Zacięta rywalizacja o kultowe maluchy w Hrubieszowie. Jedni chcą na randkę, inni do kolekcji

Największą atrakcją podczas finału WOŚP w Hrubieszowie jest licytacja kultowego Fiata 126p. Dostarcza go znany lokalny przedsiębiorca. W tym roku maluch jest niebieski. - Świeżutki, pachnący, czeka już na nowego właściciela - słyszymy w sztabie. Rywalizacja o auto co roku jest niezwykle zacięta. Jedni chcą w maluchu świętować rocznicę pierwszej randki, inni rozwozić nim pizzę.
Zobacz wideo

Historia licytowania samochodów w Hrubieszowie zaczęła się siedem lat temu. Wtedy Krzysztof Drączkowski, którego często widywano w mieście w pomarańczowym Fiacie 126p, postanowił przekazać swojego klasyka na WOŚP. Początkowo mieszkańcy byli nieco zdziwieni nietypowym "fantem", ale szybko zaczęli podbijać cenę. Emocji podczas licytacji nie brakowało. W jednym z rzędów siedziały dzieci, które ochoczo przebijały kolejne kwoty padające z sali. Były to pociechy Grzegorza Hunkiewicza, znanego w Hrubieszowie przedsiębiorcy, właściciela firmy Transway. - Zawsze zabieramy dzieci na finały, one licytują, a ja podpowiadam na ucho jaką stawkę mają krzyknąć - mówi.

W ten sposób pierwszy maluch wylicytowany przez dzieciaki za 1500 zł trafił właśnie do Hunkiewiczów. Nowy właściciel, odbierając kluczyki, od razu publicznie zadeklarował, że popracuje przy samochodzie w warsztacie i za rok odrestaurowany Fiat ponownie trafi pod młotek. I tak robi już od sześciu lat, choć kolejne maluchy odjeżdżały już do nowych właścicieli. A Hunkiewicz na styczeń musiał szukać aut już na rynku. - Maluch to także czas mojej młodości, nastoletnich wypraw, gdy z kolegami jeździliśmy na dyskoteki. Fiatem 126p zrobiłem tysiące kilometrów. Zresztą gdy się psuł, sam go naprawiałem i doskonale znam każdą śrubkę w maluchu - wspomina przedsiębiorca z Hrubieszowa.  

W tym roku maluch będzie niebieski

Kilka tygodni przed każdym finałem Hunkiewicz zapewnia hrubieszowski sztab WOŚP, że wszystko jest pod kontrolą, a kolejne auto jest przygotowywane na licytację. - Z każdym rokiem jest coraz gorzej, bo maluch staje się ewenementem. Jeśli ktoś go ma, to zwykle jest kolekcjonerem i cena też jest wtedy kolekcjonerska - przyznaje przedsiębiorca.

W tym roku sztab już jest spokojny, bo auto wyjechało z warsztatu po przeglądzie i czeka na oficjalny wjazd na scenę. - Maluszek świeżutki, pachnący, czeka na nowego właściciela i jest koloru niebieskiego - cieszy się Katarzyna Partyka, szefowa hrubieszowskiego sztabu WOŚP. Tym razem na nowego właściciela czeka rocznik 1996.

- Nasi pracownicy zawsze każdego Fiata przygotowują. Piorą tapicerkę, suszą, żeby było świeżo, a co najważniejsze - auto musi być w stu procentach bezpieczne i sprawne technicznie - podkreśla Hunkiewicz. Z racji tego, że maluchów na rynku jest coraz mniej, w tym roku właściciel firmy Transway kupił - na wszelki wypadek - dwa pojazdy od jednego właściciela z kraju. I tu ciekawostka - kiedy właściciel ten usłyszał, że jego auto będzie licytowane podczas finału WOŚP, powiedział, że chętnie sam o niego powalczy. Zapowiada się więc zacięta rywalizacja, bo Grzegorz Hunkiewicz też planuje licytować. Jak dodaje - finałów przed nami dużo, więc każdy maluch jest na wagę złota by móc pomagać dalej.

Po co komu taki maluch?

Każdy licytujący malucha kieruje się inną motywacją. W tamtym roku powód podbijania stawki był romantyczno-sentymentalny. Pan Sławek Kędziera z Hrubieszowa - w 1987 roku - identycznym, czerwonym Fiatem 126p zabrał na pierwszą randkę swoją żonę Marzannę, porywając ją ze szkoły na wagary. Przed 29. finałem WOŚP wymyślił sobie, że dobrze byłoby to powtórzyć w 34. rocznicę pamiętnej randki, a do powrotu do młodzieńczych lat brakowało jedynie czerwonego malucha.

- I tutaj właśnie Sławkowi włączyła się ta sentymentalna historia. Stwierdził, że tego maluszka zlicytuje. Później faktycznie byli na wspaniałej randce, a na swoim Facebooku umieścił nawet zdjęcia z tego wydarzenia - opisuje szefowa hrubieszowskiego sztabu WOŚP.

Innego malucha wylicytował właściciel złomowiska. Wielu nie kryło obaw, że kultowy gadżet ze sceny trafi prosto do zgniatarki. Na szczęście ciągle jeździ i od początku miał być ważnym klasykiem w garażu nowego właściciela. W licytacjach bardzo często biorą udział osoby dobrze znane w Hrubieszowie, jak chociażby muzyk Tomasz Bruno Brudnowski. - Na pierwszych akcjach WOŚP rozpoczynałem swoją drogę artystyczną i tak zostało do dzisiaj. Poza tym zawsze chętnie włączam się w inicjatywy pomocy innym. Z czasem okazało się, że maluch był dobrą inwestycją i promocją mojej firmy - mówi Brudnowski, który miał nawet okazję kiedyś poprowadzić licytację w Hrubieszowskim Domu Kultury. Jego Fiat ciągle jest używany i często można go zobaczyć w centrum miasta, na parkingu przy agencji Bruna.

Kolejną dobrze zapamiętaną przez mieszkańców licytacją jest ta najkrótsza w historii licytowania aut w Hrubieszowie, sfinalizowana w dziesięć minut. Krótki czas absolutnie nie wiązał się z niską kwotą, bo tu akurat padł rekord - 11 tys. zł za zielonego "Eleganta". O pojazd walczyła restauratorka Justyna Tywoniuk i z tym samochodem mieszkańcy ciągle mają dobre skojarzenia, bo jeżdżą nim dostawcy pizzy.

40-letnie szpitalne łóżeczka impulsem do sponsorowania aut

Wolontariusze WOŚP w Hrubieszowie często zastanawiają się, jak wyglądałyby finały bez licytacji słynnych maluchów. Od paru lat to najważniejszy punkt programu. Sumy w wysokości 4 tys. zł, 7,5 tys. zł czy rekordowych 11 tys. zł są też wyraźną częścią sumy końcowej podczas całej akcji w miasteczku.

- Pan Grzegorz mocno się zaangażował, wyszukując co roku działającego, będącego w dobrej kondycji maluszka i często wkłada mnóstwo pracy żeby "odpicować" auto na finał - mówi szefowa hrubieszowskiego sztabu WOŚP. Jeden z najstarszych samochodów był z 1984 roku, ale pojawił się też rocznik 1999. - Jedne są w idealnym stanie, ale zdarzały się też takie, w których trzeba było wymienić całą podłogę, fotele albo na przykład nie miały lusterek ani wycieraczek. Na finał wszystko musi być kupione, zamontowane i gotowe - dodaje Hunkiewicz.

A dlaczego tak mocno zaangażował się w pomoc dla WOŚP? Tu przedsiębiorca wraca do wydarzeń sprzed kilku lat, gdy przebywał ze swoim (wtedy trzyletnim) dzieckiem w szpitalu. - Zobaczyłem na wyposażeniu stare łóżeczka, które prawdopodobnie były tam już wtedy, jak ja byłem dzieckiem, jakieś 40 lat temu. Rok później drugie nasze dziecko trafiło do szpitala na ten sam oddział i wtedy sale były już odnowione. Wymieniono wszystkie łóżeczka, pojawił się nowy sprzęt, a wszędzie widać było mnóstwo naklejek z serduszkiem Orkiestry. Tutaj chodzi o ten szczytny cel i sytuacje, w których niestety przychodzi nam z tego wyposażenia korzystać - opowiada sponsor samochodów.

Mini zlot maluchów

W najbliższy weekend planowany jest mały zlot maluchów związanych z WOŚP. Samochody zobaczymy na parkingu przed domem kultury w Hrubieszowie. Na razie wiadomo o obecności minimum pięciu aut. Trzy będą z tych jeżdżących po okolicy, czwartym będzie ten niebieski, który w tym roku pójdzie na licytację. Jest duża szansa, że dojedzie również piąty, aż z Warszawy.

Posiadacze maluchów przejadą ulicami Hrubieszowa, zrobią rundkę po centrum miasta, a później będzie można je obejrzeć przed Hrubieszowskim Domem Kultury. - Liczymy na to, że wszystko się uda, ale już wiemy, że jeden z właścicieli walczy z chorobą, a epidemia każdego dnia stawia pod znakiem zapytania kolejne finałowe wydarzenia, zwłaszcza te artystyczne - martwi się szefowa sztabu. Dodaje jednak, że licytacja samochodu na pewno się odbędzie. 

Licytacja będzie online

Rekordowy wzrost zakażeń koronawirusem w Polsce i kwarantanny uniemożliwiające dostęp do wydarzeń przekonały organizatorów akcji do przeprowadzenia niedzielnego finału WOŚP w studiu lokalnej telewizji kablowej. Wszystko będzie transmitowane przez internet. Maluch jednak zobowiązuje, dlatego - mimo że finał będzie odbywał się on-line - planowany jest wjazd na scenę. - Pokażemy to widzom, w tym wypadku z całej Polski i świata - mówi Katarzyna Partyka, szefowa miejskiego sztabu. Będzie to szansą choćby dla kolekcjonerów spoza Hrubieszowa, by powalczyć o kolejny pojazd do swojego zbioru klasyków. Licytacje będą prowadzone za pośrednictwem znanej aplikacji, a wszystkie szczegóły, łącznie z instrukcją wolontariusze opisują na fanpage'u hrubieszowskiego sztabu WOŚP. 

Posłuchaj rozmowy z Grzegorzem Hunkiewiczem:

DOSTĘP PREMIUM