Ten region szczyt IV fali ma już za sobą. "W zasadzie nie mamy już napływu nowych pacjentów"

Gdy szpitale niemal w całej Polsce przeżywają covidowe oblężenie, jest region, który powoli wraca do normalności. - U nas w zasadzie nie ma już napływu nowych pacjentów. Miejmy nadzieję, że tak będzie dalej - mówi TOK FM Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy alei Kraśnickiej w Lublinie.
Zobacz wideo

W województwie lubelskim czwarta fala epidemii zaczęła się najwcześniej, bo już w październiku. W tej chwili sytuacja się powoli stabilizuje. "Odmrażane" są kolejne łóżka, które przez ostatnie tygodnie były przeznaczone dla pacjentów z koronawirusem - na oddziałach wewnętrznych, ortopedycznych i innych. W lubelskich szpitalach zaczął się powolny proces przywracania normalności.

Widać to choćby w szpitalu tymczasowym znajdującym się w Hali Targów Lublin. W szczycie czwartej fali było tu ponad 130 pacjentów. Wczoraj (w piątek) - 49. - Poziom hospitalizacji się obniża - potwierdza Anna Guzowska, rzeczniczka Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, pod który podlega też szpital tymczasowy. Jak dodaje, liczba pacjentów jest na takim poziomie jak w połowie października. Zgodnie z decyzją wojewody lubelskiego Lecha Sprawki, baza łóżek w tej placówce właśnie została zmniejszona o jeden moduł, czyli o 28.

Poprawę sytuacji widać też na Oddziale Zakaźnym w Szpitalu Klinicznym. Wcześniej niemal non stop wszystkie łóżka były zajęte, a pacjenci czekali na wolne miejsca. Teraz miejsca są - podobnie jak na innych oddziałach zakaźnych w regionie, choć oczywiście cały czas zdarzają się nowi pacjenci i to w ciężkim stanie.

Sytuacja normuje się też w Białej Podlaskiej. W szczycie zachorowań w tamtejszym szpitalu było 230 pacjentów z COVID-19. Teraz jest to około 75 osób. Podobnie w szpitalu w Chełmie, gdzie na 170 miejsc dla pacjentów z koronawirusem wolnych jest 70 łóżek.

"W centrum sytuacja nadal stabilnie zła"

- Analizując sytuację w poszczególnych województwach, wydaje się, że wschodnia część Polski, w tym właśnie Lubelszczyzna, jest już po szczycie czwartej fali. To widać w liczbie nowych zakażeń, w liczbie zgonów i w liczbie zajętych miejsc, w tym na intensywnej terapii. Natomiast w województwach centralnej i zachodniej Polski widać, że sytuacja jest nadal rozwojowa albo stabilnie zła - mówi prof. Mirosław Czuczwar, szef II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii SPSK1 w Lublinie.

- Obawiam się, że te smutne informacje z innych regionów kraju, które są bardzo, bardzo złe, jeszcze trochę będą do nas docierać. Codziennie obserwujemy zgony, które są niepotrzebne - mówi profesor. Zaznacza jednak, że w jego klinice widać już wyraźną poprawę jeśli chodzi o dostępność miejsc.

- W zasadzie u nas nie ma już napływu nowych pacjentów. Miejmy nadzieję, że tak będzie dalej. To pozwala nam otwierać kolejne oddziały, w tym te newralgiczne, choćby oddział neurologii - mówił TOK FM z kolei Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy alei Kraśnickiej w Lublinie.

DOSTĘP PREMIUM