Lewica chce kontroli NIK w sprawie Nycz Tower. "Niech Rafał Trzaskowski stanie na głowie i zatrzyma tę budowę"

Warszawscy radni Lewicy domagają się kontroli NIK m.in. w sprawie budowy słynnego wieżowca Roma Tower, którego głównym inwestorem jest Archidiecezja Warszawska. To efekt ostatnich publikacji OKO.press. - Mam nadzieję, że uda się coś w tej sprawie zrobić i będziemy w stanie zatrzymać budowę tego wieżowca - mówiła była radna.
Zobacz wideo

170-metrowy wieżowiec miałby powstać na działce należącej kiedyś do Archidiecezji Warszawskiej, a teraz do spółki PW sp. z o.o. - współkontrolowanej przez dewelopera BBI Development. To samo centrum Warszawy, zbieg ulic Emilii Plater i Nowogrodzkiej, nieopodal Dworca Centralnego. W bezpośredniej okolicy znajdują się zachowane przedwojenne kamienice i kościół pw. św. Piotra i Pawła. Lokalizacja jest bardziej niż atrakcyjna.

Popularny wieżowiec jest często określany jako Nycz Tower - od nazwiska kardynała Kazimierza Nycza, stojącego na czele Archidiecezji Warszawskiej. Jego powstawanie już nieraz emocjonowało warszawiaków, szczególnie mieszkańców Śródmieścia. Wielu z nich głośno sprzeciwiało się powstaniu tak wysokiego budynku. Organizowano liczne protesty, w których brali udział też architekci i urbaniści. Przekonywali, że 170-metrowa wieża zaburzy charakter miejsca, w którym dominuje przedwojenna i - przede wszystkim - niska zabudowa. Kiedy w 2017 roku rada miasta zajmowała się planem zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu, sprawę na bieżąco relacjonowały lokalne media. 

Obrady Rady Warszawy nad planem zagospodarowania Śródmieścia PołudniowegoObrady Rady Warszawy nad planem zagospodarowania Śródmieścia Południowego ADAM STĘPIEŃ

Mimo sprzeciwu mieszkańców radni przyjęli zapis o możliwości budowy wieżowca. Co ciekawe, jednym głosem w tej sprawie mówiło zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i Platforma Obywatelska. Przeciwko była tylko ówczesna lewicowa radna Paulina Piechna-Więckiewicz.

Kilka dni temu portal OKO.press ujawnił nowe informacje dotyczące pracy nad kościelną inwestycją. Dotarł do niepublikowanych wcześniej dokumentów i osób, od których zależało powodzenie całej sprawy.

Z ustaleń dziennikarzy wynika, że za zapisem dotyczącym budowy 170-metrowego wieżowca optować miała osobiście była prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z kolei kardynał Nycz miał interweniować u wiceburmistrzów Śródmieścia. Jeden z nich - w rozmowie z OKO.press - wspomina, że hierarcha żalił się. "My jesteśmy biedną diecezją, nie to, co Kraków. Tam są pieniądze, diecezja bogata, a tu trzeba dbać o zasoby" - miał powiedzieć. 

Kontrola NIK i nie tylko

Po publikacji artykułów na OKO.press do sprawy wieżowca przy Nowogrodzkiej wróciła teraz Lewica. Na specjalnie zwołanej konferencji radni przypomnieli, że uwzględnienie wieżowca w miejscowym planie było sprzeczne z miejskim studium zagospodarowania. W związku z tym radni zadają pytanie, "na jakiej podstawie deweloper współpracujący z Kościołem twierdził, że można postawić w tym miejscu 170-metrowy wieżowiec, skoro było to niezgodne ze studium i skoro ówczesny główny architekt miasta twierdził, że coś takiego jest niemożliwe".

- Nie mamy wątpliwości, że historia opisana przez OKO.press jest podręcznikowym przykładem niewłaściwych relacji między władzami lokalnymi a Kościołem katolickim. Relacji, których wynikiem jest działanie na niekorzyść dobra publicznego i mieszkańców. To działanie, którego jedynym beneficjentem, i to gigantycznym, jest Kościół - mówiła warszawska radna i członkini zarządu krajowego Nowej Lewicy Agata Diduszko-Zyglewska.

Radni przekonywali, że sprawę powinna zbadać Najwyższa Izba Kontroli. Jak mówili, złożyli już wniosek w tej sprawie. Zaapelowali też o wszczęcie wewnętrznej kontroli w stołecznym ratuszu. - Mamy pełne przekonanie, że doszło w tym procesie do wielu nieprawidłowości i doszło do nich w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. To działo się wprawdzie za poprzedniej kadencji - Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ale dzisiaj także miasto ma pełne możliwości, by to wszystko wyjaśnić - utrzymywał warszawski radny Marek Szolc.

- Prezydent Rafał Trzaskowski powiedział ostatnio, że stanie na głowie, by znaleźć środki na inwestycje tramwajowe. My oczekujemy, że stanie na głowie, by zatrzymać budowę Roma Tower. Wieżowca, który zaburzy ostatni historyczny fragment przedwojennej Warszawy - dodał.

Zdaniem Szolca Rafał Trzaskowski powinien zwrócić się do Biura Audytu Wewnętrznego w urzędzie miasta z prośbą, by także wewnętrzni kontrolerzy ratusza prześledzili całą procedurę uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego - z uwzględnieniem wyjątku dla wieżowca Archidiecezji Warszawskiej.

- Kontrolerzy powinni określić, czy wszystko w tej sprawie wydarzyło się w legalny i prawidłowy sposób. Zwracamy się z wnioskiem o wszczęcie takiej kontroli i o dokładne zbadanie sprawy. To pozwoli znaleźć nam argumenty za tym, by ten szalony projekt, którego nie chcą warszawiacy, a chce tylko kardynał Nycz, by zarabiać na nim gigantyczne pieniądze, po prostu zatrzymać - skwitował Szolc.

Na konferencji głos zabrała także wspomniana wcześniej Paulina Piechna-Więckiewicz - była radna, która jako jedyna cztery lata temu sprzeciwiła się pozwoleniu na budowę wieżowca. Zwracała uwagę, że warszawski ratusz, wydając zgodę na Nycz Tower, najzwyczajniej w świecie zawiódł wielu mieszkańców, aktywistów i varsavianistów, którzy od początku sprzeciwiali się inwestycji.

- Takie stowarzyszenia jak Miasto Jest Nasze, jak Wolne Miasto Warszawa, ale przede wszystkim mieszkanki i mieszkańcy okolicznego terenu bardzo mocno wierzyli w to, że władze Warszawy staną po ich stronie. Podzielą ich argumenty prawne o tym, dlaczego nie można było procedować tej inwestycji, ale też te wszystkie argumenty związane z estetyką miasta - wspominała. - Pozwalając na budowę tak wysokich wieżowców w praktycznie każdym miejscu, nie jesteśmy w stanie zapewnić mieszkańcom przyjaznego i zrównoważonego otoczenia. (…) Mimo wszystko cały czas mam nadzieję, że uda się coś w tej sprawie zrobić i będziemy w stanie zatrzymać budowę tego koszmarnego wieżowca - dodała.

Jak podaje OKO.press, Roma Tower ma kosztować 150 mln euro, czyli nawet 690 mln zł. To ponad trzy razy więcej niż sanktuarium w Licheniu czy warszawska Świątynia Opatrzności Bożej. Inwestycję przygotowują wspólnie Archidiecezja Warszawska i współpracujący przy tej okazji z Kościołem deweloper BBI Development. Są na ostatniej prostej przed uzyskaniem pozwolenia na budowę.

BBI Development odpiera zarzuty

Po publikacji przez OKO.press serii tekstów na temat planowanej inwestycji oświadczenie w tej sprawie wydał biorący udział w projekcie BBI Development. Według firmy do spotkania śródmiejskich urzędników z kardynałem Nyczem doszło na życzenie samego zarządu dzielnicy i miało ono dotyczyć "innych spraw".

Deweloper odniósł się też do zarzutów dotyczących wysokości wieżowca. - W rzeczywistości miasto zaplanowało zabudowę wysokościową w całym rejonie skrzyżowania ulic Nowogrodzkiej i Emilii Plater przede wszystkim we własnym interesie, ponieważ chciało korzystnie sprzedać leżącą w pobliżu działkę po dawnym liceum im. Hoffanowej, na której urzędnicy miejscy zaplanowali zabudowę dwóch wieżowców o wysokości aż 230 metrów. Plany wysokiej zabudowy w tym rejonie Warszawy władze miasta ogłosiły już w 2008 roku, a więc na kilka lat zanim powstał wstępny projekt inwestycji Roma Tower - czytamy w oświadczeniu BBI Development.

DOSTĘP PREMIUM