Kolejna fala pandemii już w Polsce? Dr Grzesiowski ostrzega i mówi o "ukrytych zachorowaniach na COVID-19"

Mówiliśmy o tym, że za wcześnie jest, aby przypisywać koronawirusowi sezonowość taką jak grypie czy innym chorobom układu oddechowego. Ten wirus jest zbyt młody, zbyt szybko się zmienia, żeby móc liczyć na to, że to będą tylko epidemie jesienno-zimowe - ostrzegał w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.
Zobacz wideo

Europejska Agencja Leków (EMA) poinformowała w czwartek, że w wielu krajach UE pojawiła się siódma fala pandemii koronawirusa, za którą odpowiadają dwa bardzo zakaźne subwarianty omikrona BA.4 i BA.5 Najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia pokazują też znaczny wzrost liczy zachorowań na koronawirusa w Polsce. Od 30 czerwca do 6 lipca potwierdzono 4163 zakażenia COVID-19, w tym 556 ponownych. W tym czasie w związku z COVID-19 zmarło 16 osób. A już w czwartek resort zdrowia podał, że ostatniej doby badania potwierdziły 1068 zakażeń koronawirusem, w tym 144 ponowne. Zmarło 9 pacjentów z COVID-19. 

Do nowych danych dotyczących COVID-19 w TOK FM odnosił się doktor Paweł Grzesiowski, ekspert do spraw zagrożeń epidemicznych. - Patrząc na to, co dzieje się wokół nas, myślę, że każdy wyciągnie ten sam wniosek. Mamy środek lata i bardzo dużo chorych osób. Myślę, że w naszym otoczeniu przybywa zachorowań i można powiedzieć, że jesteśmy już w środku kolejnej fali pandemicznej - powiedział dr Paweł Grzesiowski.

Immunolog podkreślił przy tym, że niestety wszystko jest "tylko przypuszczeniem, bo rzeczywiste dane nie istnieją". - Mamy dane oparte tylko o szczątkowe liczby wykonywanych testów. Robimy w tej chwili 10-15 razy mniej testów, niż jeszcze pół roku temu czy rok temu - wskazał. - W związku z tym te liczby, oparte na oficjalnych statystykach, kompletnie nie odzwierciedlają rzeczywistości. Rzeczywistość jest taka, że mamy w tej chwili w Polsce prawdopodobnie 20-30, może 50 tys. zachorowań dziennie i ta liczba rosła w ciągu ostatnich dwóch tygodni - powiedział dr Grzesiowski.

"Mamy falę pandemiczną w środku lata"

Ekspert wskazał, że jest to wynikiem tego, że koronawirus mutuje, w związku z czym w Polsce atakują nowe warianty wirusa omikron. Jak mówił, warianty BA.4 i BA.5 powstały najprawdopodobniej w Afryce i zaczęły dominować praktycznie na całym świecie. - Ponieważ są jeszcze bardziej zakaźne i uciekają częściowo naszej odporności, mamy w środku lata falę pandemiczną obejmującą w tej chwili kilkadziesiąt krajów - tłumaczył immunolog.

Zdaniem dra Grzesiowskiego błędem było przedwczesne ogłaszanie przez rząd końca pandemii. - Mówiliśmy o tym, że za wcześnie jest, aby przypisywać koronawirusowi sezonowość taką jak grypie czy innym chorobom układu oddechowego. Ten wirus jest zbyt młody, zbyt szybko się zmienia, żeby móc liczyć na to, że to będą tylko epidemie jesienno-zimowe - podkreślił. I dodał, że, w tej chwili koronawirus jest w stanie wywołać trzy fale rocznie. - Mamy przecież falę wiosenną, falę teraz w środku lata i nie możemy niestety wykluczyć kolejnej fali późną jesienią, czyli na przełomie października i listopada - alarmował lekarz.

Gość TOK FM podkreślił, że rząd koniecznie powinien wrócić do masowego testowania. - Lekarze rodzinni zgłaszają zachorowania grypowe i grypopodobne. I w tej statystyce mamy absolutnie niebywałe wydarzenie. Mianowicie, od wielu lat nie było w lecie o tej porze tak wielu zachorowań grypopodobnych. Myślę, że to są po prostu ukryte zachorowania na COVID-19 - podsumował dr Grzesiowski. 

Posłuchaj całej rozmowy z dr. Pawłem Grzesiowskim:

DOSTĘP PREMIUM