Podwyżka za gaz dobije Bractwo św. Brata Alberta? "Mamy pomagać ludziom, a nie martwić się o rachunki"

Gigantyczna podwyżka cen gazu dotknęła lubelskie Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta. Rachunek wzrósł z blisko 4 do 19 tysięcy złotych. Organizacja od lat pomaga potrzebującym, w tym bezdomnym. Teraz jej członkowie zastanawiają się, czy w ogóle zdołają przetrwać.
Zobacz wideo

Lubelskie Bractwo Miłosierdzia to organizacja pozarządowa, która od lat pomaga bezdomnym i ubogim. Jadłodajnię uruchomiono jeszcze w roku 1988, staraniami nieżyjącego już księdza Jana Mazura. Powstała w budynku kościoła przy ul. Zielonej, w samym centrum miasta. Działa tu do dziś. Dziennie wydaje ponad 300 obiadów.

- W kuchni mamy i kotły gazowe, i ogrzewanie gazowe. I na przykład w grudniu [rok temu - red.] mieliśmy rachunek na kwotę 3600 złotych, a teraz mamy 19 tysięcy. To jest wzrost o 500 procent - mówi nam Monika Zielińska, prezeska Bractwa Miłosierdzia w Lublinie. - Dla nas to są ogromne pieniądze. Musimy je pozyskać od darczyńców, ale nie wiemy, czy to się uda. My mamy pomagać ludziom, a nie martwić się o pieniądze na opłacenie rachunków - dodaje.

Wsparcie lublinian jest bardzo duże. Co jeśli się jednak nie uda uzyskać potrzebnej kwoty? - Jeśli nie będziemy mieli pieniędzy na opłacenie tych rachunków, to nam po prostu odłączą gaz. I jak mamy wtedy gotować? - zastanawia się szefowa bractwa.

- To nie jest sytuacja odosobniona. Nie ma dnia, by nie zgłaszali się do nas odbiorcy indywidualni, instytucje albo firmy, które dostały właśnie nowe rachunki za gaz. Podwyżki sięgają nawet czasami 1000 procent - alarmuje poseł Platformy Obywatelskiej Michał Krawczyk. I zaznacza, że dla takich instytucji, jak chociażby Bractwo Miłosierdzia, tak wysokie podwyżki oznaczają upadek.

Bractwo prowadzi też w Lublinie schronisko dla bezdomnych. Tu również rachunek za gaz jest znacznie wyższy. - W 2020 roku za grudzień płaciliśmy 1600 złotych, a w tym roku to już 6200 złotych. To są koszty ogrzewania gazowego. Boję się też, jakie rachunki dostaniemy za prąd. Nie wiemy tego jeszcze, ale słyszymy, że też mogą być wzrosty - mówi Zielińska.

Tegoroczne rachunki za gaz pogrążają mnóstwo firm, instytucji i organizacji w całym kraju. Kilka dni temu pisaliśmy m.in. o lubelskiej Piekarni Kuźmiuk. Miejsce z ponad 77-letnią tradycją też nie wie, czy przetrwa - otrzymało blisko 900 proc. podwyżki. - Dziadek przeżył Stalina, ojciec przeżył komunę, stan wojenny i zawalenie się piekarni. A dziś? Możemy nie przetrwać "dobrej zmiany" - mówili nam współwłaściciele tego miejsca. 

Kilka dni temu również pizzeria Viva La Pizza w centrum Lublina ogłosiła zamknięcie. "Kochani! W związku z horrendalnymi podwyżkami nośników energii i obciążeniami, jakie na nas przedsiębiorców nakłada tzw. Polski ład, restauracja po 7 latach kończy swoją działalność" - poinformowano w mediach społecznościowych. 

DOSTĘP PREMIUM