Popularna piekarnia dostała blisko 900 proc. podwyżki. "Przeżyliśmy Stalina i komunę, a możemy nie przetrwać 'dobrej zmiany'"

Najstarsza w Lublinie Piekarnia Kuźmiuk właśnie otrzymała informację o podwyżce cen za gaz, o 887 procent. - Dziadek przeżył Stalina, ojciec przeżył komunę, stan wojenny i zawalenie się piekarni. A dziś? Możemy nie przetrwać "dobrej zmiany" - komentują współwłaściciele piekarni. Czy popularne miejsce w ogóle przetrwa?
Zobacz wideo

Piekarnia Kuźmiuk działa obecnie przy ulicy Furmańskiej w Lublinie. To najstarsza piekarnia w mieście. Powstała pod koniec 1944 roku, a pierwszy chleb rodzina Kuźmiuków upiekła na pierwsze wolne od Niemców Boże Narodzenie - w 1944 roku. Obiekt do dziś cieszy się popularnością. Słynie m.in. z lubelskich cebularzy, ale też tradycyjnego chleba na zakwasie, bułek i bajgli.

Rozmawiamy z Arturem Goławskim, który obecnie prowadzi piekarnię razem z żoną Katarzyną - wnuczką pierwszego właściciela. Gdy usłyszał o planowanej podwyżce cen gazu, był - jak mówi - po prostu w szoku. - Czy słyszała pani, by gdziekolwiek podnoszono opłaty o ponad 800 procent? To się nie mieści w głowie - przekonuje. Goławski nie ukrywa emocji. Ma łzy w oczach. Wielokrotnie podkreśla, że nie może do siebie dojść.

Jak wylicza, opłaty za media to ponad 30 procent kosztów wytworzenia pieczywa. O ile zatem może wzrosnąć cena chleba czy bułek? - Nie wiem, to jest dla mnie w tym momencie nie do policzenia - tłumaczy nasz rozmówca.

Piekarnia Kuźmiuk jest piekarnią rzemieślniczą. Pieczywo jest robione ręcznie, według wieloletnich receptur. Nie ma mowy o pieczeniu na ilość - tu zawsze liczyła się i liczy jakość. Do tej pory stawka za jednostkę gazu wynosiła 8 groszy, teraz ma być 79 groszy. Taką informację przekazała właścicielom pracownica PGNiG. - Rachunki skoczą nam z kilku tysięcy złotych miesięcznie na kilkadziesiąt tysięcy złotych - przelicza pan Artur.

Co dalej z piekarnią?

Właściciele piekarni nie wiedzą jeszcze, co zrobią. Na razie wyjechali na kilka dni, by wszystko przemyśleć. Jak mówią, nie wyobrażają sobie, by tak z dnia na dzień zamknąć miejsce działające od tylu lat. - Jesteśmy w tej chwili w takim szoku, że ciężko nam realnie rozmyślać o sytuacji. Nie jesteśmy w stanie na dziś wycenić wysokości podwyżek cen pieczywa, które miałyby pójść za podwyżką opłat za gaz - mówi Goławski.

- Bardzo bym nie chciał piekarni zamykać. A co będzie? Trudno mi na dziś powiedzieć. Ciężko jest zamknąć coś, co działa 77 lat, tak z dnia na dzień. Ale z drugiej strony trudno dokładać do interesu - przyznaje.

- Można powiedzieć tak: dziadek przeżył Stalina, ojciec przeżył komunę, stan wojenny i zawalenie się piekarni. A dziś? Możemy nie przetrwać "dobrej zmiany" - komentuje żona pana Artura. - Liczymy, że coś nam się jeszcze uda wynegocjować i że ta podwyżka ceny gazu będzie niższa - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM