Bydgoszcz. Zwrot akcji w sprawie spalarni odpadów. Prezydent zaskoczył wszystkich

Spalarnia odpadów w Bydgoszczy nie będzie rozbudowywana - poinformował w poniedziałek prezydent miasta Rafał Bruski. Inwestycja miała powstać nieopodal osiedli i budziła olbrzymie kontrowersje. - To najlepszy mikołajkowy prezent - mówią mieszkańcy.

Na terenie Bydgoszczy znajdują się obecnie cztery spalarnie, w tym dwie odpadów niebezpiecznych. Jedna od ponad 20 lat działa przy Centrum Onkologii i utylizuje przede wszystkim odpady medyczne. Druga - należąca do firmy Eneris - działa na terenie po byłych Zakładach Chemicznych Zachem. Przedsiębiorcy chcieli ją rozbudować tak, by mogła unieszkodliwiać około 28 tysięcy ton odpadów rocznie - czyli trzy razy więcej niż obecnie.

Temat od miesięcy budził olbrzymie kontrowersje. Protestowali społecznicy, część radnych i przede wszystkim mieszkańcy z osiedli Kapuściska, Łęgnowo i Glinki - znajdujących się najbliżej planowanej inwestycji. Spalarnia odpadów miała powstać ledwie 1200 metrów od zabudowań mieszkalnych.

Na poniedziałkową nadzwyczajną sesję Rady Miasta wielu przyszło w dość "bojowych" nastrojach. Chcieli zabrać głos i przedstawić długą listę argumentów przeciwko inwestycji. Wśród głównych pojawiały się obawy o to, że utylizowane odpady odbiją się na zdrowiu pobliskich mieszkańców. Szybko okazało się jednak, że ciężkich armat nie trzeba będzie wystawiać.

Jako pierwszy podczas sesji głos zabrał prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, który podał, że spalarnia rozbudowywana nie będzie. - Zebrałem różne opinie w tej sprawie. Razem z Miejską Pracownią Urbanistyczną doszliśmy do wniosku, że inwestycja jest niezgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i dlatego moja decyzja jest negatywna - tłumaczył. Postępowanie toczyło się od 9 marca 2021 roku. Wcześniej zgodę na inwestycję wydały Wody Polskie, sanepid a także Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Radni i mieszkańcy zaskoczeni

Decyzja prezydenta pozytywnie zaskoczyła wszystkich zgromadzonych na sali - przede wszystkim mieszkańców protestujących przeciwko inwestycji. - Chciałam tutaj wystąpić, żeby właśnie spalarnia nie powstała, ale skoro prezydent zrobił nam taki uroczy prezent, to myślę, że moje wystąpienie nie ma już sensu - przyznała Renata Włazik z rady osiedla Łęgnowo . - Mogę tylko w imieniu swoim i wielu mieszkańców podziękować za taką decyzję - dodała.

Zdziwienia nie kryli też bydgoscy radni. - Jestem zaskoczona. Dziękuję panu prezydentowi za wypracowanie tej decyzji wspólnie z Miejską Pracownią Urbanistyczną. Dziękuję też mieszkańcom, którzy protestowali przeciwko tej inwestycji - mówiła Grażyna Szabelska, radna Prawa i Sprawiedliwości.

 - Jestem lekarzem, więc jestem za promocją zdrowia. Dziękuję panu prezydentowi za tę decyzję - dodawał z kolei radny PO Maciej Świątkowski.

Czy to koniec całej sprawy? Niekoniecznie. - Firma Eneris ma prawo wnosić nowe wnioski dowodowe, ale to nie zmieni planu zagospodarowania przestrzennego. Decyzja odmowna będzie wydana jeszcze w grudniu. Oczywiście Eneris może się odwołać do kolegium odwoławczego, a później wejść na drogę sądową - informował w poniedziałek prezydent Bruski.

DOSTĘP PREMIUM