Rusza proces opozycjonisty z Białorusi. Ma odpowiadać za nielegalne przekroczenie granicy, choć ma status uchodźcy

Do trzech lat więzienia grozi Białorusinowi, który przedostał się do Polski, przepływając wpław rzekę Bug. Jednocześnie udało mu się zdobyć status uchodźcy. Skąd więc zarzuty karne? Pełnomocniczka mężczyzny mówi o "absurdalnej" sytuacji.
Zobacz wideo

Jewgienij (imię zmienione) to białoruski przedsiębiorca. Na Białorusi miał swoją firmę, dom i samochód. Do wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 roku nie udzielał się szczególnie w działalności opozycyjnej. Sytuacja zmieniła się po wyborach. Gdy białoruski reżim - fałszując wyniki - podał, że zwyciężył Alaksandr Łukaszenka, Jewgienij zaangażował się w organizację protestów w swojej dzielnicy. Niejednokrotnie zabierał na nich głos. Zaczął też wydawać tajną gazetę, a na murach malował napis "Niech żyje Białoruś" - patriotyczne hasło, które przyświecało protestującym.

- Wiedziałem, że służby mnie obserwują i wcześniej czy później po mnie przyjdą. Gdy dostałem nieoficjalną informację, że powinienem się ukryć, zrobiłem to - opowiada. Gdy ukrywał się przed reżimem, przeszukano dom jego oraz jego rodziców. Zabrano część rzeczy, w tym paszport Jewgienija.

Jak mówi Białorusin - wiedział, że nie może wrócić, bo grozi mu długoletnie więzienie. Wspólnie z bliskimi postanowił, że musi wydostać się z kraju. Rozważał różne opcje, w tym Litwę. Ostatecznie wybrał Polskę. Znał tu kilka osób, bywał wcześniej w naszym kraju, ma polskie korzenie.

Przeprawa przez Bug

W marcu 2021 roku przepłynął wpław rzekę Bug. Miał ze sobą dokumenty i telefon - odpowiednio zabezpieczone przed zamoczeniem. Jak sam mówi, przepłynięcie Bugu było ogromnym wyzwaniem, bo to rzeka z dużym nurtem. Wiedział, że naraża życie. Udało się, dopłynął do brzegu po polskiej stronie, na Lubelszczyźnie. Rzeka go trochę zniosła. Znalazł się w innym miejscu niż przypuszczał. Początkowo nie wiedział, gdzie jest. Zadzwonił do znajomej Polki. 

Kobieta przyjechała nad rzekę razem z mężem, by pomóc Białorusinowi. Chcieli jechać do placówki, by złożyć wniosek o objęcie mężczyzny ochroną międzynarodową. Zanim jednak tam dotarli, zostali zatrzymani. Od tej chwili zaczęły się problemy. Cała trójka usłyszała zarzuty z art. 264 Kodeksu karnego: "Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej (...) we współdziałaniu z innymi osobami, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". 

Proces dwójki Polaków i Białorusina rozpocznie się w najbliższy piątek w Sądzie Rejonowym w Białej Podlaskiej. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o nielegalne przekroczenie granicy, wspólnie z innymi osobami. - Tak nie było. Do momentu, gdy nie stanąłem na brzegu, nikt mi nie pomagał - tłumaczy. Zapewnia, że nigdy nie chciał łamać prawa. Wiedział jednak, że jadąc oficjalnie na przejście graniczne zostanie od razu zatrzymany. Tym bardziej, że nie miał paszportu (wcześniej zabrały mu go białoruskie służby).

Prawnicy mówią o "absurdzie"

Jewgienij od razu - niezależnie od sprawy w prokuraturze - wystąpił o status uchodźcy. I już go dostał. Co oznacza, że państwo polskie potwierdziło, że jego życie i zdrowie na Białorusi było zagrożone.

Pełnomocniczka Białorusina zwraca uwagę, że Konwencja Genewska jasno mówi, że nie można karać za nielegalne przekroczenie granicy przy tego typu sprawach. - Liczymy, że uda nam się przekonać sąd, że w sytuacji uchodźców nie można penalizować nielegalnego przekroczenia granicy, bo te osoby po prostu nie mają innej drogi wydostania się z kraju pochodzenia i ochrony swojego zdrowia, i swojego bezpieczeństwa - mówi mecenas Małgorzata Jaźwińska, prawniczka Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.

Podkreśla, że międzynarodowy system ochrony uchodźców właśnie na tym się opiera. - Często nielegalne przekroczenie granicy jest dla takich osób jedyną drogą ucieczki. I biorąc pod uwagę, że ta osoba dostała przecież ostatecznie w Polsce status uchodźcy, to prowadzenie wobec niej sprawy karnej jest zupełnie absurdalne. Bo my wiemy, że ta osoba była zagrożona i musiała z Białorusi uciekać - mówi mecenas Jaźwińska.

Chodzi m.in. o art. 31 Konwencji Genewskiej: "Umawiające się Państwa nie będą nakładały kar za nielegalny wjazd lub pobyt na uchodźców przebywających bezpośrednio z terytorium, na którym ich życiu lub wolności zagrażało niebezpieczeństwo w rozumieniu artykułu 1, i weszli lub przebywają na ich terytorium bez zezwolenia, pod warunkiem że zgłoszą się bezzwłocznie do władz i przedstawią wiarygodne przyczyny swojego nielegalnego wjazdu lub pobytu".

DOSTĘP PREMIUM