"My się ekscytujemy skokami narciarskimi i 'Sylwestrem Marzeń', a nie tym, że umierają ludzie"

- Nie ma w ogóle edukacji społecznej w kontekście szczepień i tego, jak ważna jest trzecia dawka. My się ekscytujemy skokami narciarskimi i "Sylwestrem Marzeń", a nie tym, że umierają ludzie. Nikt się tym nie przejmuje. To jest czysta statystyka - mówił w TOK FM prof. Jarosław Drobnik, naczelny Epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Zobacz wideo

W poniedziałek mamy ponad 6,4 tys. nowych zachorowań na koronawirusa w Polsce. Jak podał rano minister Adam Niedzielski, to trzeci dzień z rzędu przyrostów liczby zakażeń. Przekazał, że w szpitalach przebywa 20 tys. pacjentów z COVID-19. Zmarło 9 osób. 

W Poranku TOK FM o sytuacji epidemicznej w naszym kraju mówił prof. Jarosław Drobnik, naczelny Epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Ekspert nie szczędził krytycznych opinii wobec sposobu "walki" z koronawirusem. Mówił m.in. o braku promocji szczepień czy niezwykle łagodnych obostrzeniach. W jego ocenie powinniśmy dziś dyskutować "nie o tym 'czy', ale 'kiedy'  wprowadzić obowiązek szczepień dla tych, którzy się jeszcze nie zaszczepili, a dla tych, którzy są zaszczepieni - obowiązek dawki przypominającej". - Wiemy, że ta dawka istotnie poprawia naszą odporność, a omikron, który jest przed nami, stawia nam znacznie większe wymagania niż delta - uczulał profesor. 

- Jeżeli my mamy prawie 100 tysięcy zgonów z powodu zakażenia tym wirusem, a drugie tyle z powodu dewastacji systemu ochrony zdrowia, to jeżeli zdrowie społeczeństwa jest wartością najważniejszą, to wszystkie narzędzia, które są dostępne do tego, by poradzić sobie z tym problemem, powinny być wykorzystywane - mówił Drobniak. Podkreślał, że "obowiązek szczepień to nie jest wymysł XXI wieku albo coś, co zostało stworzone na potrzeby tej sytuacji". - Obowiązkowo szczepimy dzieci od wielu lat. Nauka poszła do przodu i wyciągamy z tego wnioski, choć może nie wszędzie - stwierdził.

- Ja nie znajduję usprawiedliwienia dla tej sytuacji - powiedział wprost prof. Drobniak. Jego zdaniem, jeżeli nie udało się stworzyć "dyscypliny społecznej" i zachęcić obywateli do szczepień, to "państwo powinno wziąć za to odpowiedzialność". 

Jak mówił dalej, w Polsce "nie wybrzmiewa potrzeba przyjęcia trzeciej dawki". - Nie ma w ogóle takiej edukacji społecznej w kontekście szczepień i tego, jak ważna jest ta trzecia dawka. My się ekscytujemy skokami narciarskimi i "Sylwestrem Marzeń", a nie tym, że umierają ludzie. Nikt się tym nie przejmuje. To jest czysta statystyka. Za tymi liczbami nie widzimy człowieka i jego tragedii - komentował w TOK FM naczelny Epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

"Obostrzeń w Polsce praktycznie nie ma, to martwe zapisy"

Pytany przez prowadzącą audycję red. Dominikę Wielowieyską o to, jak Polska wygląda na tle innych krajów jeśli chodzi o mobilizację do szczepień i obostrzenia, profesor odparł, że jest to "kraina mlekiem i miodem płynąca". - Obostrzeń praktycznie nie ma. To są martwe zapisy, które od wielu tygodni praktycznie nie funkcjonują - stwierdził. - Mamy obowiązek noszenia maseczek, dystansowania się, a nikt tego nie egzekwuje. Mamy pewne limity, które są zaostrzane w świetle kamer, tylko co z tego, jak nikt z tego nie korzysta? - pytał.

Przypomniał też o tzw. paszportach covidowych, które - jak mówił - są jedynie kawałkiem papieru, który można sobie zachować na pamiątkę tej pandemii, bo w praktyce, w Polsce, w ogóle nie są wykorzystywane. 

DOSTĘP PREMIUM