Czwarta, a nawet piąta dawka szczepionki przeciw COVID-19. Lekarz wskazuje, kto powinien ją przyjąć

- O ile nasze władze nie myślą o czwartej dawce szczepionki przeciw COVID-19, o tyle chociażby amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zarekomendowała właśnie jej przyjmowanie w grupie wiekowej od 50 roku życia - mówił w TOK FM lekarz Bartosz Fiałek, specjalista w dziedzinie reumatologii, popularyzator wiedzy medycznej.
Zobacz wideo

Z końcem marca zniesiono w Polsce niemal wszystkie ograniczenia covidowe. Nie trzeba już nosić maseczek, nie obowiązuje także izolacja domowa oraz kwarantanna dla współdomowników, a także  kwarantanna związana z wjazdem do Polski. NFZ podjął także decyzję o wygaszaniu placówek covidowych w całym kraju. Choć w ostatnim czasie zachorowań w oficjalnych statystykach jest znacznie mniej niż jeszcze na początku roku, eksperci ostrzegają, że powinniśmy zachować ostrożność, a pandemia się jeszcze nie skończyła. Zadają sobie także pytanie, jak długo utrzyma się poszczepienna odporność.

- O ile nasze władze nie myślą o czwartej dawce szczepionki przeciw COVID-19, o tyle chociażby amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zarekomendowała właśnie przyjmowanie czwartej dawki w grupie wiekowej od 50 roku życia, jeśli upłynęły minimum cztery miesiące od przyjęcia poprzedniej dawki - mówił w TOK FM Bartosz Fiałek - lekarz, specjalista w dziedzinie reumatologii, popularyzator wiedzy medycznej.

Ekspert przytoczył także badania wskazujące, że w przypadku osób po 60 roku życia, które przyjęły cztery dawki, ryzyko ostrego przebiegu COVID-19 jest o 78 proc. mniejsze niż u ich rówieśników zaszczepionych tylko trzema dawkami. - To jest dla mnie argument, to jest argument dla każdego, że jednak w tej grupie wiekowej wraz z upływającym czasem i słabnącą ochroną przed ciężkim przebiegiem COVID-19 powinno pomyśleć się o przyjęciu czwartej dawki - podkreślił lekarz.

Jak mówił, można się jedynie zastanawiać, dlaczego Amerykanie ustawili granicę na 50 latach. - Nie wiem, czy FDA nie jest tu nadgorliwa. Niektórzy eksperci mówią, że badania mamy świetne, ale przecież od 60 roku życia. To skąd granica 50 lat - analizował Fiałek.

W jego ocenie dużo większym problemem jest jednak to, że w Polsce o czwartej dawce nie mówi się w ogóle. - I ta sytuacja jest jednak bardziej niebezpieczna, niż decyzja o obniżeniu o 10 lat granicy wieku, od której można podać czwartą dawkę - mówił lekarz.

Tymczasem amerykańska agencja rekomenduje nawet piątą dawkę. Fiałek przekazał, że miałaby być ona podawana osobom, które mają nie w pełni sprawnie działający układ immunologiczny - z powodu chorób lub przyjmowanych leków.

DOSTĘP PREMIUM