Kurator oświaty przeciwna zamknięciu szkoły w centrum Lublina. Rodzice dopięli swego

Nie ma zgody kurator oświaty na likwidację Szkoły Podstawowej nr 19 w Lublinie. Za zamknięciem placówki optowały władze miasta. Przeciwni byli rodzice. - Dla naszych dzieci ta decyzja oznacza przede wszystkim stabilizację emocjonalną - mówią, nie kryjąc ulgi.
Zobacz wideo

O tym, że miasto planuje zamknąć Szkołę Podstawową nr 19 rodzice dowiedzieli się w środku roku szkolnego. Zdecydowanie się temu sprzeciwiali, o czym pisaliśmy kilka tygodni temu na Tokfm.pl. Placówka ta - znajdująca się przy ul. Szkolnej w centrum Lublina - jest jedyną w tej części Polski szkołą z klasami dwujęzycznymi z językiem hiszpańskim. Klasy te mają też patronat ambasady Hiszpanii. Rodzice przywożą tu swoje dzieci często z zupełnie innej części miasta, a nawet spoza Lublina.

Jako jeden z głównych powodów zamknięcia placówki miasto podawało zbyt małą liczbę uczniów. Obecnie to 180 osób. Podkreślano też, że w ostatnim naborze udało się stworzyć tylko jedną klasę pierwszą. Urzędnicy dowodzili dodatkowo, że mieszczącemu się tuż obok podstawówki liceum, które pęka w szwach, przydałby się drugi budynek. Dzieci z "dziewiętnastki" miały być więc przeniesione do Szkoły Podstawowej przy ul. Sierocej w Lublinie. Decyzję władz miasta poparli też w grudniu lokalni radni.

Interwencja w kuratorium

Aby zapobiec zamknięciu szkoły - rodzice poszli na spotkanie do Kuratorium Oświaty w Lublinie. Jak mówią, nie przypuszczali, że ich głos zostanie wzięty pod uwagę. A jednak. Kurator Teresa Misiuk wydała negatywną opinię w sprawie planów likwidacji SP nr 19. Wskazała, że zamknięcie placówki sprawi, że zniknie bardzo dobra, kameralna szkoła "o dużej indywidualizacji procesów edukacyjnych i wychowawczych".

Teresa Misiuk podkreśliła w swojej opinii to, na co zwracali uwagę sami rodzice. Powołała się m.in. na dobre wyniki egzaminów zewnętrznych, co - w jej ocenie - świadczy o "skuteczności oddziaływań zespołu nauczycieli tej szkoły". - Ze strony pani kurator spotkaliśmy się z pełnym zrozumieniem i otwartością na nasze argumenty. Co więcej, dostrzegła ona jeden bardzo istotny fakt: nie wszystkie dzieci odnajdą się w kilkusetosobowych szkołach-molochach. Dla niektórych takie małe szkoły z rodzinną atmosferą są wybawieniem i choćby dlatego warto walczyć o takie małe jednostki - mówi TOK FM Lech Giemza, jeden z rodziców. - Dla naszych dzieci ta decyzja oznacza przede wszystkim stabilizację emocjonalną i komfort nauki w miejscu, w którym zaczęły edukację - dodaje.

"Bogata i bardzo zróżnicowana oferta edukacyjna, dostosowana do indywidualnych potrzeb uczniów, w tym m.in. język angielski, niemiecki, hiszpański, koło dziennikarskie, robotyka i kodowanie - prowadzone w formie zajęć pozalekcyjnych potwierdzają właściwą diagnozę potrzeb uczniów i wysoką jakość pracy szkoły. Wybór tej placówki przez rodziców dzieci spoza jej obwodu to także dowód świadczący o atrakcyjności szkoły" - napisała w swojej opinii kurator Teresa Misiuk.

Podkreśliła również, że likwidacja szkoły, która ma takie osiągnięcia, w tym laureatów i finalistów olimpiad, "byłaby nieuzasadniona merytorycznie".

Żeby jakoś odpowiedzieć na argumenty wysuwane przez miasto - kurator zaproponowała inne rozwiązanie. Wspomniała o połączeniu podstawówki z pobliskim liceum w zespół szkół. Dzięki temu, jak podała, udałoby się zachować "wypracowane już na przestrzeni lat warunki współpracy i integracji, w tym także pracę nauczycieli w obydwu placówkach". 

Na decyzję kuratora urzędnicy z Lublina mogą wnieść zażalenie do ministra edukacji. - Nie spodziewamy się jednak, by minister nie wziął pod uwagę zdania pani kurator - mówią nam rodzice. Teresa Misiuk i Przemysław Czarnek znają się i współpracują od lat. Zanim Czarnek został ministrem, był wojewodą lubelskim. 

DOSTĘP PREMIUM