Chcą promować region za pomocą... zup. Znajdą ich aż 100? "Lekką ręką wydaje pan pieniądze"

Władze Lubelszczyzny chcą, by jedną z form promocji województwa były zupy. Chodzi o opracowanie i przygotowanie przepisów aż na 100 zup charakterystycznych dla regionu lubelskiego. Firma, która się tym zajmie, dostanie za to 40 tysięcy zł. Nie wszystkim pomysł się podoba.
Zobacz wideo

O pomysł przygotowania przepisów na 100 lubelskich zup, ugotowania ich i stworzenia o nich "przewodnika" pytała na sesji sejmiku radna Platformy Obywatelskiej Bożena Lisowska. W jej ocenie, można znaleźć wiele innych pomysłów na promocję Lubelszczyzny niż gotowanie zup. - Kulinaria i produkty regionalne są naszym ogromnym atutem, ale chętnie bym się dowiedziała, czy województwo lubelskie rzeczywiście ma aż 100 zup regionalnych? - dziwiła się Lisowska.

- Jako radna wielokrotnie prosiłam o dotacje choćby na walkę ze smogiem i nigdy nie dostałam nawet złotówki. Lekką ręką, panie marszałku, daje pan pieniądze na zupy, a my dalej oddychamy powietrzem jednym z najgorszych w Europie - alarmowała.

Rzecznik marszałka Lubelszczyzny Remigiusz Małecki przekonuje, że "celem publikacji jest promocja zdrowego odżywiania się z wykorzystaniem lokalnych produktów". - Ma ona też zachęcić turystów do odwiedzenia naszego regionu - nadmienia. Rzecznik podkreśla też, że w książce znajdą się przepisy na zupy charakterystyczne dla Lubelszczyzny, np. lubelski forszmak, zupę cebulową z Goraja, zupę z karpia, zupę jabłkową hrubieszowską czy zupę chłopską fajsławicką.

Czy Lubelszczyzna znajdzie przepisy na 100 zup?

Waldemar Sulisz, ekspert kulinarny i dyrektor Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie w rozmowie z nami przyznaje, że Polacy bardzo lubią zupy, więc pomysł może się sprawdzić. Gdy pytamy, czy uda się znaleźć aż 100 przepisów, Sulisz odpowiada, że nie będzie to łatwe zadanie, ale - przy dużym zaangażowaniu i poznaniu przepisów sprzed wielu lat - całość może się udać.

Ekspert przypomina, że nie tak dawno Muzeum w Wilanowie wydało "Zbiór dla kuchmistrza tak potraw jako ciast robienia wypisany roku 1757 dnia 24 lipca", który zawiera ponad tysiąc przepisów kuchni staropolskiej. Są to receptury i porady spisane dla Rozalii z Zahorowskich Pociejowej, właścicielki Uściługa na Wołyniu oraz - położonych dziś na Lubelszczyźnie - Włodawy i Różanki. - I jest tam też wiele przepisów na zupy, gotowane właśnie na terenie m.in. Lubelszczyzny, a dokładniej Polesia - wskazuje nasz rozmówca.

Sulisz dodaje, że Lubelszczyzna ma swoje - gotowane do dziś - charakterystyczne zupy, choć nie ma ich aż 100. - Ale historycznie patrząc, można byłoby odtworzyć 100 przepisów na zupy sprzed lat. Uważam zresztą, że każde pokazywanie kulinariów Lubelszczyzny jest bardzo cenne - przekonuje. Jednocześnie wskazuje jednak, że może ciekawsze byłoby opisanie 100 charakterystycznych dla Lubelszczyzny potraw, a nie tylko samych zup.

Jak tłumaczy rzecznik marszałka, firma, która została wybrana do organizacji przedsięwzięcia (jest to "Garmażerka Lena" z Lublina) umożliwi włączenie się w gotowanie zup kołom gospodyń wiejskich. Natomiast fotografie już przygotowanych potraw - które potem znajdą się w przewodniku - wykona jeden z urzędników marszałka.

- Jestem przekonany, że wydawnictwo będzie nie tylko inspiracją do kulinarnych eksperymentów, ale też ciekawym prezentem, ponieważ ma wysoki potencjał promocyjny - mówi Małecki. I dodaje, że publikacja będzie wręczana m.in. jako nagroda w konkursach, planowanych przez Departament Rolnictwa i Obszarów Wiejskich. - Publikacja ma również promować produkty wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych oraz zachęcać do wpisywania na nią kolejnych potraw z województwa lubelskiego - podsumowuje Remigiusz Małecki.

DOSTĘP PREMIUM