Białystok. Łoś na osiedlu Dziesięciny. "Ciągle żywy jest stereotyp, że po naszym mieście chodzą niedźwiedzie"

Dziki, lisy, sarny, nietoperze, ale także łosie czy podróżująca na gapę sowa - to zwierzęta, do których najczęściej wzywany jest w Białymstoku EkoPatrol. Kilka dni temu sensację wzbudził spacerujący w pobliżu centrum miasta łoś. Okazuje się jednak, że jego pojawienie się wśród ludzi nie jest niczym nadzwyczajnym.

Opublikowane na Facebooku zdjęcie łosia na osiedlu Dziesięciny w Białymstoku zrobiło furorę w ostatnich dniach minionego roku. Miało tysiące polubień, setki udostępnień, choć, jak się okazuje, tak naprawdę "to nic nadzwyczajnego". - W pobliżu miasta przebiegają trasy wędrówek łosia - usłyszeliśmy w pogotowiu dla zwierząt.

Mieszkańcy zdają sobie sprawę, że Białystok kojarzy się niektórym ze spacerującymi po ulicach dzikimi zwierzętami -  i to nie tylko łosiami czy dzikami, ale niedźwiedziami. I właśnie na ten stereotyp mieszkańcy postanowili odpowiedzieć żartem. W ramach budżetu obywatelskiego kilka dni temu stanęło w mieście osiem figurek misiów.

W ostatnich dniach 2021 roku Straż Miejska rzeczywiście otrzymała zgłoszenie o spacerującym po ulicy łosiu. Zgodnie z procedurami powiadomiła też Miejski Zespół Zarządzania Kryzysowego oraz firmę Grot, która wygrała przetarg na prowadzenie całodobowego pogotowia dla zwierząt. - Klępa, samica łosia, wybiegła z lasu, bo najprawdopodobniej szukała małych - powiedział nam Dariusz Krasowski ze wspomnianego pogotowia. - Nie było jednak potrzeby czasowego usypiania i odławiania zwierzęcia, bo nie stwarzało ono zagrożenia i szybko powróciło do lasu - dodał.

Łosie, dziki, sarny, lisy i martwy wąż boa

Łoś na ulicach dużego miasta wzbudził sensację głównie w innych częściach kraju. W Białymstoku takie historie już nie zaskakują, bo mieszkańcy już kilka lat temu regularnie widywali całą rodzinkę łosi w rezerwacie Las Zwierzyniecki, położonym blisko centrum miasta. Łosie mieszkały tam przez całe lato. Widziano je też na Alei Jana Pawła II i na ulicy Waszyngtona. A w czasie niemal całkowitego lockdownu, na początku maja 2020 roku, łoś kąpał się w stawie przy Pałacu Branickich, w ścisłym centrum miasta.

Pogotowie dla zwierząt wzywane jest głównie do dzików i lisów, bo to te gatunki najchętniej wchodzą na osiedla, przede wszystkim w poszukiwaniu pożywienia. Pewnego razu mieszkańcy zauważyli też węża boa, który leżał w śmietniku. W tym przypadku pogotowie mogło jedynie stwierdzić zgon.

Z większością tego typu zgłoszeń Straż Miejska radzi sobie jednak sama. - Od 2008 roku funkcjonuje u nas EkoPatrol specjalizujący się w odławianiu i poszukiwaniu różnych gatunków zwierząt - mówi nam Joanna Szerenos, rzeczniczka prasowa Straży Miejskiej w Białymstoku. - Wyszkoleni funkcjonariusze zajmują się np. zgłoszeniami dotyczącymi bezpańskich psów czy właśnie saren, łosi lub dzików - dodaje.

Pies weselnik i sowa jeżdżąca na gapę

W 2021 roku strażnicy z EkoPatrolu interweniowali aż 207 razy, 37 tych zgłoszeń dotyczyło psów, 8 - kotów, a 162 - wolno żyjących, dzikich gatunków zwierząt, głównie gołębi i innych mniejszych ptaków. Były też zgłoszenia dotyczące jeży czy wiewiórek. W 2020 roku - zapewne ze względu na lockdown i fakt, że rzadziej wychodziliśmy z domów - interwencji było nieco mniej, dokładnie 186.

- Mieszkańcy dzwonią do nas, bo np. zauważyli lisa, który wpadł do głębokiego dołu i nie może się wydostać, albo jeża, który utknął pod ogrodzeniem, próbując przedostać się przez wąską szczelinę - opowiada Joanna Szerenos. - Zdarza się, że dzwonią po pomoc, bo do ich mieszkania wleciał nietoperz. Była sytuacja, że do jednego z mieszkań EkoPatrol wyzwany był dwukrotnie w czasie jednej nocy, raz o 22.00, później ok. 3.00 nad ranem. Oba nietoperze zostały odłowione i przewiezione do lasu, do ich naturalnego środowiska - dodaje.

Przez kilkanaście lat istnienia EkoPatrolu były też niezbyt przyjemne historie. - Mieliśmy psa włamywacza, który wtargnął na czyjąś działkę i udusił 15 kur - mówi rzeczniczka Straży Miejskiej. - Inny pies mocno wystraszył gości weselnych, gdy ok. 2.00 nad ranem wtargnął na przyjęcie. Na szczęście nikogo nie pogryzł, zależało mu tylko na poczęstunku - kontynuuje.

Raz zdarzyło się, że EkoPatrol wzywany był do sowy, która upodobała sobie dużego TIR-a. Przejechała nim na gapę 400 km, siedząc na przewodach elektrycznych i hydraulicznych między naczepą a ciągnikiem siodłowym. Kierowca usłyszał uderzenia w kabinę już w okolicach Biłgoraja. Przejechał z nią całą noc zanim - zirytowany, ale też zaniepokojony jej długą obecnością - poprosił o pomoc strażników miejskich w Białymstoku. EkoPatrol przewiózł sowę do lecznicy.

Po Białymstoku chodzą niedźwiedzie?

Historia z łosiem na Dziesięcinach przypomniała stary, lecz ciągle żywy stereotyp, że po Białymstoku chodzą niedźwiedzie. - Puszczamy oko do wszystkich żartownisiów i stawiamy w mieście WidziMisie - mówi wiceprezydent Białegostoku Rafał Rudnicki. Osiem figurek niedźwiadków, które stoją od kilku dni w różnych częściach miasta, to jednak pomysł samych mieszkańców, nie władz miasta.

Patrycja Roman i Łukasz Leoniuk zebrali odpowiednią liczbę podpisów i zgłosili taki projekt do Budżetu Obywatelskiego w 2018 roku. Zagłosowało za nim 630 białostoczan. Później rozpisano konkurs na opracowanie rzeźb figurek - wygrał projekt Damiana Kucaby, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W efekcie w ostatnich dniach 2021 roku w stolicy Podlasia stanęły masywne WidziMisie. Figurki mają 40-50 cm wysokości, każda z nich posiada indywidualne cechy i atrybuty nawiązujące do poszczególnych lokalizacji, w których się znajdują.

Białystok. Figurki miśków, jakie wymyślili Patrycja Roman i Łukasz Leoniuk, są ustawiane już w przestrzeni miasta. To projekt z budżetu obywatelskiego 2018Białystok. Figurki miśków, jakie wymyślili Patrycja Roman i Łukasz Leoniuk, są ustawiane już w przestrzeni miasta. To projekt z budżetu obywatelskiego 2018 Fot. Grzegorz Dąbrowski

W ten sposób Białystok dołączył do grona miast, które dorobiły się symbolu w postaci rozsianych po mieście figurek. To nie tylko autoironiczne nawiązanie do stereotypu, że po ulicach chodzą tutaj niedźwiedzie. - Będzie to także uatrakcyjnienie przestrzeni naszego miasta. Chcemy sprawić, by zarówno mieszkańcy, jak i turyści z przyjemnością spacerowali po ulicach Białegostoku - mówi Rudnicki.

A czy po Białymstoku rzeczywiście chodzą niedźwiedzie? - Nie słyszałam o takim przypadku - mówi nam Joanna Szerenos. - Kilka lat temu niedźwiedzia brunatnego widziano jednak w lasach Podlasia. Do Białegostoku nie dotarł, ale mieszkańcy zapewne miło powitają figurki zainstalowane w różnych punktach miasta.

Historia z niedźwiedziem chodzącym po ulicach nie jest jednak całkiem wyssana z palca. Tyle że dotyczy nie Białegostoku, a Przemyśla, po którym niedźwiedź spacerował 12 lat temu. Okazało się, że nie bał się ludzi, bo najprawdopodobniej uciekł ze znajdującego za granicą, prywatnego ukraińskiego ZOO. Niedźwiadka odłowiono i do dziś mieszka on w Ogrodzie Zoologicznym we Wrocławiu.

DOSTĘP PREMIUM