Dr Grzesiowski zaleca politykom terapię szokową ws. pandemii. "Zróbmy obrady Sejmu w prosektorium"

- Mogę opowiedzieć dziesiątki albo i pewnie setki historii, w których 50-letni ludzie, którzy byli aktywni zawodowo, mieli dobrze prosperujące działalności, w tej chwili nie są w stanie wziąć prysznica bez tlenu. Nie da się o tym zapomnieć - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, immunolog, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19.
Zobacz wideo

Jak poinformowało Ministerstwo Zdrowia ostatniej doby w Polsce stwierdzono 54 477 nowych zakażeń koronawirusem. Według danych resortu zdrowia, w związku z COVID-19 zmarło 307 pacjentów. - Fala omikronu narasta, spodziewamy się kolejnych pacjentów w szpitalach, z ciężkimi objawami, z niewydolnością oddechową. To przyniesie kolejne ofiary i tych zgonów możemy zobaczyć za 2-3 tygodnie znacznie więcej niż 300 dziennie - alarmował w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.

Jak mówił, Polska jest krajem, który nie może traktować omikronu jako, łagodnego, przeziębieniowego wirusa. Takie słowa padły ostatnio z ust prezydenta Andrzeja Dudy. - Te państwa, w których osiągnięto wyszczepialność powyżej 90 procent w grupach ryzyka, mogą dzisiaj mówić o tym, że dla nich wirus przestał być śmiertelnym zagrożeniem. Dla nas jest to wirus śmiercionośny - podkreślił ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19.

Dr Grzesiowski krytykował brak działań ze strony władz w walce z pandemią, do czego - jak podkreślił - są zobowiązane zgodnie z polską konstytucją. Jego zdaniem rząd zajmuje się jednak głównie sporami politycznymi. W tym kontekście wymienił choćby fiasko ustawy covidowej czy milczenie resortu zdrowia. - Dla mnie to wygląda, jakby ci ludzie żyli po prostu na innej planecie. Dobrze byłoby ich ściągnąć na ziemie i zrobić obrady Sejmu w prosektorium. Gdyby zobaczyli te liczne zwłoki, to może by zrozumieli, że koronawirus to nie jest jakaś opowieść baśniowa tylko to są rzeczywiste zachorowania i realne tragedie kolejnych setek tysięcy ludzi - powiedział gość TOK FM.

Zmęczenie społeczeństwa tematem COVID-19

Prowadząca program Karolina Lewicka zwróciła uwagę, że rządzący widzą, że polskie społeczeństwo "zamyka oczy" na pandemię koronawirusa. - Mogę opowiedzieć dziesiątki albo i pewnie setki historii, gdzie oczy nie zostaną zamknięte. W których 50-letni ludzie, którzy byli aktywni zawodowo, mieli dobrze prosperujące działalności, w tej chwili nie są w stanie wziąć prysznica bez tlenu. Nie da się o tym zapomnieć. To jest całkowite oderwanie od rzeczywistości - odpowiedział dr Grzesiowski.

Zdaniem lekarza wymazywanie zagrożenia związanego z COVID-19 nie dotyczy więc wszystkich. Jego przyczyną jest zaś oczywiste zmęczenie społeczeństwa "przesytem informacji na ten temat, sporami i niestabilnością". - Można by przecież spokojnie zrezygnować z codziennego odczytywania danych statystycznych o zakażeniach. Większość ludzi, którzy są zainteresowani, znalazłoby je. To właśnie robienie codziennych konferencji prasowych czy wypuszczanie codziennych informacji na Twitterach i Facebookach, codzienny rytuał odczytywania tych danych przez władzę, powoduje zmęczenie. One właściwie dla większości zwykłych ludzi niewiele znaczą - zaznaczył lekarz.

W jego ocenie w Polsce rząd zrobił "wszystko na opak". - Najpierw był bardzo głęboki lockdown w marcu 2020 roku, a potem kompletne odpuszczenie i sygnał do społeczeństwa, że już jest po pandemii - przypomniał. - Trudno jest przywrócić dyscyplinę, jeśli się ją całkowicie rozluźni, a jeszcze wysyła się po drodze dziesiątki sygnałów, że tak naprawdę nie ma wirusa. Minister jedzie na narty w trakcie lockdownu, inny ważny człowiek idzie na cmentarz, kiedy jest wszystko zamknięte, a jeszcze inny udaje, że się szczepił i robi sobie z tego żarty - podkreślił dr Grzesiowski.

Wskazał, że właśnie te zachowania rządzących przyczyniają się do niewiary części społeczeństwa w pandemię. - To są sytuacje, które muszą być przez społeczeństwo jednoznacznie zinterpretowane. W ten sposób, że koronawirus to jest jakiś wymysł, sztuczna historia, która została rozbudowana przez  przemysł farmaceutyczny, skorumpowanych lekarzy i grono bliżej nam nieznanych zarządzających tym światem - ocenił lekarz.

Czy omikron będzie końcem pandemii?

Według doktora Grzesiowskiego omikron nie będzie ostatnią falą pandemii. - Świat nie jest równomiernie zaszczepiony i już samo to będzie powodowało, że w krajach o mniejszych poziomach zaszczepienia będą wybuchały epidemie - powiedział. Wskazał również, że zmutowany tam wirus może przedostawać się do kolejnych państw. Podkreślił, że nie jest potwierdzone naukowo, że przechorowanie daje trwałą ochronę przed kolejnym zakażeniem. - Mamy przypadki, gdzie ludzie chorowali w grudniu na deltę, a pod koniec stycznia na omikron - wskazał. 

Zaznaczył, że jedyną dłuższą ochronę przed ciężką chorobą dają szczepienia. - Tymczasem nieszczęście tej obecnej sytuacji sprawiło, że słowo "szczepienie", stało się wyklęte. Jest zabronione, nie wolno go używać, żeby nie drażnić jakichś fragmentów tej układanki politycznej - powiedział.

Zwracał uwagę, że w tej chwili nie ma żadnej kampanii zachęcającej do szczepień w publicznych mediach. - Łatwiej trafić w tej chwili na ulotkę antyszczepionkową, niż na ulotki zachęcające do szczepień - skwitował gorzko. Według niego wielu osobom brakuje po prostu rzetelnej informacji i rozwiania wątpliwości na temat szczepień.

DOSTĘP PREMIUM