"Uciekł z samochodu, gdy zobaczył, że zaraz spadnie drzewo". Łódzkie sparaliżowane po wichurze

Wichura, która przeszła przez Łódź i okolice, wyrządziła olbrzymie szkody. Strażacy interweniowali już blisko 800 razy, a ogrom pracy wciąż przed nimi. - Nie nadążamy zapisywać zgłoszeń - mówią. Zerwanych lub uszkodzonych jest 167 dachów.
Zobacz wideo

Tylu zgłoszeń jednocześnie strażacy z łódzkiego nie mieli już od dawna. Na dyżurce wszystkie telefony zajęte. Jak sami mówią, nie nadążają przyjmować i wpisywać wezwań.

Silny wiatr, który zerwał się w regionie przed południem, wiał z prędkością dochodzącą nawet do 100 kilometrów na godzinę. Przewracał drzewa i wyrywał dachy. - Najgorzej jest w powiecie zgierskim i kutnowskim. Tam szkody są ogromne. Wiatr całkowicie zerwał dach z ośmiu domów mieszkalnych w powiecie zgierskim i z dziewięciu budynków gospodarczych - informuje mł. bryg. Jędrzej Pawlak, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.

Najwięcej interwencji dotyczy usuwania powalonych drzew. Około 300 wezwań nie zostało jeszcze zrealizowanych. - Jeździmy do wszystkich po kolei w zależności od możliwości. W terenie pracuje wielu strażaków, pomagają nam druhowie ochotnicy - dodaje Pawlak.

- Jeden mężczyzna - dzwoniąc - opowiadał, że uciekł z samochodu, gdy zobaczył, że zaraz na niego spadnie drzewo. Rzeczywiście po chwili drzewo runęło. Uratował się tylko dzięki temu, że opuścił pojazd. To historia prawie jak z filmu "Oszukać przeznaczenie" - opowiada dalej rzecznik.

Trudna sytuacja jest również w podłódzkich Pabianicach. Jedno z powalonych drzew tarasowało przejazd ulicą Myśliwską. Tu na pomoc przybył Zarząd Dróg i Zieleni Miejskiej. Zajęli się usunięciem drzewa, dzięki czemu strażacy mogli pojechać na kolejne wezwanie.

W niektórych miejscach na głównych trasach wyrwało bariery energochłonne. Tak było między innymi na trasie S14 oraz na autostradzie A1. Z kolei na autostradzie A2 zerwała się tablica informacyjna. Z tego powodu wyłączono z ruchu jeden pas.

Poszkodowanych na szczęście brak

Mimo dużych szkód materialnych w województwie łódzkim nie było osób poszkodowanych. Nadal w wielu miejscach nie ma prądu, na przykład w rejonie ulicy Bukowej w Pabianicach, gdzie na linie energetyczne runęła choinka. Na miejscu działa pogotowie energetyczne.

Nawałnica, która przeszła przez łódzkie była krótka, ale bardzo intensywna. Przez chwilę za oknami widać było jedynie wielką śnieżycę. - Akurat szłam do pracy. Bałam się, że mnie zdmuchnie, ale jakoś udało się dobiec te ostatnie kilkadziesiąt metrów - opowiada pani Magdalena, mieszkanka  Pabianic.

Alerty o silnych wiatrach przychodziły do mieszkańców regionu od wczoraj. Wichur, nawałnic i silnych wiatrów mogą się spodziewać jeszcze do wieczora.

DOSTĘP PREMIUM