmy dążyć do maksymalnego wyszczepienia, do odporności populacyjnej, ale wiemy, że to nam w Polsce już nie grozi - ocenił.

Ekspert zwrócił uwagę, że kraje, które przyjęły bardzo intensywne polityki prozdrowotne, znacznie ograniczyły śmiertelność na COVID-19. - Niestety, w naszym kraju nie wprowadzamy regulacji, które mogłyby przynieść korzyści w przyszłości. Mam wrażenie, że obecnie bardziej reagujemy na pojawiające się fale, niż im przeciwdziałamy - mówił ekspert.

Zauważył, że walka z pandemią jest w tej chwili kwestią głównie polityczną. - Nie prowadzimy dyskusji merytorycznej z lekarzami, pielęgniarkami, osobami zajmującymi się zdrowiem publicznym, wirusologią. Działania zależą głównie od tego, czy znajdzie się dla nich poparcie polityczne, czy nie - wskazał. I dodał, że to "ogromna katastrofa". - Na podstawie tego typu argumentu nie jesteśmy w stanie walczyć z żadnymi epidemiami. Oddajemy dyspozycję tym, którzy wyrażają tylko wrażenie na temat zjawisk medycznych czy biologicznych, a nie mają o nich w zasadzie pojęcia - mówił.

"To nie my decydujemy"

W ocenie eksperta powinniśmy silniej stawiać na paszporty covidowe. - Coraz więcej środowisk, także pacjentów, mówi o tym, że chcą być bezpieczni. Może jeśli paszport będzie przepustką do klubu muzycznego, kina, teatru czy restauracji, argument ten trafi do osób dotychczas niezdecydowanych na szczepienie lub takich, które uważają, że nie jest ono do niczego potrzebne - stwierdził gość audycji.

Dr Karniej przywołał także swoje obserwacje z pracy w podmiocie leczniczym, w którym wykonywane są szczepienia. - W tym momencie widzę dokładnie, że wzrost liczby osób zgłaszających się na szczepienia wynika z tego, że osoby zaszczepione przyprowadzają swoje dzieci. Licznie przychodzą także osoby, które wyjeżdżają za granicę, bo pracują np. w transporcie międzynarodowym - mówił.

Podał przykład z ostatniego tygodnia. - Pacjent zaszczepiony dwoma dawkami przez granicę przejechał, ale nie został wpuszczony do fabryki, bo nie miał tej trzeciej dawki, więc przyszedł się zaszczepić - opowiadał. - Można mieć wrażenie, że w tej chwili działaniami epidemiologicznymi w Polsce rządzi nie polityka rządu polskiego, ale ograniczenia i obostrzenia innych krajów. Wydaje się to dość kuriozalne - stwierdził.

Koronawirus w Polsce. Aktualne dane

W środę 29 grudnia odnotowano 794 zgony osób chorych na COVID-19. To rekord czwartej fali pandemii. Jak podał wiceminister zdrowia, 600 osób z tej grupy to niezaszczepieni. Stwierdzono także 15 571 nowych zakażeń.

DOSTĘP PREMIUM