Koniec badań nad amantadyną. Nie znaleziono dowodów na skuteczność w walce z COVID-19

Michał Janczura
Nie ma podstaw, by twierdzić, że amantadyna leczy COVID-19 - to wniosek z ostatnich zakończonych w Lublinie badań klinicznych zleconych przez Agencję Badań Medycznych. Wynika to nie tylko z samych rezultatów badania, ale i wątpliwości wokół sposobu jego przeprowadzenia.
Zobacz wideo

W listopadzie 2022 roku opisaliśmy nieostateczne jeszcze wtedy wyniki badania z Lublina. Przeprowadzający je prof. Konrad Rejdak stwierdzić miał wówczas, iż jego wyniki "w sposób istotny wspierają koncepcję ochronnego działania amantadyny we wczesnej fazie COVID-19 w uzupełnieniu standardowej opieki medycznej". Jednak zlecająca je Agencja Badań Medycznych stwierdziła, że badanie nie spełniało jej standardów, a profesor nie jest w stanie swej i tak enigmatycznej tezy udowodnić. Z ustaleń ABM, do których wtedy dotarliśmy, wynikało m.in., że liczba osób poddanych badaniu była zbyt mała, a postępy leczenia nie były odpowiednio kontrolowane. Podobnych poważnych zastrzeżeń było jednak więcej. W związku z tym prof. Rejdakowi grozi zwrot środków otrzymanych na przeprowadzenie badania. Chodzi o ponad 4 miliony złotych.

Profesor dostał od ABM kilka tygodni na uzupełnienie braków. Jednak to, co przysłał jako ostateczne opracowanie, w ocenie ABM nie wiele różni się od tego, które opisywaliśmy w listopadzie. W zasadzie pozwala na stwierdzenie tylko jednego: nie ma dowodów na skuteczność amantadyny w walce z COVID-19.

- Nie było żadnego efektu odróżniającego sposób leczenia od placebo - mówił nam kilka tygodni temu minister zdrowia Adam Niedzielski. To oznacza, że nawet na tej niewystarczającej z naukowego punktu widzenia grupie nie wykazano istotnego wpływu amantadyny na rozwój choroby.

Koniec pewnego procesu

Finisz badania w Lublinie oznacza, że Agencja Badań Medycznych zakończyła zapoczątkowany prawie dwa lata temu proces sprawdzania skuteczności leku w walce z COVID 19. Doniesienia, że tani lek stosowany np. w chorobie Parkinsona może skutecznie leczyć COVID, pojawiły się w 2020 roku. W trakcie pandemii znalazło się wiele osób, które poszły drogą stosowania amantadyny. Byli to zarówno lekarze, jak i pacjenci. Stosowaniu amantadyny sprzeciwiali się wówczas specjaliści z dziedziny chorób zakaźnych czy konsultanci krajowi z różnych dziedzin. Jednak ich słowa nie powstrzymały fali zainteresowania lekiem, a w niektórych rejonach Polski amantadyna stała się praktycznie niedostępna.

Wśród głoszących rzekomą skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19 znalazł się dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog i pediatra z Przemyśla, którego sposób działania opisaliśmy w 2021 roku. Lekarz publicznie opowiadał o swoich sukcesach w walce z koronawirusem właśnie z wykorzystaniem tego leku. Prześwietliliśmy jego działania i okazało się, że wypowiadane publicznie tezy nie miały pokrycia w faktach. Dr Bodnar twierdził m.in., że "przeleczył" tym lekiem tysiące chorych, co okazało się nieprawdą. Analiza danych z rejestrów MZ wykazała, że przepisywał amantadynę również osobom, które nie miały nawet wykonanego testu na obecność wirusa. Zastrzeżeń było więcej, ale popularność oferującego proste rozwiązanie doktora rosła. Opinie specjalistów i uznanych autorytetów - m.in. profesorów Krzysztofa Simona czy Roberta Flisiaka - nie przekonywały zwolenników amantadyny, którzy ściągali na prywatne wizyty do doktora Bodnara, płacąc za nie po kilkaset złotych.

Ministerstwo Zdrowia postanowiło więc znaleźć naukową odpowiedź na pytanie, czy amantadyna działa. Za pieniądze ABM zorganizowano badania kliniczne. Żeby mieć pewność co do wyniku, zlecono dwie próby - w Katowicach i w Lublinie. Problem jednak w tym, że by badania były miarodajne, muszą potrwać. Efekt był taki, że pierwsze wyniki nadeszły, gdy zainteresowanie amantadyną znacznie spadło. Wyniki z Katowic resort zdrowia zaprezentował bowiem dopiero w lutym 2022 roku. 

"Amantadyna jest nieskuteczna w leczeniu COVID-19 - wykazały pierwsze badania kliniczne. Stosowana u pacjentów szpitalnych nie wykazała różnic z placebo. Badania leku przeprowadzono pod przewodnictwem prof. Adama Barczyka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego" - czytamy na stronach rządowych.

By utwierdzić się w tym stanowisku, czekano więc na wyniki badania z Lublina. Tam jednak od dawna były problemy z pozyskaniem odpowiedniej liczy uczestników badania. Mimo to nie zaprzestano analizowania tych danych, które udało się zgromadzić. W skrócie stanowiska ABM czytamy: "Na podstawie przytoczonych wyników nie można stwierdzić, że podawanie amantadyny wpływa na leczenie i przeciwdziała progresji w kierunku niewydolności oddechowej u pacjentów we wczesnej fazie COVID-19".

To oznacza, że w dwóch finansowanych przez agencję badaniach nie otrzymano żadnych niepodważalnych dowodów na skuteczność amantadyny w walce z COVID.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM