W Białymstoku nie chcą podnosić rachunków za gaz. "Liczymy, że rząd się opamięta"

- To tak jakby obsługiwało nas nie przedsiębiorstwo państwowe, nie państwo polskie, ale jakby Władimir Putin postanowił nas wykończyć - mówi o podwyżkach cen gazu wiceprezydent Białegostoku Zbigniew Nikitorowicz. Władze miasta wiedzą, że mieszkańcy nie udźwigną podwyżek. Dlatego nie planują proporcjonalnego do otrzymywanych rachunków wzrostu obciążeń. - Wystawimy tylko o 40 procent wyższe - mówi samorządowiec.
Zobacz wideo

Prawie 200 tys. zł - tyle wyniósł rachunek za gaz - za listopad - jaki otrzymał największy w Białymstoku Dom Pomocy Społecznej przy ulicy Baranowickiej. Pomoc znajduje tam ponad 300 osób z niepełnosprawnością intelektualną. Cały budynek wraz ze zlokalizowaną tam pływalnią ogrzewany jest gazem.

- Skala tych podwyżek jest szokująca. W ciągu roku cena gazu dostarczanego do bloków zarządzanych przez Zarząd Mienia Komunalnego, DPS-ów czy domów dziecka wzrosła o 240 procent - mówi nam wiceprezydent Białegostoku Zbigniew Nikitorowicz. - To jest po prostu broń gazowa. To tak, jakby obsługiwało nas nie przedsiębiorstwo państwowe, nie państwo polskie, ale jakby Władimir Putin postanowił nas wykończyć - dodaje, nie kryjąc rozżalenia.

Drastyczne podwyżki cen gazu to jednak nie tylko problem miejskich instytucji: szkół, domów dziecka czy DPS-ów. Spore rachunki za gaz otrzymały też wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe. Mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej "Słoneczny Stok" mają jeden, wspólny licznik na klatkach i rozliczają się na podstawie wyliczonego, średniego zużycia gazu. W tym roku mogą zapłacić za gaz nawet 600 procent więcej. Ale i tak nie są w najgorszej sytuacji.

Podwyżki najmocniej uderzą w elektorat PiS?

Największe rachunki za gaz mogą dostać mieszkańcy Starosielc. To jedna z najuboższych dzielnic Białegostoku, która od dekad rozwija się słabiej niż inne części miasta. Głównie ze względu na wykluczenie infrastrukturalne. Położona na wschodzie miasta, za torami linii kolejowej Białystok - Ełk, pozbawiona jest nie tylko dobrego dojazdu do centrum, ale też dostępu do miejskiej sieci ciepłowniczej.

Bloki na Starosielcach ogrzewane są przez kotłownie gazowe. Dlatego rachunki za gaz od lat były tam jednym z głównych wydatków gospodarstw domowych. Teraz będą jeszcze większym obciążeniem. Wiceprezydent Nikitorowicz pokazuje mi dokumenty. - Rachunek za zużycie gazu dla bloku Barszczańska 3 na Starosielcach wzrósł z 9 800 zł w listopadzie 2020 roku do 31 348 zł w listopadzie 2021.

Starosielce cieszą się w Białymstoku nie najlepszą sławą, bo przez dekady miasto wypychało tam mieszkańców w najtrudniejszej sytuacji finansowej. Najchętniej budowano tam bloki socjalne, co - zdaniem działaczy organizacji pozarządowych - nie rozwiązywało problemów mieszkańców. Przeciwnie - raczej je potęgowało. Spora część mieszkańców Starosielc do dziś bardzo krytycznie nastawiona jest do polityki po 1989 roku i do transformacji ustrojowej, co widać choćby po wynikach wyborów. W 2019 roku w komisji, w której głosowali m.in. mieszkańcy ulicy Barszczańskiej, PiS zdobył 56,3 proc. głosów, Koalicja Obywatelska - 19,1 proc. W całym mieście różnica była znacznie mniejsza: 40,3 proc. - PiS, 30,3 proc. - KO.

Bloki socjalne chętnie budowano też w innej lokalizacji, w okolicach stawów na Dojlidach. Tam również nie doprowadzono sieci ciepłowniczej. Mieszkańcy wiedzą, że są skazani na kotłownię gazową i obawiają się drastycznych podwyżek. Nie bez przyczyny listopadowy rachunek za gaz dla bloku przy ulicy Dojnowskiej 80C wzrósł z 11 tys. do 35 tys. zł miesięcznie.

Miasto: potrzebne systemowe rozwiązanie problemu

Władze miasta wiedzą, że mieszkańcy nie udźwigną tak ogromnych podwyżek. Dlatego Zarząd Mienia Komunalnego nie planuje proporcjonalnego do otrzymywanych rachunków wzrostu obciążeń. - Wystawimy tylko o 40 procent wyższe rachunki - zapowiada Nikitorowicz. - Liczymy, że rząd się opamięta i złagodzi skutki podwyżek cen gazu tak, że nie będzie się to odbywało aż tak dużym kosztem mieszkańców - dodaje.

- Jest projekt ustawy w tej sprawie, to zresztą inicjatywa Platformy Obywatelskiej - kontynuuje związany z PO wiceprezydent miasta. - Prosimy o niższe podwyżki, niższy wymiar kary. Uważamy zresztą, że tego typu rozwiązania powinny dotyczyć nie tylko mieszkańców czy też podmiotów zarządzających ich nieruchomościami, ale też jednostek samorządowych, czyli szkół, domów pomocy społecznej, placówek opiekuńczo-wychowawczych, przedszkoli. Nie możemy pozwolić na to, by dyrektorzy oszczędzali na ogrzewaniu, by dzieci w szkołach marzły - przekonuje Nikitorowicz.

Samorządowcy podkreślają, że wprowadzone w ramach tarczy inflacyjnej dodatki są - przy tak ogromnej skali podwyżek - symboliczne i w żaden sposób nie rozwiązują problemu. Znów spada on na samorządy, które rząd regularnie osłabia.

- Na każdym kroku samorządy są, powiem krótko, niszczone - przekonuje prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. - Niektórzy tego nie zauważają, ale proszę zwrócić uwagę choćby na aspekt finansowy. Polski Ład i uszczuplenie dochodów miasta z tytułu podatku PIT oznacza, że w tym roku dochody miasta spadną o 4,2 procent, to jest o 86 mln zł. Przy rosnących kosztach i wysokiej inflacji. Gdzie jeszcze mamy szukać oszczędności? Oczywiście, czasem dostajemy „zastrzyki" [gotówki - red.]. Jak już nam tego tlenu brakuje, to cyk, coś tam wrzucają. Poprzedni rok nie był jeszcze całkiem zły, jeśli chodzi o dotacje rządowe. Ale one nie są pewne - zauważa.

Podwyżek cen biletów nie będzie

Białystok, w przeciwieństwie do wielu miast w Polsce, nie zdecydował się w poprzednich latach na zakup autobusów zasilanych gazem CNG. Długo wydawało się, że to ekologiczne i jeszcze niedawno konkurencyjne cenowo paliwo jest niezłą ofertą dla transportu miejskiego w Polsce. Teraz okazuje się, że nie bardzo. Miejski Zakład Komunikacji w Przemyślu już płaci za gaz do autobusów prawie 2,5 razy więcej niż rok temu.

We wtorek wicepremier Jacek Sasin poinformował, że Prawo i Sprawiedliwość przygotuje projekt zakładający, że spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe będą objęte taryfami na gaz, a lokale użytkowe będą odrębnie zgłaszane. - Myślę, że Sejm przyjmie zmiany w przyszłym tygodniu - zapowiedział.

DOSTĘP PREMIUM