Duże podwyżki pensji dla prezydentów w Łódzkiem. Mieszkańcy: To bulwersujące

Prezydenci Łodzi, Sieradza i Pabianic dostaną 9 tysięcy złotych podwyżki. Wzrost wynagrodzenia nakazała nowa ustawa, ale zatwierdzili już sami radni. Mieszkańcy nie kryją oburzenia. - To bulwersujące, szczególnie kiedy dookoła panuje taka drożyzna - mówią.
Zobacz wideo

W dyskusjach mieszkańców Łodzi i okolic dominują dwa tematy. Pierwszy to oczywiście podwyżki, m.in. za prąd i gaz, z którymi muszą się mierzyć w nowym roku. I drugi - również podwyżki, ale tym razem wynagrodzenia, jakie otrzymała ostatnio prezydent Łodzi i inni samorządowcy z regionu.

Skąd te podwyżki?

Pod koniec ubiegłego roku, kiedy odbywały się sesje budżetowe, radni przegłosowywali wzrost wynagrodzeń m.in. prezydentów, burmistrzów, wójtów, a także swoje własne. Przekonywali, że pensje podnieść muszą, bo taki obowiązek nałożyła na nich ustawa przegłosowana w Sejmie. Nowe prawo zakłada, że minimalne wynagrodzenie samorządowców nie może być niższe niż 80 proc. maksymalnej pensji dla poszczególnych stanowisk. Jednocześnie ta sama ustawa podniosła maksymalne wynagrodzenie włodarzy o 60 proc. W efekcie pensje samorządowców w całym kraju od kilku miesięcy mocno idą w górę. Nie inaczej jest w Łodzi.

Pensja Hanny Zdanowskiej wzrosła o 9 tysięcy złotych - to maksymalna kwota, jaką mogli przyznać radni. Do tej pory prezydent miasta zarabiała 12,5 tys. zł brutto. Teraz będzie zarabiać 21,4 tys. zł. Na tę sumę złoży się: wynagrodzenie zasadnicze (10 100 zł), dodatek funkcyjny (4100 zł), dodatek specjalny (4461 zł) i dodatek za wieloletnią pracę (2154 zł).

Ani kwota, ani forma przyznania podwyżki nie podobała się radnym opozycji. W czasie ostatniej sesji sprawa ta została wprowadzona do harmonogramu tuż przed rozpoczęciem obrad. - Jesteśmy w sytuacji, gdy budżet Łodzi jest pełen podwyżek na nowy rok dla mieszkańców miasta. Prezydent nie musi otrzymywać maksymalnej kwoty - mówił Radosław Marzec, radny PiS.

Cała sytuacja nie podoba się także mieszkańcom. - To upokarzające, że my zarabiamy może 20 procent takiej kwoty. Po podwyżkach [rachunków - red.] nie stać nas już na nic ponad jedzenie i opłaty, a tu takie kwoty? Niewiarygodne - mówi pani Anna, mieszkanka Bałut.

Ostatecznie podwyżkę dla prezydent Łodzi zatwierdzono. Za głosowało 30 radnych, przeciwnych było sześcioro.

W małych miastach też wyższe wynagrodzenia

W podłódzkich Pabianicach było podobnie. Przeciwko podwyżce dla tamtejszego prezydenta zagłosowało pięcioro radnych PiS, za było 16 pozostałych (dwóch osób nie było na sesji). Grzegorz Mackiewicz, prezydent Pabianic, będzie zarabiał teraz 19 760 złotych miesięcznie. Złoży się na to: wynagrodzenie zasadnicze - 10.400 złotych, dodatek funkcyjny - 3.200 zł, dodatek specjalny - 4.080 zł i dodatek stażowy - 2.080 zł.

Podwyżkę otrzyma również starosta pabianicki Krzysztof Habura. Będzie zarabiał 19 071 zł (o ponad 9 tys. zł więcej niż do tej pory). Podobnie w Sieradzu. Prezydent tego miasta - po podwyżce - dostanie 20 130 zł. Wcześniej otrzymywał 10 600 zł.

- Trudno zrozumieć podwyżki w sytuacji, kiedy my, zwykli pracujący, mamy często najniższą krajową. Wzrost o parę złotych nie niweluje inflacji. To bulwersujące - mówi mieszkanka Sieradza.

Co ważne - samorządowcom przyznano nie tylko samą podwyżkę, ale również wyrównanie za cztery miesiące. Nowe prawo weszło bowiem w życie 1 sierpnia 2021 roku. Oznacza to, że niektórzy w nowy rok weszli nawet z 30 tysiącami w kieszeni więcej. 

Wielu samorządowców przekonywało, że Prawo i Sprawiedliwość przyznało im tak wysokie podwyżki, by skłócić ich z mieszkańcami. Więcej o tym czytaj tu. 

DOSTĘP PREMIUM