Już się cieszyli, że IV falę mają za sobą, a sytuacja znów jest zła. "Potwierdzają się przypuszczenia o V fali"

Szósty dzień z rzędu rośnie liczba zakażeń koronawirusem na Lubelszczyźnie. Nowych przypadków jest o blisko połowę więcej niż jeszcze kilkanaście dni temu. - Potwierdza się przypuszczenie o prawdopodobnym rozpoczęciu w Lubelskiem piątej fali pandemii - mówi rzeczniczka tamtejszego wojewody. Czy szpitale są na to gotowe?
Zobacz wideo

Na Lubelszczyźnie czwarta fala koronawirusa zaczęła się najwcześniej i najszybciej skończyła. - U nas w zasadzie nie ma już napływu nowych pacjentów. Miejmy nadzieję, że tak będzie dalej - mówili nam lekarze jeszcze tydzień przed świętami. Dziś sytuacja znów robi się bardzo trudna. 

- Wyraźnie widoczna tendencja wzrostowa zakażeń potwierdza wcześniej wyrażone przez wojewodę Lecha Sprawkę przypuszczenie o prawdopodobnym rozpoczęciu w Lubelskiem piątej fali pandemii - mówi nam rzeczniczka wojewody Agnieszka Strzępka. Przykładowo: we wtorek (28 grudnia) nowych zachorowań było 489, tydzień później już 537; w środę (29 grudnia) odnotowaliśmy 484 nowe przypadki, tydzień później już 715.

Na razie w województwie lubelskim nie ma jeszcze problemu z miejscami w szpitalach. W Szpitalu Tymczasowym na Targach Lublin, który na dziś dysponuje 56 łóżkami (z możliwością uruchamiania kolejnych modułów) przebywa 10 pacjentów. Wolne miejsca są też w Klinice Chorób Zakaźnych, gdzie wcześniej nie było o tym mowy.

Omikron w Lublinie. Są już pierwsze przypadki

W Lublinie do tej pory odnotowano trzy potwierdzone przypadki nowego wariantu omikron. Szef Kliniki Chorób Zakaźnych prof. Krzysztof Tomasiewicz zastrzega jednak, że zakażeń jest pewnie więcej, tylko nie ma badania próbek. - Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie, kiedy wysyłalibyśmy rutynowo do badania każdą próbkę, gdy mamy podejrzenie omikronu. Jest kilka laboratoriów, które to oznaczają. Trafiają tam tylko pewne ilości próbek do sekwencjonowania - mówi Tomasiewicz. Jak tłumaczy, nie ma to jednak dla niego, jako lekarza, większego znaczenia. Sposób postępowania w leczeniu pacjenta w zasadzie się nie zmienia - niezależnie, czy to wariant delta, czy omikron.

Co ważne - nawet gdy próbki zostają wysłane do badania, na wyniki trzeba czekać kilkanaście dni. Tak było w przypadku osób, które miały kontakt z pierwszym potwierdzonym lubelskim przypadkiem zakażenia omikronem - studentem z zagranicy.

- Spośród osób ujawnionych podczas dochodzenia epidemicznego z kontaktu z tą osobą, aktualnie u pięciu osób potwierdzono wynik dodatni zakażenia. Jednak ze względu na trwający kilkanaście dni proces sekwencjonowania, nie potwierdzono jeszcze, jaki to jest wariant wirusa - mówi Agnieszka Strzępka. I dodaje, że próbki z Lublina są badane w laboratorium w Rzeszowie.

Zdaniem profesora Tomasiewicza, nie ma się co łudzić, że nie będzie zwiększonej liczby zakażeń omikronem. - Już mamy pacjentów, którzy przyjeżdżają na przykład z Wielkiej Brytanii, gdzie możemy mieć podejrzenie, że to właśnie omikron. To jest kwestia dwóch czy trzech tygodni, gdy znalezienie omikrona na terenie Polski nie będzie żadnym "wydarzeniem", tylko codziennością. W innych krajach staje się już on wariantem dominującym - dodaje nasz rozmówca.

Profesor przyznaje też, że personel w jego klinice jest już bardzo przemęczony - zwłaszcza emocjonalnie. Przez prawie dwa lata pandemii lekarze, pielęgniarki czy ratownicy widzieli wiele zgonów i wiele osób, które dusiły się z powodu COVID-19. Dodatkowym problemem jest to, że rzesza Polaków nie chce się szczepić. - Nie szczepią się nawet bliscy osób ciężko chorych. Nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć - mówi szef lubelskiej Kliniki Chorób Zakaźnych.

"Dlaczego udajemy, że pandemii nie ma?"

Lekarze nie rozumieją, dlaczego Polacy nagminnie nie stosują się do zaleceń. Przykładowo w galeriach handlowych wiele osób nosi maseczkę na brodzie. - Jak się wraca z innych krajów, gdzie ludzie stosują się do obostrzeń, to zadajemy sobie pytanie: dlaczego my Polacy udajemy, że tej pandemii nie ma? - pyta prof. Tomasiewicz.

W sumie - jak wynika z danych wojewody - na Lubelszczyźnie jest obecnie przygotowanych 1499 łóżek na tzw. II poziomie (dla chorych na COVID-19), w tym 171 łóżek respiratorowych. W szpitalach jest 889 pacjentów z koronawirusem, w tym 92 pod respiratorami. To oznacza, że jest bufor około 500 wolnych łóżek. Jak informuje Agnieszka Strzępka, w przyszłym tygodniu można się spodziewać kolejnych decyzji wojewody co do ewentualnego poszerzenia bazy łóżkowej. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji i liczby zakażeń.

DOSTĘP PREMIUM