"Czy nasza granica cudownie powstrzymuje SARS-CoV-2?" - ekspert ostrzega przed "istotnym wzrostem hospitalizacji"

Jesienią może być ponowny duży wzrost liczby hospitalizacji w związku z COVID-19. Zamknięcie szpitali, wycofanie zamówień szczepionek budzą moje wątpliwości - powiedział w rozmowie z PAP kardiolog, lipidolog, epidemiolog chorób serca i naczyń prof. Maciej Banach. Ekspert z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi apelował też, by nie wierzyć w fake newsy dotyczące uprzywilejowania pacjentów z Ukrainy.
Zobacz wideo

Liczba zakażeń koronawirusem – jak podkreślił naukowiec z łódzkiego Uniwersytetu Medycznego – jest w Polsce dalece niedoszacowana. - Obecnie nie testujemy zbyt często lub wcale. Testy są teraz na skierowanie i tylko dla pacjentów, u których podejrzewa się COVID-19 – wskazał Banach.

- Nie podejmuję się powiedzieć, jaka jest realna liczba dziennych przypadków zakażeń SARS-CoV-2 – zaznaczył przypominając, że ostatnio liczba zakażeń przekracza tysiąc potwierdzonych przypadków dziennie (1097 przypadków zakażeń w piątek 22 kwietnia 2022 r. - PAP). - Wciąż jednak jest dziennie od kilkunastu do kilkudziesięciu zgonów w związku COVID-19. To nadal budzi duży niepokój – przekazał.

- Jeżeli cały czas wszyscy się odważają porównywać to – niesłusznie - do grypy, to przecież, w skali miesiąca, nie mamy teraz tylu przypadków zgonów w wyniku powikłań pogrypowych, ile dziennie jest zgonów w związku z COVID-19 – zwrócił uwagę epidemiolog chorób serca i naczyń.

Naukowiec przyznał, że obawy budzą też różnice między wskaźnikami zakażeń koronawirusem w Polsce i w państwach zachodniej Europy. - Jeśli widzimy nagle od 160 tysięcy do 200 tysięcy nowych przypadków w Niemczech i Wielkiej Brytanii, a w Polsce, jak byśmy byli "narodem wybranym", jest ich tysiąc dziennie, to co się dzieje na naszej granicy, że wirus przez nią nie przechodzi? Proszę wybaczyć ironię, ale, czy nasza granica cudownie powstrzymuje SARS-CoV-2? – pytał lekarz.

- Taka sytuacja odbije się na zdrowiu populacyjnym i na tzw. długu zdrowotnym – stwierdził ekspert. - Jesienią tego roku będzie najprawdopodobniej, jak w poprzednich latach pandemii, dużo więcej przypadków zakażeń i zachorowań. Może być istotny wzrost liczby hospitalizacji w związku z COVID-19 – mówił Banach. - Zamknięcie szpitali, wycofanie się z zamówień części szczepionek – gdzie na przykład w USA jest już powszechnie podawana czwarta dawka – budzą moje ogromne wątpliwości. Tak jakbyśmy zupełnie nie odrobili lekcji z ostatnich dwóch lat – podkreślił.

Profesor powiedział, że ciągle powinno się zachęcać do szczepień przeciwko COVID-19.  -To jest idealny moment na szczepienia, czyli w takim czasie, jak teraz, kiedy jest mniejsza skala zachorowań – wspomniał.

"Wyjątkowo obrzydliwe plotki"

Prof. Banach pytany przez PAP o to, czy obecnie są większe problemy z leczeniem chorób przewlekłych niż w pandemii, odpowiedział, że kłopoty z leczeniem tych chorób były i przed wybuchem pandemii. Bo nasz system opieki zdrowotnej nie był do tego nigdy przygotowany. - Mamy wciąż olbrzymią liczbę udarów, zawałów, nowotworów, na przykład w porównaniu z krajami zachodniej Europy – przypomniał. - Niestety, pandemia te słabości sytemu ochrony zdrowia uwidoczniła – mówił lekarz.

Profesor po raz kolejny zaapelował jednak, aby w obliczu pandemii i rosyjskiej inwazji na Ukrainę - co spowodowało, że polskiemu systemowi ochrony zdrowia przybyło wielu pacjentów, którzy uciekli przed wojną - nie powtarzać niesprawdzonych informacji o placówkach służby zdrowia. - Nie wierzmy, że Ukraińcy "są przyjmowani poza kolejnością" albo mają jakieś "specjalne względy", bo to wyjątkowo obrzydliwe plotki. Wszyscy pacjenci u nas są traktowani równo – podsumował ekspert z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

DOSTĘP PREMIUM