Dr Grzesiowski o omikronie: Spowoduje taką blokadę systemu, jakiej jeszcze nie widzieliśmy w tej pandemii

- Trzeba sobie zdać sprawę, czym jest wariant omikron. To, że wolniej atakuje płuca, to nie znaczy, że nie spowoduje drastycznego wzrostu zachorowań, które skończą się hospitalizacją. Może będzie mniej zgonów. Ale to i tak spowoduje taką blokadę systemu, jakiej jeszcze nie widzieliśmy w pandemii - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.
Zobacz wideo

W Polsce, jak wynika z raportu Ministerstwa Zdrowia, odnotowano poprzedniej doby 11,7 tys. zakażeń koronawirusem, podczas gdy tydzień temu było ich niecałe 10 tys. To już czwarty dzień z rzędu, kiedy liczba nowych przypadków rośnie tydzień do tygodnia. Pojawia się też coraz więcej zakażeń omikronem. Jak mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, to pewnie około 15 proc. wszystkich zachorowań w naszym kraju, reszta to wariant delta. 

Ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19 zaznaczał, że jeśli chodzi o omikron, to i tak jesteśmy jeszcze w nieco lepszej sytuacji niż Europa Zachodnia, bo są kraje, gdzie wariant ten stanowi już ponad połowę wszystkich zakażeń. Nie ma się jednak co łudzić - Polskę też to czeka. - Mamy jeszcze te 2-3 tygodnie, które są kluczowe dla podjęcia ważnych decyzji, żeby z końcem stycznia nie wylądować znów w sytuacji dramatycznej: blokady szpitali czy służb - przestrzegł dr Grzesiowski.  

"Blokada systemu, jakiej nie widzieliśmy"

Tymczasem, jak przekonywał, "władze w tej chwili są głuche na nasze ostrzeżenia, ale też ślepe na sytuację, która dzieje się wokół Polski". - W Wielkiej Brytanii przyrost hospitalizacji to jest 150 proc. dziennie. W niektórych regionach USA ogłaszane są stany wyjątkowe ze względu na brak pracowników, na przykład strażaków, kierowców karetek, personelu w szpitalu. Nie ma kto tam pracować - mówił i podkreślał, że w naszym kraju niebawem może być podobnie.

- Trzeba sobie zdać sprawę, czym jest wariant omikron. To, że wolniej atakuje płuca, to nie znaczy, że nie spowoduje drastycznego wzrostu zachorowań, które skończą się hospitalizacją. Może będzie mniej zgonów. Ale to i tak spowoduje taką blokadę systemu, jakiej jeszcze nie widzieliśmy w pandemii - podkreślił. I od razu przypomniał: "Jeśli wirus podwaja liczbę zachowań w ciągu dwóch dni, to jeszcze takiej fali nie przeżyliśmy". W poprzednich falach - jak mówił ekspert - na podwojenie liczby chorych czekaliśmy tydzień lub dwa tygodnie. 

Dr Grzesiowski kilkukrotnie podkreślał, że jeśli chodzi o walkę z pandemią, pewne decyzje trzeba podejmować jak najszybciej, bo potem nie będą mieć już większego sensu. Jeśli chodzi o podejście polskich władz, ekspert przyznał, że jedynie na samym początku - w marcu 2020 roku - "dzięki wcześnie ogłoszonemu lockdownowi praktycznie nie było fali pandemicznej". - Natomiast od września 2020 roku regularnie spóźniamy się z aktywnościami przeciwpandemicznymi, żeby nie powiedzieć, że niektórych nawet nie podejmujemy - stwierdził.

DOSTĘP PREMIUM